Paulus Arajuuri odniósł kontuzję 7 czerwca w ostatnim meczu ubiegłego sezonu z Wisłą Kraków. Po wybiciu piłki wślizgiem Fin nie podniósł się już murawy i został zniesiony z boiska na noszach. Medal za mistrzostwo Polski odebrał, kulejąc. Wtedy wydawało się, że jego przerwa potrwa około miesiąca. - Paulus ma naderwany mięsień dwugłowy. Przy takiej kontuzji wystarczy leczenie zachowawcze i po czterech tygodniach wszystko powinno być OK - mówił po meczu z Wisłą Witold Dudziński, szef kliniki Rehasport, która opiekuje się piłkarzami Lecha. W czasie przerwy międzysezonowej Arajuuri miał przechodzić rehabilitację w zaprzyjaźnionej z Rehasportem klinice w Finlandii, która należy do ojca Kaspra Hamalainena.
Jednak kiedy piłkarze Lecha 24 czerwca wznowili treningi, sytuacja Fina nie uległa poprawie. - Niestety, jego kontuzja jest poważna. Prawdopodobnie będzie pauzował jeszcze trzy lub cztery tygodnie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Paulusa zabraknie w dwumeczu z FK Sarajevo. Liczę jednak, że lekarze maksymalnie skrócą czas jego urazu. Jest to dla nas bardzo ważny piłkarz - mówił na początku przygotowań Maciej Skorża. Od meczu z Bośniakami minęło już jednak sporo czasu, a Arajuuriego nadal nie ma kadrze meczowej "Kolejorza".
- W przyszłym tygodniu Paulus będzie miał wizytę u lekarza. Zostaną wykonane badania i wtedy będziemy wiedzieli, jak zaplanować jego powrót do treningów. Paulus dużo ćwiczy indywidualnie, cały czas robi postępy, ale niestety, nadal nie jest gotowy, aby zacząć treningi z drużyną. Nie ukrywam, że bardzo czekamy na jego powrót. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że nawet jeśli dołączy do nas w ciągu dwóch tygodni, to minie jeszcze dużo czasu, nim Fin wróci do wysokiej dyspozycji. Na pewno z dnia na dzień nie będzie miał takiej formy, jaką miał 7 czerwca w dniu meczu z Wisłą Kraków - tłumaczy trener Skorża.