Patryk Małecki strzelił swojego pierwszego gola dla Pogoni Szczecin

Dobry występ w Bielsku Patryk Małecki udokumentował golem w 60. minucie spotkania. To było najważniejsze trafienie meczu!

Komu podziękował Małecki zaraz po strzelonym golu? Natychmiast podbiegł pod sektor kibiców Pogoni Szczecin, których około 150 dotarło na stadion Podbeskidzia. Skrzydłowy ma wsparcie trybun od początku swojego pobytu w Szczecinie, mimo wzlotów i upadków (tych było więcej) w drużynie.

Małecki dołączył do Pogoni w przerwie zimowej sezonu 2013/2014. Pierwsze pół roku bardzo nieudane, ale tłumaczono to brakiem odpowiedniego przygotowania. Odchodził z Wisły Kraków w atmosferze konfliktu, szukał klubu i w końcu dał się namówić sternikom Pogoni. Przychodził razem z Rafałem Murawskim.

W sezonie 2014/2015 grał raz dobrze, raz słabo. Ale nawet w udanych występach brakowało konkretów (bramek, asyst). Nic więc dziwnego, że frustracja piłkarza rosła. W meczu z Ruchem Chorzów grał naprawdę dobrze, szukał tej pierwszej ligowej bramki. Gdy trener Dariusz Wdowczyk zdjął go z boiska, nie wytrzymał nerwowo. Krzyczał, machał rękami, w końcu kopnął w ławkę rezerwowych. Klub ukarał go finansowo, piłkarz przeprosił i grał dalej. 24 września 2014 r. zdobył nawet dwie bramki w wygranej 3:2 z Dolcanem Ząbki w 1/16 Pucharu Polski. Do poniedziałku były to jedyne bramki Małeckiego dla Pogoni.

W końcówce października Pogoń grała w Warszawie z Legią o awans do ćwierćfinału. Małecki wszedł na drugą połowę, której nie dokończył. Doznał kontuzji kolana, którą leczył przez osiem miesięcy. Wrócił do gry w tym sezonie. Z Lechem miał udział w dwóch bramkach Pogoni, ze Śląskiem nakręcał ataki w pierwszej połowie i choć znów miał żal o zmianę, to Michniewicz nie stracił do niego zaufania. W Bielsku zagrał od pierwszej minuty, choć przez tydzień leczył kontuzję łydki.

W meczu z Podbeskidziem już w 20. minucie oddał groźny strzał. Piłka pewnie wpadłaby do siatki tuż pod poprzeczką, gdyby Emilijus Zubas nie podbił piłki. Ta trafiła w poprzeczkę i wyszła na róg. - Dlaczego? - dopytywał się Małecki.

Szczęście dopisało mu w 60. minucie. Pogoń była w krytycznej sytuacji, ale podjęła walkę. Po jednej z wrzutek Kwame zbił piłkę na siódmy metr, a tam Małecki błyskawicznie dostawił nogę i pokonał Zubasa. Było to ligowe trafienie po ponaddwuletniej przerwie. Ostatni raz Małecki w ekstraklasie zdobył bramkę 9 sierpnia 2013 r. w meczu Wisły z Jagiellonią (1-1).

Małecki mecz z Podbeskidziem zakończył w 82. minucie. Jego koledzy wybronili w końcówce zwycięstwo.