Karol Danielak z Pogoni: Bez rywalizacji nie ma dobrych wyników

Pozostały dwa dni, a trener niczego jeszcze nie zdradził - mówi Karol Danielak, skrzydłowy Pogoni Szczecin.

Jakub Lisowski: Zagrał pan w dwóch pierwszych spotkaniach ligowych Pogoni od pierwszej minuty, więc pewnie liczy na kolejny występ w wyjściowym składzie. Czuje się pan teraz pewniakiem?

Karol Danielak: Nie. Na razie do spotkania podchodzę bardzo spokojnie. Pozostały dwa dni, a trener niczego jeszcze nie zdradził. Będę czekał do ostatniego dnia na decyzję, podobnie jak pozostali zawodnicy. Oczywiście mam nadzieję na kolejny występ. Liczę, że trener postawi na mnie, ale wszystko jest uzależnione od założeń taktycznych. Jeśli będę najlepiej pasował do ich realizacji, to zagram. O wszystkim dowiemy się jednak dopiero w dniu meczu, więc musimy być cierpliwi.

Pana konkurenci - Miłosz Przybecki i Dominik Kun - mocno naciskają, wywierają presję? Czy na każdym treningu trzeba udowadniać, że "to mi się należy skład"?

- Tak, rywalizacja jest dość duża w Pogoni, ale to tylko z korzyścią dla nas. Bez rywalizacji o skład nie byłoby dobrych wyników.

Z tej rotacji ubył Adam Frączczak.

- Tak, Adaś został przesunięty do obrony i to z korzyścią dla nas. Widać, że świetnie się tam odnajduje, bo w dwóch meczach zaliczył już dwie asysty. Czy może być lepiej?

Czas i na pana kluczowe podania, może bramki. W Gdańsku?

- (uśmiech) Zobaczymy.

Rozczarowanie po remisie ze Śląskiem minęło?

- Tak, dla nas to już jest historia i do tego spotkania już nie wracamy. Musimy się skupiać na najbliższym przeciwniku.

Lechia Gdańsk przegrała już dwa spotkania w tym sezonie.

- Tak, więc tym bardziej będą zdeterminowani w meczu z nami. My wiemy, że czeka nas trudny mecz na ciężkim terenie, więc mając taką świadomość i to, co chcemy tam zagrać - powalczymy o kolejne zwycięstwo. Lechii się nie boimy.

Myślicie, że rywal się na was od razu rzuci, by szybko ułożyć sobie spotkanie?

- Jeszcze takiej analizy nie mieliśmy. Wszystko przed nami i na pewno będziemy gotowi na różne pomysły Lechii.

Gdańszczanie w okresie letnich przygotowań i w trakcie sezonu grali sporo spotkań ze znanymi europejskimi zespołami. Oglądał pan te mecze?

- Tak. Nie tylko te sparingi, ale i mecze ligowe. Wyciągamy z tego wnioski dla siebie.

Rozmawiał Jakub Lisowski