Kierowca z Olsztyna w niemieckim Rajdzie Wartburga

Od 7 do 9 sierpnia w Niemczech odbędzie się 56. edycja Rajdu Wartburga. Wśród uczestników imprezy jest również kierowca z Olsztyna. - Daliśmy się zapamiętać organizatorom z dobrej strony, stąd nasz start w tym roku - mówi Adam Dowgird z Automobilklubu Warmińskiego

W czasach komunistycznych Rajd Wartburga odbywał się w ramach Pucharu Krajów Demokracji Ludowej. Uchodził za jedną z najtrudniejszych imprez organizowanych przez kraje socjalistyczne. Obecnie zajmuje on szczególne miejsce w kalendarzu rajdowym. Jest jedną z rund eliminacyjnych mistrzostw Niemiec w rajdach samochodowych. Adam Dowgird, reprezentant Automobilklubu Warmińskiego, wystartuje w nim na specjalne zaproszenie organizatorów - Daliśmy się zapamiętać organizatorom z dobrej strony, stąd nasz start w tym roku - mówi Dowgird.

Dla olsztynianina trasa rajdu jest już częściowo znana. Niemieccy fani mogli podziwiać go dwa lata temu. - Przejechaliśmy wtedy połowę rajdu. Kolejne odcinki zostały odwołane z powodu wypadku jednego z uczestników [w wyniku obrażeń Niemka Ina Schaarschmidt zmarła w szpitalu - przyp. red.]. Trasy zmieniają się jednak z roku na rok. Większość z nich będzie dla nas nowa - przyznaje rajdowiec.

Wyścigi o zmroku

Impreza, która rusza w piątek, zaczyna się odcinkiem testowym. Właściwa część rajdu rozpocznie się w sobotnie popołudnie. Odcinki specjalne będą odbywały się w Eisenach, okolicach zamku Wartburg oraz fabryki, która produkowała te kultowe samochody. Trasa liczy 140 kilometrów, z czego większość z nich jest rozgrywana w nocy. - W Polsce nie ma zbyt wielu imprez, na których możemy ścigać się, gdy zapada zmrok. Wymagają one jeszcze większej współpracy z pilotem [Przemysław Bosek - red.]. Jest ciemno, a widoczność jest mocno ograniczona. Sugeruję się wtedy opisem drogi, który wykonujemy w ciągu dnia - tłumaczy olsztynianin.

Kierowca ze stolicy Warmii i Mazur wziął również udział w wyścigu pokazowym legend podczas 72. Rajdu Polski w Mikołajkach. - Chcieliśmy dać kibicom, którzy oczekiwali na przejazd najlepszych zawodników, trochę radości. Stąd styl naszej jazdy był zupełnie inny, niż ten, który prezentujemy podczas walki o jak najlepsze lokaty - mówi Dowgird.

Polonez jak Bublewicza

Załoga jeździ żółtym polonezem z 1987 roku. Jest to replika modelu, w którym Marian Bublewicz wywalczył tytuł mistrza Polski. Jazda tak leciwym samochodem wymaga nieustającej walki ze sprzętem. - Jeśli cały czas startuje się w zawodach, to wiele części ulega zniszczeniu - wyjaśnia Adam Dowgird. - Możliwość zdobycia nowych nie jest zbyt duża. By doprowadzić samochód do pełnej sprawności, musimy poświęcić na to dużo czasu. Jest to bardzo wymagające.

Oprócz Dowgirda w rajdzie wystartuje także liczna ekipa zawodników z Polski. - Razem z nami do Niemiec jedzie sześć załóg. Są to zarówno kierowcy, którzy startowali w tych zawodach 30 lat temu, jak i tacy, którzy mają dużo mniejsze doświadczenie - kończy kierowca.

Więcej o: