Przybyła nowa Korona. Zwycięskie otwarcie sezonu! [ZDJĘCIA]

Przemeblowana Korona lepsza od rezerw Jagiellonii. W kilku momentach gra napawała optymizmem, ale pracy przed kielczanami wciąż mnóstwo. Szczególne powody do radości może mieć wychowanek Michał Przybyła, który zdobył dwa gole.

Tylko czterech zawodników Korony (Malarczyk, Sylwestrzak, Jovanović i Fertovs), którzy rozpoczęli mecz z Jagiellonią, kończyło w podstawowym składzie poprzedni sezon. Radek Dejmek nie wystąpił z powodu urazu. Zmiany w kieleckim zespole wymusiła sytuacja finansowa. Z własnej woli skład zdecydował się przemeblować Michał Probierz. Szkoleniowiec gości postawił na zupełnie inną jedenastkę niż w czwartkowym pucharowym meczu z Omonią Nikozja.

Korona początkowo próbowała narzucić rywalom swoje warunki. Kielczanie wysokim pressingiem (tego wymaga od drużyny Marcin Brosz) starali się zepchnąć Jagiellonię pod własną bramkę. I taki plan powodzenie przyniósł już w 9. minucie. Przy ogromnej dozie szczęścia i pomocy bramkarza gości Krzysztofa Barana, który wykopując piłkę trafił wprost w zaskoczonego Michała Przybyłę.

Odpowiedź Jagiellonii przyszła jednak równie szybko. Bo już w 13. minucie goście wyrównali. Po dośrodkowaniu z prawej strony w powietrzu dwójkę kieleckich stoperów uprzedził Łukasz Sekulski i wykorzystał potknięcie Zbigniewa Małkowskiego, który przy próbie interwencji poślizgnął się. Cztery minuty później białostoczanie podwyższyli. Znów przy biernej postawie defensywy Korony i błędzie Małkowskiego, który pozwolił sobie, aby Piotr Grzelczak strzelił mu przy bliższym słupku.

Takie szybkie dwa ciosy zdezorganizowały grę kielczan. Podopieczni Brosza nie potrafili ułożyć sobie boiskowej rywalizacji, dłużej utrzymać się przy piłce, w wielu momentach tracili ją po własnych błędach. Taktyka zakładająca prowadzenie gry środkową strefą nie sprawdzała się.

Drugą część Korona - podobnie jak pierwszą - rozpoczęła jednak od odważnych ataków. Kielczanie ambitnie ruszyli do odrabiania strat. Chęci piłkarzom Brosza odmówić nie można było, ale jakości w rozgrywaniu akcji już niestety tak. Gospodarze długo nie potrafili znaleźć recepty na rezerwy Jagiellonii. Szczęście do kielczan uśmiechnęło się jednak w 67. minucie, gdy po dośrodkowaniu Marcina Cebuli, piłka dotarła do Przybyły, ten nie trafił w nią czysto, ale znów z pomocą przyszedł mu Baran, który fatalnie skiksował. Zdobyty gol dodał Koronie dodatkowych sił. W końcówce kielczanie jeszcze mocniej ruszyli do ataku. Piłkarze Brosza z wiarą dążyli do zdobycia zwycięskiego gola. I ta sztuka udała im się w ostatniej minucie! Z rzutu wolnego dośrodkował Marcin Cebula, a głową do siatki trafił Kamil Sylwestrzak i zapewnił inauguracyjne trzy punkty.

W sobotę o godz. 18 Korona zagra swój pierwszy mecz wyjazdowy - w Lubinie zmierzy się z beniaminkiem ligi Zagłębiem.

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 3:2 (1:2)

Bramki: Przybyła (dwie 9., 67.), Sylwestrzak (90.) - Sekulski (13.), Grzelczak (17.)

Korona: Małkowski - Gabovs, Malarczyk Ż, Grzelak Ż, Sylwestrzak - Aankour (61. Zając), Jovanović, Fertovs, Cebula Ż, Sobolewski (60. Pilipchuk) - Przybyła (77. Sierpina)

Jagiellonia: K. Baran Ż - Straus, Pawlik, Augustyniak, M. Baran - Grzelczak, Wassiljew, Góralski Ż, Mystkowski (78. Gajko), Świderski (59. Łupiński) - Sekulski

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Widzów: 6930.

Więcej o: