Jerzy Janowicz: W Pucharze Davisa spełniłem jedno z trzech marzeń

Lider polskiej tenisowej reprezentacji w dobrym nastroju pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej.

Może Janowicz nie tryskał entuzjazmem na spotkanie z dziennikarzami, ale rozkręcił się.

- Pierwszy set zagrałem doskonale, wszystko wychodziło, a założenie było takie, by agresywnie wejść w mecz. Drugi set zagrałem solidnie. Stachowski precyzyjniej serwował, często na linie, co utrudniało mi sprawę. Zapas dwóch setów dał mi luz, więc nawet kryzys w trzecim nic wielkiego nie zepsuł. W czwartym secie znów czułem się mocny - opisywał Janowicz.

Co ciekawe - zaraz po ostatnim asie serwisowym, który zakończył spotkanie z Ukrainą, Jerzy Janowicz podbiegł do całego sztabu rywali i ze wszystkimi się uściskał. Ale ręki od Sergieja Stachowskiego nie dostał.

- Kompletnie nie wiem, dlaczego nie podał mi ręki, bo nie było powodu do takiego zachowania - mówi Janowicz. - Wszyscy jednak wiemy, jak on potrafi się zachować i wiedzieliśmy, że mogą być różne sytuacje. Może i coś tam pokrzykiwał do mnie, a raz barkami weszliśmy w siebie przy siatce, w czwartym secie, ale naprawdę powodów do kłótni nie było. Puchar Davisa to specyficzne rozgrywki, więc różne gry psychologiczne się tu przytrafiają.

Polacy będą teraz czekać na wtorkowe losowanie przeciwnika we wrześniowym spotkaniu. Polska może trafić m.in. na USA, Włochy, Japonię czy Brazylię.

- Rozstawieni nie będziemy, więc kolejny rywal nie ma tak ogromnego znaczenia. Lepiej grać gdzieś bliżej, by np. uniknąć zmiany stref czasowych - stwierdził kapitan reprezentacji Radosław Szymanik.

Janowicz: - W 2013 spełniłem jedno z trzech marzeń, które miałem w Pucharze Davisa. Pierwszym był awans do finału play-off o udział w grupie światowej. Dwa są wciąż do spełnienia. Chcę zagrać, a wtedy nie mogłem z powodu kontuzji. Trzecim marzeniem jest zwycięstwo naszej kadry.