Walkowera nie będzie. Górnik gra z Legią o fotel lidera

- Na pewno nie poddamy się i nie zgłosimy przed meczem walkowera, a zawodników nie trzeba dodatkowo motywować na takiego przeciwnika - przekonuje Andrzej Rybarski, asystent trenera Jurija Szatałowa. W niedzielę w Łęcznej mecz dwóch niepokonanych do tej pory w lidze zespołów. Górnik podejmuje wicemistrza Polski Legię Warszawa.

Łęcznianie po dwóch zwycięstwach na początku sezonu przystępują do spotkania z Legią w doskonałych nastrojach. - Z takim przeciwnikiem jak Legia aż chce się grać. Warszawianie są na fali i mają podobnie jak my sześć punktów, więc można powiedzieć, że gramy o fotel lidera. Musimy mieć jednak chłodną głowę - podkreślał po meczu z Górnikiem Zabrze (2:0) Kamil Poźniak. Spokój w Łęcznej odmieniany jest przez wszystkie przypadki. - Pierwsze dwa mecze były bardzo ważne, bo dwa zwycięstwa to doskonały start, ale nie możemy bujać w obłokach tylko twardo stąpać po ziemi. Nie chcę wywoływać wilka z lasu, ale pamiętajmy o tym, jaki los spotkał GKS Bełchatów w tamtym sezonie. Wszyscy zachwycali się przecież ich dyspozycją na początku ligi, ale później z niej spadli - podkreśla Veljko Nikitović, kapitan zielono-czarnych.

Pamiętają o grudniu

Nadzieje kibiców w Łęcznej rozbudza jednak dyspozycja nowo sprowadzonych zawodników. Do Łęcznej trafiło ich przed tym sezonem dziewięciu. W meczu z zabrzanami długimi fragmentami świetnie wyglądała współpraca Grzegorza Piesio z Kamilem Poźniakiem, a rywalizacja o miejsce w ataku pomiędzy Jakubem Świerczokiem a Bartoszem Śpiączką nabiera rumieńców. Co prawda to napastnik sprowadzony z Podbeskidzia Bielsko- Biała strzelił już dwie bramki w tym sezonie, ale to Świerczok wychodził do tej pory w pierwszym składzie. - Kuba dobrze gra tyłem do bramki, świetnie panuje nad piłka i to pozwala odetchnąć naszej defensywnie - przekonuje Sergiusz Prusak, bramkarz zielono-czarnych i dodaje: - Czeka na nas rozpędzona Legia, która ostatnio pokazuje, że potrafi grać w piłkę i wysoko wygrywać z przeciwnikami. Raz tutaj się jednak przejechali i przegrali z nami w grudniu 1:3 - przypomina.

Już do przerwy Górnik niemal znokautował ówczesnego mistrza Polski. Po dwóch golach Fedora Cernycha i jednym Patrika Mraza było 3:0 dla łęcznian. Mimo że w drugiej części meczu Legia próbowała odwrócić losy spotkania, zdołała strzelić tylko honorowego gola.

Rybarski: Walkowerem nie oddamy

- Nastawiamy się na Legię tak jak na każdego innego przeciwnika. Staramy się wyciągnąć jak najwięcej wniosków na temat stylu i sposobu ich gry i do tego przygotować taktykę - mówi Andrzej Rybarski, asystent Jurija Szatałowa. - Legia była i jest mocnym zespołem. Warszawianie strzelili w dwóch meczach aż dziewięć bramek. Każda drużyna ma jednak swoje słabości i będziemy starali się je wykorzystać. Na pewno nie poddamy się i nie zgłosimy przed meczem walkowera, a zawodników nie trzeba dodatkowo motywować na takiego przeciwnika - zaznacza trener.

W Górniku nie zagra na pewno Łukasz Mierzejewski, który za uderzenie głową Rafała Kosznika został zdyskwalifikowany na trzy mecze. W miejsce ukaranego zawodnika może zagrać Paweł Sasin, który w spotkaniu z zabrzanami występował przez 45 minut na prawej obronie. Spisał się poprawnie i miał swój udział przy drugiej bramce dla zielono-czarnych. Szanse występu może dostać też sprowadzony z GKS Bełchatów Adrian Basta lub Słowak Lukas Bielak.

Legia nie chce już pajacować

Legia przystąpi do spotkania z Górnikiem po bardzo dziwnym meczu w Lidze Europy z FK Kukesi, który został przerwany w 53. minucie. Do incydentu doszło, gdy piłkarze Legii cieszyli się ze strzelonej bramki. Kilkucentymetrowy kamień rzucony z trybun zajmowanych przez kibiców gospodarzy trafił w Dudę. Po kilkunastominutowej przerwie delegat UEFA zdecydował się zakończyć mecz. Do tego momentu Legia prowadziła 2:1.

Liderzy tabeli odzyskali formę po nie najlepszej dyspozycji w pierwszych meczach pucharowych. - Przykro było słuchać kibiców, kiedy podczas meczu z Botosani krzyczeli: "Piłkarzyki-pajacyki". Mieli prawo. Płacą za bilet i nie chcą oglądać słabej Legii. Gdybyśmy lepiej grali, nikt by nie gwizdał. Teraz udowadniamy, że potrafimy strzelać. Widzę zmianę nastawienia. W tym sezonie przypada stulecie klubu. Tytuł nie jest celem, tylko obowiązkiem - zapowiadał w Przeglądzie Sportowym Tomasz Brzyski, wychowanek Lublinianki.

Pierwszy gwizdek sędziego Tomasza Musiała z Krakowa w niedzielę o 18.

Przypuszczalne składy:

Górnik: Prusak - Sasin, Bożić, Szmatiuk, Leandro - Nikitović, Nowak - Piesio, Poźniak, Cernych - Śpiączka.

Legia: Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski - Kucharczyk, Furman, Masłowski, Żyro - Prijović, Nikolić.

Copyright © Agora SA