Witold Obarek, trener Widzewa: "Kto nie będzie jeździł na tyłku, nie będzie grał w Widzewie"

Witold Obarek, trener nowego Widzewa, od samego początku wymaga od swoich podopiecznych bardzo dużo. - Zostaną ci, którzy będą chcieli pracować - mówi po zremisowanym 1:1 sparingu ze Stalą Głowno.

Piłkarze Widzewa w piątek zagrali sparing z Żyrardowianką Żyrardów (wygrana 2:1), a już w sobotę czekał ich kolejny mecz ze Stalą Głowno. Co ciekawe, między spotkaniami odbyli jeszcze trening. - Zawodnicy w sobotę są po bardzo ciężkim treningu i chciałem zobaczyć, jak to będzie wyglądało w popołudniowym meczu - mówi po remisie ze Stalą (1:1) Witold Obarek, trener Widzewa. - Szczególnie spodobała mi się gra Nikodema Kasperczaka. To naprawdę świetny, bardzo pracowity chłopak. Mam już dwóch pewniaków do swojej drużyny z rocznika 1997. Wszystko będzie zależało od nich. Jeśli będą chcieli pracować, będą grali w Widzewie.

O samym sparingu ze Stalą szkoleniowiec wolałby nie wspominać. - Bo zagraliśmy beznadziejnie - mówi Obarek. - Budujące jest to, że w lidze będziemy grali potężnym pressingiem. Kto nie będzie jeździł na tyłku, nie będzie grał w Widzewie. Po kilku dniach tak ciężkiej pracy ci chłopcy zaczynają w to wierzyć. Tak naprawdę nic więcej nie mogę od nich wymagać, bo cały czas pracujemy fizycznie, bez elementów taktycznych czy fragmentów gry. Dlatego chwała tym zawodnikom.

Nowy Widzew został założony dość późno, a rozgrywki zbliżają się wielkimi krokami. - To dla mnie żadne tłumaczenie, że czasu jest coraz mniej - mówi Obarek. - Podjąłem się pracy w Widzewie i wszystko biorę na siebie. Moim zdaniem mamy czas na zbudowanie drużyny.

W przyszłym tygodniu Widzew zagra dwa sparingi. - Najbliższe dni będą bardzo ciężkie - mówi Obarek. - Będziemy trenowali, łącznie z niedzielą. Czekają nas także dwa sparingi, najbliższy z Lechią Tomaszów Mazowiecki.

Więcej o: