Witold Obarek, trener Widzewa: Kadra prawie gotowa. Ale jeszcze ktoś dołączy

- Będziemy mieć 31 piłkarzy w kadrze. Jeszcze kilku zawodników nam brakuje. Ale będą na pewno - mówi Witold Obarek, trener Widzewa.

Za piłkarzami Widzewa już ponad półtora tygodnia treningów i kilka sparingów. W tym czasie przez drużynę przewinęły się dziesiątki zawodników. Wielu przyjechało i szybko wyjechało. Ale niektórzy zostali od pierwszych zajęć i wygląda na to, że zostaną w Widzewie na dłużej. - Wspólnie z szefami klubu zdecydowaliśmy, że kadra będzie liczyć 31 zawodników - mówi "Wyborczej" trener Witold Obarek. - 13 z nich to będą młodzi gracze. Oni przez rok będą pod ochroną. Sześciu zostanie wypożyczonych do innego klubu, by regularnie grali. Od poniedziałku do czwartku będą jednak trenować z nami.

Najważniejszy jest jednak trzon zespołu, który 15 sierpnia rozpocznie czwartoligowe rozgrywki. Cel drużyny Obarka jest jasny - natychmiastowy awans do III ligi. Trzech bramkarzy Widzew już ma. O miejsce między słupkami walczyć będą zapewne Michał Chachuła i Michał Sokołowicz. - Ale mamy też młodego chłopaka, wychowanka szkoły w Szamotułach. Jest bardzo pracowity. W przyszłości może być o nim głośno - dodaje Obarek.

O miejsca w defensywie mają walczyć m.in.: Łukasz Fornalczyk, Michał Pietras, Michał Polit, Patryk Retkowski, w pomocy: Michał Czaplarski, Damian Gilarski, Mariusz Rachubiński, Kamil Bartos, a w ataku Nikodem Kasperczak i Igor Świątkiewicz. Obarek liczy też na to, że w jego drużynie grać będą Aleksander Majerz oraz Piotr Burski. Ten pierwszy trenuje już z Widzewem. To 20-letni pomocnik z Bystrzycy Kąty Wrocławskie, który w przeszłości był zawodnikiem m.in. Polonii Warszawa. Z kolei Burski to 29-letni napastnik, który jeszcze nie tak dawno występował w drugoligowym MKS Kluczbork. Obarek bardzo chciałby go w swojej drużynie. Problem w tym, że Burski jest teraz graczem LUKS Bałucz i w barażach walczy o wejście do IV ligi. Jeśli jego zespół do niej awansuje, to może być problem.

Okachi, Bednar i Budka

Oczywiście w kadrze Widzewa mają też być Princewill Okachi i Vladimir Bednar, czyli piłkarze z nazwiskami i widzewską przeszłością. W klubie zapewniają, że Nigeryjczyk i Słowak zostaną w drużynie. - Okachi to prawdziwy piłkarz. Ma miejsce w pierwszym składzie. Przecież nie będę kłamał. To jasne - zaznacza Obarek.

Trener nie może się też nachwalić Bednara. - Rozmawiałem z nim długo. To superfacet, porządny i szczery człowiek. Cenię go za to bardzo. Gdy spytałem go, czy chce zagrać w sparingu, oznajmił, że nie jest przygotowany do gry i nie będzie ośmieszał mnie i siebie. A ja lubię szczerość. Niedawno przyjechał do nas jeden piłkarz. Pytam go, czy jest przygotowany, a on zapewnia, że tak. Po 15 minutach ciężkiego treningu musiał zejść z boiska z kontuzją mięśnia. To on oszukał mnie czy siebie? - pyta Obarek. I dodaje: - Bednar robi też świetną atmosferę w szatni. Bo o tym, że bardzo pomoże nam na boisku, nie muszę chyba nikogo przekonywać. To przecież jest piłkarz przez duże "P".

Do widzewiaków dołączyć ma również Adrian Budka. - Dołączy do nas w środę, może w czwartek. Po prostu obiecał swoim dzieciakom, że wyjadą na kilka dni. Jak obiecał, to ja to szanuję. Tym bardziej że mnie też obiecał, że jak wróci, to będzie biegał za dwóch. To chłopak z charakterem, a ja takich chcę w drużynie - mówi Obarek i dodaje, że być może dołączy do niej jeszcze ktoś znany. - Jeszcze o kimś myślę, o środkowym pomocniku i obrońcy. Ale zobaczymy... Jestem pewien, że niedługo, gdy kluby z wyższych lig zamkną swoje kadry, to mój telefon będzie dzwonił. Ale jedno jest pewne - ja nie szukam piłkarza z nazwiskiem, ja szukam piłkarza z charakterem, takiego, który będzie gryzł trawę.

Na razie Obarka martwi kontuzja Czaplarskiego. 30-latek to jeden z pierwszych piłkarzy, jakich trener ściągnął do swojej drużyny. - Pretensje mam do siebie, bo wyszliśmy na trening na sztuczną murawę, a ja zawsze unikałem jej jak ognia. No i stało się - to torebka stawowa, więc zapowiada się na kilka tygodni przerwy - mówi zmartwiony szkoleniowiec.

Najgorsze za nimi

Obarek zapowiada także, że niedługo piłkarze będę trenować lżej. - Od 5 sierpnia im odpuszczam. Będą już tylko treningi szybkościowe i zajęcia z piłką. Wykreśliłem nawet dwa treningi z kalendarza. Teraz to chłopaki nie mogą nawet chodzić, tak są zmęczeni. Ale nie było innego wyjścia, musieli dostać w kość - mówi trener Widzewa. I dodaje: - Najważniejsze, że w drużynie jest rywalizacja, ale też świetna atmosfera. Po treningu nikomu nie chce się iść do domu. A atmosfera jest bardzo ważna. Jestem przekonany, że pod każdym względem będziemy mieć drużynę zdolną wywalczyć awans. To będzie bardzo mocny zespół.

Pierwsze kontrakty z piłkarzami działacze mają podpisywać w tym tygodniu. - Najpierw będą badania. Musimy też dokładnie sprawdzić przynależność klubową konkretnych graczy. Myślę, że w środę, czwartek będziemy podpisywać umowy - zapowiada Marcin Ferdzyn, prezes Widzewa.

W środę łódzka drużyna rozegra kolejny sparing. O godz. 18 w Skierniewicach zagra z tamtejszym Widokiem.

Czy Widzew zbuduje zespół zdolny do awansu do trzeciej ligi już w pierwszym sezonie?
Więcej o: