Górnik Zabrze. Czy Leszek Ojrzyński dostanie pieniądze na transfery?

- Powszechna opinia o piłkarzach Górnika Zabrze jest taka, że nie można nazwać ich ludźmi, którzy wypadli sroce spod ogona - mówi Marek Pałus, prezes zabrzańskiego klubu. O wzmocnieniach nie wspomina.

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Skoro Górnik ma już nowego trenera, teraz najbardziej istotnym pytaniem jest "czy Leszek Ojrzyński dostanie pieniądze na transfery?". Przecież sam Robert Warzycha powtarzał, że bez względu na to, kto będzie prowadził zespół, nowi zawodnicy będą niezbędni.

Co na to Marek Pałus, nowy prezes klubu? - Nie jestem specjalistą od tego, czy drużynie przydałby się napastnik, czy prawy obrońca. Zawsze - w każdym sporcie - są jednak dwie szkoły, na które trener musi być gotów. Albo - jeśli pozwalają na to finanse - buduje zespół w oparciu o wzmocnienia, albo po prostu pracuje z tym materiałem, który ma - podkreśla Pałus i dodaje: - Powszechna opinia o piłkarzach Górnika jest taka, że nie można nazwać ich ludźmi, którzy wypadli sroce spod ogona. Oczekujemy więc, że nowy trener popracuje z tymi ludźmi, którzy w kadrze już są - mówi.

Wygląda zatem na to, że - przynajmniej na początku - Ojrzyński na wzmocnienia liczyć nie może.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.