Działaczom Piasta na transferze Rafała Leszczyńskiego bardzo zależało, ale na początku sezonu 23-latek w kolejce do miejsca między słupkami jest dopiero trzeci, po Jakubie Szmatule i Dobrivoju Rusovie. A skoro o jego boiskowych dokonaniach nie ma jeszcze co mówić, oficjalna strona internetowa przepytała go z nieco mniej sportowych tematów.
I tak dowiadujemy się chociażby, że Leszczyński to "warszawiak pełną gębą". - Moja rodzina to stuprocentowi warszawiacy, a nie żadne słoiki. Nikt nie przyjechał z innego regionu Polski. Natomiast spokojnie mogę powiedzieć, że słoikiem jestem w Gliwicach. Choć tu jest inne określenie na napływowych. Gorol, tak? (śmiech) Rdzenni warszawiacy śmieją się ze słoików, a w szczególności w święta, kiedy nagle Warszawa pustoszeje. Dopiero wtedy widać, ile osób przyjechało tam do pracy - mówi Leszczyński.
O samych Gliwicach ma z kolei bardzo dobre zdanie, ale dostrzega też pewien minus. - Podoba mi się tu. Jest dosyć kameralnie, mieszkam blisko rynku. Jedyne, co mnie denerwuje, to styl jazdy gliwiczan. W Warszawie nauczyłem się agresywnej jazdy, a tutaj jedzie przede mną kierowca 30 km/godz. i nigdzie mu się nie śpieszy. Ja raczej byłem nauczony, że na ulicy trzeba walczyć o swoje. Pod tym względem więc mam jeszcze problem, żeby się przestawić - dodaje.