Piast Gliwice - Termalica 1:0. Gospodarze tylko trochę lepsi od beniaminka ze wsi [ZDJĘCIA]

Traktowany z przymrużeniem oka absolutny beniaminek ekstraklasy z Niecieczy miał być łatwym przeciwnikiem dla piłkarzy Piasta Gliwice. Zgarnąć trzy punkty rzeczywiście się udało, ale o sukces wcale nie było łatwo.

Wszystkie informacje o najnowszej edycji kultowej Wygraj Ligę!

Latem przez skład gliwickiej drużyny przetoczyło się istne tornado. Z Piastem pożegnało się wielu piłkarzy odgrywających dotąd kluczowe role czy wręcz będących symbolami klubu. W zamian pozyskano aż 12 nowych zawodników. Trener Radoslav Latal nie okazał się jednak na tyle nierozsądny, by od razu upychać większość z nich do podstawowej jedenastki. W pierwszym meczu nowego sezonu w wyjściowym składzie znalazło się miejsce jedynie dla trzech nowych graczy. Z największą uwagą przypatrywano się czeskiemu duetowi Martin Nespor - Kamil Vacek. Ofensywni gracze wypożyczeni ze Sparty Praga od razu pokazali się, że są klasowymi zawodnikami. Vacek imponuje wyszkoleniem technicznym, z kolei Nespor to typ boiskowego wojownika, który nigdy nie odpuszcza rywalowi. Z ich gry Piast z pewnością będzie miał w przyszłości wiele pożytku. O dziwo, to jednak nie żaden z nich znalazł sposób na przełamanie szczelnej obrony Niecieczy. Pierwszego gola dla Piasta w nowym sezonie zdobył trzeci z nowych, czyli Patrik Mraz. Słowacki obrońca popisał się instynktem strzeleckim przy sprytnie rozegranym rzucie rożnym i wyprowadził gliwiczan na prowadzenie.

Gol Mraza był o tyle cenny, że stwarzanie sytuacji bramkowych przychodziło Piastowi niezbyt łatwo. Wielka w tym zasługa dobrze grającego w defensywie beniaminka z Niecieczy. Niektórzy patrzą z przymrużeniem oka na występy Termaliki w ekstraklasie, ale to przecież całkiem solidny zespół. Widać w nim rękę trenera Piotra Mandrysza, który swego czasu wprowadzał Piasta do ekstraklasy, a potem z sukcesami pracował też m.in. w GKS-ie Tychy. O piłkarzach z Niecieczy pisze się, że to "wieśniacy". Warto zauważyć, że towarzysząca im w Gliwicach grupa fanów nie była znacznie mniej liczna niż "młyn" stworzony przez kibiców Piasta.

Stracony gol sprawił, że w drugiej połowie goście musieli spróbować śmielej zaatakować. W ich szeregach pojawił się napastnik Wojciech Kędziora, do niedawna idol gliwickich kibiców. Wyborną okazję do wyrównania miał inny były gliwiczanin Adrian Paluchowski, ale fatalnie spudłował.

Piast starał się pilnować korzystnego wyniku i groźnie kontrował. Kilka jego szybkich wypadów mogło się podobać. Gdyby tylko Sasa Zivec i Gerard Badia uderzali z dystansu nieco celniej, to posypałyby się kolejne gole dla Piasta. Ostatecznie gliwiczanie wygrali w najskromniejszych rozmiarach, ale początek sezonu mogą uznać za udany.

Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Zobacz wideo

źródło: Okazje.info

Więcej o: