Czesław Michniewicz z Pogoni: W końcówce bałem się, że serce mi stanie

Opinie trenerów po meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Szczecin (2:3)

Czesław Michniewicz, Pogoń

Jako trener drużyny gości byłem tutaj dwukrotnie. Z Jagiellonią Białystok prowadziliśmy 2:0. Spadła ulewa i zrobiło się 2:2. Z Polonią prowadziliśmy 1:0, nie wykorzystaliśmy rzutu karnego i zrobiło się 1:1. Bałem się, że dzisiaj - gdy gospodarze wyrównali - czeka mnie to samo. Drużyna Podbeskidzia pokazała góralski charakter, a mówiłem, że po przerwie musimy uważać. Pięć minut, dwa gole i później niepotrzebne nerwy. W końcówce bałem się, że serce mi stanie. Żona prezesa Jarosława Mroczka uważa, że trener zawsze powinien być elegancki. Dlatego też tutaj także byłem "pod krawatem", ale były obawy, że ściśnie mi gardło i nie wytrzymam (śmiech). Dotąd cały czas graliśmy nieźle, ale nie strzelaliśmy bramek. Dzisiaj trafiliśmy trzykrotnie i to mogło być za mało, żeby wygrać. W I połowie pracowaliśmy bardzo dobrze. Wiedzieliśmy, jak chcemy grać, ale zabrakło pójścia za ciosem. W 5 minut straciliśmy to, na co pracowaliśmy całą połowę. Bardzo cieszę się z bramki Patryka. Na treningach było widać, że jest świeższy, stąd słuszny pomysł, by wystawić go od początku. Cieszę się, bo teraz nikt nie będzie już liczył mu minut bez gola. Gratulacje jednak dla całej drużyny. Wisła dziś odpoczywała po meczu, a my graliśmy i czeka nas 9 godzin podróży powrotnej do Szczecina. Szkoda, że Ekstraklasa nie bierze tego pod uwagę. Nasz mecz z Wisłą mógłby być w sobotę albo niedzielę. Ale i tak zapraszam wszystkich kibiców w piątek o godz. 18 na nasz stadion.

Dariusz Kubicki, Podbeskidzie

Słabo rozpoczęliśmy mecz. Straciliśmy dwa gole po błędach indywidualnych. Dwie ofensywne roszady zmieniły oblicze spotkania. Udało nam się doprowadzić do remisu. Później znów pojawiła się niefrasobliwość w grze obronnej. Uważam, że jak strzelasz dwa gole u siebie, to nie możesz przegrać, w najgorszym rozwiązaniu trzeba zremisować. Ale jeśli popełniasz na tym poziomie takie błędy w defensywie, to ponosisz porażkę.