Zawisza znowu zwycięski. Miedź rozbita w Bydgoszczy

Dobra gra po przerwie i koszmarne błędy bramkarza rywali sprawiły, że nasi piłkarze mogli cieszyć się z drugiej w tym sezonie wygranej w I lidze. Ozdobą spotkania był gol Jakuba Smektały.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Przed meczem z Miedzią w bydgoskim klubie było sporo zamieszania. W poniedziałek okazało się, że Zawiszę opuszcza Alvarinho, który grać będzie w Jagiellonii Białystok. Co gorsza o odejściu swojego czołowego piłkarza trener Mariusz Rumak dowiedział z internetu.

Już bez Portugalczyka bydgoszczanie musieli poradzić sobie w pojedynku z zespołem, który przed rozpoczęciem sezonu wskazywany był jako faworyt do awansu. Pomimo fatalnego startu ligi Miedź do Bydgoszczy przyjechała tylko z jednym celem - wygrać. I w pierwszej połowie przez większość czasu to legniczanie prezentowali bardziej dojrzały futbol. Swoją przewagę szybko udokumentowali. W 8. minucie fatalny błąd popełnił Łukasz Nawotczyński, a Bartosz Ślusarski jest zbyt doświadczonym graczem, by nie wykorzystać prezentu. Bydgoszczanie starali się szybko odrobić straty, ale brakowało dokładności. Na szczęście dla nas błędy popełniać zaczęli też piłkarze Miedzi. A właściwie obrońcy przyjezdnych, którzy w 35. min obserwowali, jak Jakub Smektała biegnie z piłką, a potem niepokojony przez nikogo pięknym strzałem wyrównuje stan meczu.

Po zmianie stron na boisku rządził już Zawisza. Bydgoszczanie ponadto mieli szczęście i... dwunastego zawodnika. I nie byli nim wcale kibice, a bramkarz Miedzi Dawid Smug. Młodzieżowemu reprezentantowi Polski spotkanie na stadionie przy ul. Gdańskiej jeszcze długo będzie się śniło. I za każdym razem będą to koszmary. Ale po kolei.

49. min. Świetna akcja na skrzydle Blażo Igumanovicia i Jakuba Łukowskiego. Piłka trafia do Wasyła Panajotowa. Bułgar strzela, Smug wybija piłkę wprost do Szymona Lewickiego, a ten pakuje piłkę do siatki.

52. min. Fatalny błąd Smuga, który wypuszcza piłkę z rąk. Na szczęście dla gości Smektała pudłuje.

66. min. Kolejny "popis" Smuga. Bramkarz Miedzi mija się z piłką, dobiega do niej Panajotow i jest 3:1.

77. min. Z ostrego kąta strzela Smektała, a piłka przechodzi między nogami Smuga i wpada do siatki. Jest 4:1.

Bydgoszczanie mają jeszcze kolejne szanse, ale wynik się nie zmienia.

Zawisza - Miedź 4:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Ślusarski (8.), 1:1 Smektała (35.), 2:1 Lewicki (49.), 3:1 Panajotow (65.), 4:1 Smug (76.-samobójcza).

Zawisza: Sapela - Nykiel, Nawotczyński, Wełnicki, Igumanović - Smektała (88. Żylski), Drygas, Kona, Panajotow, Łukowski (89. Ciechanowski) - Lewicki (87. Gajewski).

Miedź: Smug - Bartczak, Midzierski, Telichowski, Trifonow - Łobodziński (77. Kakoko), Cierpka, Daniel (75. Labukas), Garguła (64. Gancarczyk), Feruga - Ślusarski.

Więcej o: