Pogoń przed meczem w Gdańsku. Ostatni sparing niewiele wyjaśnił [ZDJĘCIA]

Na kogo postawi Czesław Michniewicz w piątkowym meczu z Lechią? Wybierze tę samą jedenastkę co w poprzednich występach czy jednak dokona korekt?

W środę piłkarze Pogoni mieli odprawę i trening. Ten obserwatorom niewiele mógł powiedzieć, bo Michniewicz często zmieniał pozycje zawodnikom. Wiadomo, że Portowcy nadal będą musieli sobie radzić bez Takafumiego Akahoshi, więc otwarte jest pytanie o obsadę pozycji środkowego pomocnika ofensywnego. Patryk Małecki? Grał w poprzednich dwóch meczach, ale trener nie bez racji uważa, że nie wytrzyma całego spotkania. Takuya Murayama? Ze Śląskiem zagrał blado, na treningu prezentował się podobnie. Może do składu wskoczy któryś z młodych zawodników, a do przodu przesunięty zostanie Rafał Murawski.

Identyczne rozważania są na skrzydłach. Michniewicz szuka optymalnego rozwiązania. W środę nikt jednak nie błysnął.

- "Kunik", za chwilę tobie jaja urwę - wściekł się po jednej z nieudanych akcji Dominika Kuna Michniewicz.

Szkoleniowiec zawodnikowi krzywdy nie zrobił, ale wymagania ma wysokie.

- Na skrzydłach i tak nasze pole wyboru jest duże i wciąż się zastanawiamy, kogo wystawić do gry. Cały czas obserwujemy i analizujemy, kto łapie dołek, komu dyspozycja rośnie. Przykładem jest Karol Danielak, który na obozie we Wronkach nie wyglądał najlepiej, nikt mu nie dawał szans, że zagra w Poznaniu, ale w tygodniu poprzedzającym inaugurację sezonu prezentował się najlepiej. Na dwie pozycje jest pięciu kandydatów, więc ze skrzydłowymi zmartwień nie mam. Inne pozycje wymagałyby uzupełnienia - stwierdził Czesław Michniewicz.

Są ku temu szanse? Kiedy Pogoń pochwali się kolejnymi wzmocnieniami?

- Coś się tli, jeszcze jest we mnie iskierka nadziei, że ktoś dołączy do zespołu. Ale tę kwestię pozostawiam działaczom, a sam koncentruję się na pracy z obecnym składem - zapewnia Michniewicz. Dodajmy, że coraz częściej z Pogonią wiązany jest m.in. Radosław Majewski, który ostatnie sezony spędził w Anglii, ale teraz jest wolnym zawodnikiem.

Zespół Pogoni we wtorek wrócił do zajęć, w środę przeprowadził jeden trening, w czwartek rozruch i wyjazd do Gdyni. Tam zespół spędzi ostatnią dobę przed piątkowym spotkaniem (początek o 20.30).

- Musi to wystarczyć. Liczę na dobry mecz, dobre tempo gry naszego zespołu i dużo stworzonych sytuacji. Uważam, że jedna bramka to może być za mało na gdańszczan. Wiem, że jeszcze w środę Lechię czeka mecz towarzyski z Juventusem, który różnie może wpłynąć na drużynę. Z jednej strony rywale mogą być trochę zmęczeni, z drugiej mogą złapać wiatr w żagle. Tak się stało z Lechią po sparingu z Barceloną dwa lata temu - mówi Michniewicz.

W Gdańsku napięta atmosfera. Drużyna rozpoczęła sezon od dwóch porażek. Pierwsze konsekwencje personalne są - czterech zawodników zostało przesuniętych do rezerw, a i pojawiły się plotki o rychłym zwolnieniu trenera Jerzego Brzęczka.

- O zmianach w Lechii nie myślimy. To silny zespół i tylko nasza wysoka koncentracja może nam pomóc. Myślę, że mimo porażek gospodarze będą mieć żywiołowy doping. Szkoda więc, że my znów będziemy sobie musieli radzić bez naszych fanów [to jeszcze kara za wiosenne zachowanie na stadionie Cracovii - red.] - dodał Michniewicz.