Górnik ograł w Chorzowie Ruch! Debiut jak marzenie

Znakomicie zainaugurowali rozgrywki ekstraklasy piłkarze Górnika. Łęcznianie pokonali w Chorzowie Ruch 2:0, a debiut jak marzenie miał Bartosz Śpiączka, który już w doliczonym czasie gry dobił gospodarzy.

W minionym sezonie oba zespoły broniły się przed spadkiem, a Górnikowi udało się uratować ligowy byt rzutem na taśmę. Przed rozpoczęciem rozgrywek w obu drużynach zaszły duże zmiany. Wydaje się, że większe straty ponieśli chorzowianie, bo z zespołu trenera Waldemara Fornalika odeszli zawodnicy, którzy kreowali grę, z Grzegorzem Kuświkiem, Filipem Starzyńskim, Bartłomiejem Babiarzem i Jakubem Kowalskim na czele. Z kolei do Górnika doszło aż dziewięciu nowych piłkarzy, ale przeciwko Ruchowi trener Jurij Szatałow od początku spotkania dał szansę czwórce. Zagrali oni w każdej formacji. W obronie wystąpił Leandro, w pomocy Kamil Poźniak i Grzegorz Piesio, a w napadzie Jakub Świerczok.

Obie drużyny zaczęły spotkanie ospale. Przez pierwsze 20 minut na boisku nie działo się nic godnego uwagi. Zarówno gospodarze, jak i Górnik grali zachowawczo, starając się wybadać przeciwnika.

W 35. minucie ten letarg został za sprawą łęcznian przerwany. Kapitalnym długim podaniem popisał się Veljko Nikitović, a Fedor Cernych pewnie pokonał golkipera Ruchu. Co ciekawe, był to pierwszy w tym meczu strzał na bramkę chorzowian i od razu skuteczny.

Gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Praktycznie zamknęli Górnika w polu karnym, ale niewiele z tego wynikało.

Po zmianie stron nadal trwał napór gospodarzy, ale nie potrafili sobie oni wypracować klarownych sytuacji do zdobycia gola i w najlepszym wypadku kończyło się na rzutach rożnych. W 62. minucie łęcznianie mogą jednak mówić o sporym szczęściu, bo po centrze Marka Zieńczuka piłka trafiła na głowę niepilnowanego Eduardsa Visnakovsa, lecz futbolówka po jego uderzeniu trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Sergiusza Prusaka. Niebiescy nie zwalniali tempa i nadal nacierali. W 70. minucie potężną bombą z 40 metrów popisał się Michał Koj, ale minimalnie chybił. Łęcznianie jednak przytomnie się bronili, a trener Szatałow wpuścił na plac gry kolejnych graczy debiutujących górniczego klubu - Przemysława Pitrego i Bartosza Śpiączkę. W przypadku tego duetu szkoleniowiec Górnika miał nosa, bo już w doliczonym czasie gry pozyskany z Podbeskidzia Bielsko-Biała napastnik skutecznie wykończył precyzyjne podanie Pitrego i dobił chorzowian. Tym samym Śpiączka zrehabilitował się za zmarnowanie dwóch wcześniejszych sytuacji bramkowych, których nie wykorzystał.

W następnej kolejce Górnik zmierzy się u siebie 27 lipca ze swoimi imiennikami z Zabrza.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU

Ruch Chorzów 0

Górnik Łęczna 2 (1)

Bramka: Cernych (35.), Śpiączka (90.)

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj Ż, Oleksy - Surma Ż, Urbańczyk - Zieńczuk, Iwański (46. Lipski), Gigołajew Ż (62. Efir) - Visnakovs (78. Mazek).

Górnik: Prusak - Mierzejewski Ż, Szmatiuk, Bożić, Leandro - Nowak, Nikitović - Piesio, Poźniak (74. Pitry), Cernych (86. Sasin) - Świerczok (67. Śpiączka).

Stwórz własną drużynę i WYGRAJ LIGĘ!