Widzew w końcu znalazł napastnika? Piłkarz z Ukrainy?

- Nie chcę zapeszać, ale chyba znalazłem napastnika - mówi Witold Obarek, trener Widzewa

Obarek już niemal w stu procentach zbudował zespół na czwartoligowe rozgrywki. W sobotę o godz. 17 Widzew zainauguruje je wyjazdowym meczem z Zawiszą Pajęczno. - Naprawdę będziemy mieli bardzo mocny zespół, jestem o tym przekonany - mówi "Wyborczej" Obarek. - No, niech pan powie - kto ma w drużynie takiego piłkarza, jak Princewill Okachi? Kto ma takiego, jak Adrian Budka? Jeśli tylko do umiejętności piłkarskich dołożymy charakter, to ogramy każdego w lidze. A wymienieni piłkarze i w ogóle ta drużyna mają charakter!

Trener Obarek już kilka razy wspominał, że potrzebuje w drużynie jeszcze jednego napastnika. W tej chwili pewniakami do gry w pierwszym składzie są Igor Świątkiewicz i Nikodem Kasperczak. W sobotnim sparingu ze Stalą Głowno ich współpraca układała się naprawdę bardzo dobrze. Obaj strzelili po dwa gole, każdy asystował też przy bramce kolegi z ataku. Ale na przyszłość jeszcze ktoś się przyda. - Mieliśmy kilku kandydatów, ale ich kluby nie chciały ich do nas puścić - mówi Obarek. Tak było m.in. w przypadku Piotra Burskiego z Bałucza, który jeszcze w poprzednim sezonie strzelał gole w drugiej lidze. - Nie chcę zapeszać, ale chyba w końcu udało mi się kogoś znaleźć. Mam pewne kontakty, uruchomiłem je i wygląda na to, że się uda. Ale nic więcej na razie nie mówię. Zobaczymy, jak to się potoczy - mówi "Wyborczej" trener Widzewa. Wiadomo, że chodzi o Ukraińca. Niewykluczone, że już dziś zjawi się na treningu.

Problem tylko w tym, że w drużynie z czwartej ligi i w niższych ligach może być tylko jeden piłkarz spoza Unii Europejskiej, a w Widzewie jest przecież Nigeryjczyk Okachi. Chyba, że jeden z nich - dajmy na to ten spodziewany Ukrainiec - będzie potwierdzony do gry jako amator. Ale i tak na boisku będzie mógł przebywać tylko jeden z nich. Podobnie jest z młodzieżowcami w zespole. W składzie musi być dwóch zawodników z rocznika 1995 lub młodszych. Obarek najpewniej postawi na Kasperczaka i Damiana Dudałę. Plus dwóch w rezerwie.

Plan na najbliższe dni jest już ze szczegółami ustalony. W niedzielę drużyna była na mszy świętej i później na obiedzie. Wczoraj piłkarze zaczęli przygotowania do meczu z Zawiszą. Dziś mają ćwiczyć stałe fragmenty gry i zgrywać poszczególne formacje. Na jutro zaplanowane są małe gry, z kolei czwartek będzie dniem wolnym od treningu. O godz. 19 piłkarze zjawią się jednak na przedsezonowej prezentacji przed kibicami na terenie Zespołu Szkół Salezjańskich przy ul. Wodnej 36. - W piątek rozruch i w sobotę gramy. Już czuję dreszczyk emocji, adrenalina podskoczyła. A myślę, że jeszcze w czwartek kibice dadzą nam motywacyjnego kopa - przyznaje Obarek.

Od niedawna widzewiacy trenują na boisku przy ul. Potokowej na Stokach. Trener łodzian przyznaje, że boisko nie jest tam w najlepszym stanie, ale... - Trenować się da. Może jeszcze poszukamy innego miejsca. W Pajęcznie, gdzie zaczynami ligę, boisko też nie jest najlepsze, ale jakie to ma znaczenie? Nie obchodzi mnie to w ogóle. Oba zespoły będą miały takie same warunki. I moja drużyna ma zostawić na murawie zdrowie - mówi trener Widzewa.

Więcej o: