Dariusz Adamczuk z Pogoni o Jerzym Brzęczku: Ma dużą charyzmę

Dariusz Adamczuk (szef Akademii Piłkarskiej Pogoni) i Jerzy Brzęczek (pierwszy trener Lechii Gdańsk) zdobyli dla Polski srebrny medal olimpijski w Barcelonie w 1992 r.

Polska reprezentacja na igrzyskach zachwycała poziomem gry. W finale przegrała z Hiszpanią 2:3, ale na długie lata bohaterowie spotkań pozostali ikonami polskiej piłki. Pierwszoplanowymi postaciami zespołu byli Dariusz Adamczuk (wychowanek Pogoni) i Jerzy Brzęczek (wychowanek Rakowa Częstochowa, ale w IO grający jako zawodnik Olimpii Poznań). A po sukcesie w Barcelonie obaj trafili do reprezentacji seniorskiej. Adamczuk rozegrał w kadrze A 11 spotkań, strzelił 1 bramkę. Brzęczek - 42 występy, 4 gole.

- Wciąż mamy z sobą kontakt, ale nie taki, że rozmawiamy przed meczami, by się wypytać, co słychać w Lechii, co w Pogoni - mówi Adamczuk.

Brzęczek jest obecnie jedynym olimpijczykiem z Barcelony, który pracuje jako trener w ekstraklasie.

- Więcej jest ekspertów telewizyjnych (np. Wojtek Kowalczyk, Grzesiu Mielcarski, Andrzej Juskowiak czy Tomek Łapiński), bo zdecydowanie łatwiej się ocenia innych, niż pracuje w zespole. Jurek wybrał karierę trenera i konsekwentnie się tego kroku trzyma. Cieszę się, że dostał szansę w Lechii po trzech latach solidnej roboty w Rakowie. Oby mu tam szło, ale niekoniecznie w piątkowym spotkaniu - zaznacza Dariusz Adamczuk.

W 2010 r. Brzęczek rozpoczął przygodę trenerską w Rakowie. Grał z tym zespołem w środku II ligi. W poprzednim sezonie dostał szansę w Lechii, awansował z nią do grupy mistrzowskiej i rozbudził nadzieję, że w tym sezonie będzie jeszcze lepiej.

- Myślę, że gdyby nie oferta z Lechii, to wkrótce i tak by się pokazał w innym klubie. To bardzo ambitny człowiek, zna języki, poznał europejską piłkę, ma dużą charyzmę, bo przecież był kapitanem olimpijskiej i seniorskiej reprezentacji. W zawodzie trenera to jest bardzo ważne - podkreśla Adamczuk. - W kadrze olimpijskiej rządził trener Janusz Wójcik, ale kapitan Brzęczek też potrafił wstrząsnąć zespołem, a jak trzeba było, to w indywidualnej rozmowie stawiał kogoś do pionu. Był jednym z tych, którzy "trzymali mocno szatnię".

Teraz sytuacja Brzęczka jest trudniejsza. Po dwóch porażkach w lidze pojawiły się plotki o zdymisjonowaniu szkoleniowca. Nic takiego nie nastąpiło, ale piątkowy mecz z Pogonią będzie "pod ciśnieniem". Czym może zaskoczyć Brzęczek portowców?

- Jurek już zaskoczył, że zgodził się na środowy mecz z Juventusem. Choć w lidze jest w trudnej sytuacji, to nie mógł tego sparingu całkowicie odpuścić. Dla Lechii po dwóch porażkach mecz z Pogonią urasta to bardzo ważnego. Gdańszczanie na pewno nie będą jednak podłamani. To zbyt doświadczony zespół, by już na starcie sezonu zwieszać głowy. Mają przecież reprezentacyjną obronę, doświadczonych piłkarzy w pomocy. Ich problemem jest skuteczność. Latem odeszło dwóch napastników, a przyszedł Kuświk, który po testach w różnych klubach też jeszcze nie jest w optymalnej dyspozycji. Wyniku typować nie będę, ale... jest taka tendencja w spotkaniach Pogoni z Lechią, że my wygrywamy w Gdańsku, Lechia w Szczecinie. I niech to zostanie podtrzymane jeszcze w tej rundzie - dodał Adamczuk.

Zostań najlepszym managerem w lidze!