Rozwój Katowice - Bytovia Bytów 1:1. Rezerwowy uratował remis

Bramkę na wagę punktu tuż przed końcem zdobył dla katowickiego beniaminka Filip Kozłowski.

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Historyczny i tropikalny - taki był ten mecz. Historyczny, bo Rozwój po raz pierwszy zagrał u siebie na poziomie pierwszej ligi. Tropikalny - wiadomo, temperatura. Warto dodać, że pierwszy gwizdek spotkania zaplanowano na godzinę 11. I tak jak ostatnio w naszym regionie oglądaliśmy kilka pojedynków, którym upały wcale nie zaszkodziły, tak ten - niestety - raczej do nich nie należał.

W pierwszej połowie pracowała na to przede wszystkim Bytovia. Ujmując rzecz wprost - ludzie trenera Tomasza Kafarskiego sprawiali wrażenie takich, którzy przyjechali na Górny Śląsk, by co najwyżej odbębnić obowiązek. Zresztą, pierwszy strzał - i to niegroźny - oddali dopiero po pół godzinie gry. Nieźle natomiast - tym bardziej na tle tak grającego rywala - prezentował się zespół trenera Marka Motyki. Aktywni byli Raul Gonzalez i Tomasz Wróbel, kilka razy pokazał się z dobrej strony Adam Czerkas. W tej części gry to właśnie nowy napastnik Rozwoju był najbliżej szczęścia, ale jego kąśliwy strzał Tomasz Laskowski instynktownie sparował. Zanosiło się więc na to, że jeśli po przerwie ktoś do siatki trafi, to będą to gospodarze.

Po zmianie stron na boisko wyszła już jednak inna Bytovia. Gościom po prostu zaczęło się chcieć i swoją przewagę udokumentowali po niespełna godzinie gry, kiedy składną akcję precyzyjnym strzałem głową wykończył Janusz Surdykowski.

A Rozwój? Bywało, że piłka kotłowała się w polu karnym bytowian czy wręcz szybowała wzdłuż linii bramkowej, ale za każdym razem brakowało kogoś, kto dołożyłby nogę. Innymi słowy - brakowało konkretów. Aż do trzeciej minuty doliczonego czasu gry, kiedy to dośrodkowanie Roberta Tkocza ładnym strzałem głową zamknął rezerwowy Filip Kozłowski. Radość wśród gospodarzy była ogromna.

- Jestem pazerny na punkty, więc zawsze chcę wygrywać. Jeśli jednak remisuje się w takich okolicznościach, to trudno marudzić - podkreślał Motyka.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: