Zagłębie Lubin chce grać widowiskowo i walczyć o finałową ósemkę

Po powrocie do ekstraklasy Zagłębie nie ma mocarstwowych planów, ale zespół ma walczyć o awans do czołowej ósemki. Sezon lubinianie zaczynają wzmocnieni trzema nowymi piłkarzami.

Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze

Na pewno wydarzeniem ostatnich dni był transfer Jana Vlasko - gwiazdy ligi słowackiej, piłkarza Spartaka Trnava, który trafił do Zagłębia Lubin. Vlasko był obserwowany przez lubinian od roku i już zimą Zagłębie podjęło rozmowy ze Spartakiem Trnava o jego transferze.

Vlasko wybrał Zagłębie

- Wtedy nie było szans na porozumienie, teraz, choć nie bez trudu, udało nam się dopiąć transfer, a istotne znaczenie miała w tym determinacja samego piłkarza, który bardzo chciał do nas przyjść - twierdzi Piotr Burlikowski, dyrektor sportowy Zagłębia.

Sam piłkarz przyznaje, że ofert miał dużo więcej, także z polskiej ligi, bo chciały go Wisła Kraków i Cracovia. Mógł pojechać do Chin lub Emiratów Arabskich a nawet 2. Bundesligi.

- Gdybym miał 30 lat to te egzotyczne kierunki mógłbym wziąć pod uwagę - przyznaje sam Słowak. - Myślę, że polska liga jest mocniejsza od słowackiej a Zagłębie to dla mnie najlepszy wybór. Słowacy dobrze się czują w ekstraklasie i przykłady Dudy czy Picha ułatwiły mi decyzję. Wierzę, że z Polski łatwiej będzie mi się wypromować do jeszcze silniejszej ligi - zaznacza.

Gole i asysty

Z Janem Vasko wiążą w Lubinie spore nadzieje. W Słowacji był gwiazdą. W minionym sezonie zdobył 10 goli, ale wcześniej tak skuteczny nie był. Jego statystyki, jeśli idzie o ilość asyst, również pozostawiają sporo do życzenia.

- Najlepiej czuję się na "10", na skrzydle nie gra mi się dobrze - przyznaje nowy ofensywny pomocnik Zagłębia. - Nie boję się polskiej ligi, choć wiem, że jest znacznie bardziej atletyczna od naszej. Już na Słowacji byłem najczęściej faulowanym zawodnikiem i jestem do twardej gry przyzwyczajony.

Vasko jest w Lubinie od wtorku i nie wiadomo, czy w sobotę wybiegnie w podstawowym składzie w meczu przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Vlasko został sprowadzony w miejsce Aleksandra Kwieka, który nie zaakceptował warunków nowego kontraktu. Trener Piotr Stokowiec nie kryje, że to był pewien problem.

- Olek był ważną postacią Zagłębia w minionym sezonie i chciałem, by został. Nie wszystko w klubie zależy ode mnie, są pewne priorytety i trzeba było pogodzić się z jego odejściem - przyznaje Stokowiec.

Młodzież ma szanse

Nowym zawodnikiem w Zagłębiu jest skrzydłowy Krzysztof Janus. Wyróżniał się on w trakcie przygotowań i jeśli nie odniesie jakiegoś urazu, na pewno zobaczymy go w wyjściowej jedenastce na inaugurację sezonu.

- Myślę, że Krzysiek dojrzał do gry w ekstraklasie. W poprzednim sezonie napsuł nam tyle krwi na boisku, że nie pozostało nic innego, jak zaproponować mu współpracę - mówi Burlikowski.

Ale Zagłębie nadal stawiać będzie na swoją młodzież. - To absolutny priorytet - mówi trener Stokowiec. - W zespole mamy 26 piłkarzy. Piętnastu to wychowankowie albo piłkarze, którzy przeszli przez szkolenie młodzieżowe w Zagłębiu. Jedenastu z nich ma od 16 do 20 lat. Będziemy ich ogrywać, spokojnie wprowadzać do dorosłej piłki. Zamiast ściągać średnich piłkarzy będziemy stawiać na naszą młodzież - podkreśla trener.

Stokowiec zapowiada, że jego drużyna ma grać agresywnie, być dobrze zorganizowana i stwarzać jak najwięcej sytuacji.

- Chciałbym, by kibice w trakcie naszych meczów jak najczęściej wstawali z krzesełek. Chcemy grać dla fanów. Uważam, że jesteśmy zespołem zupełnie nieobliczalnym i wygrać możemy dosłownie z każdym - przekonuje trener Zagłębia.

Walka o ósemkę

Władze klubu oczekują walki o czołową ósemkę ligi. - To nam da spokój i atut w postaci możliwości ogrywania młodzieży. Spadek nas wzmocnił, był w pewnym sensie elementem budowy nowego Zagłębia. Realizujemy przejrzystą strategię i będziemy ją nadal realizować - zaznacza Piotr Burlikowski.

Personalnie jest jedna niewiadoma. Czy stoper Maciej Dąbrowski zostanie w klubie, czy przejdzie do Turcji?

- Propozycja dla Dąbrowskiego z Osmanlisport Ankara to sprawa bardzo świeża. Pojawiły się nawet informacje, że piłkarz już został transferowany. - Maciek jest tak w Turcji, jak legionista Duda w Interze. Dąbrowski jest zawodnikiem Zagłębia i przygotowuje się do meczu z Podbeskidziem - mówi dyrektor Burlikowski.

Turcy chcą Dąbrowskiego, ale na razie nie wiadomo, czy między klubami dojdzie do porozumienia w kwestiach wysokości transferu. Negocjacje trwają, tym bardziej że sam piłkarz jest zainteresowany tą propozycją. Jego odejście byłoby dla trenera Piotra Stokowca nie lada problemem.

- Jesteśmy profesjonalnym klubem i doskonale wiemy, że piłka to biznes i w każdej chwili możemy dostać ofertę nie do odrzucenia - przyznaje dyrektor Burlikowski. - Profesjonalizm polega na tym, że takie sytuacje nie mogą nas zaskoczyć i na każdą pozycję mamy gotową alternatywę.

Potwierdza to przykład niespodziewanego odejścia To zmobilizowało nas jednak do wytężonej pracy, która zaowocowała pozyskaniem Jana Vlasko. Pracowaliśmy jednak także nad innymi wariantami gry, z dwoma napastnikami i to też będzie na pewno procentować w sezonie.

Na stracie sezonu Zagłębie zagra z Podbeskidziem Bielsko-Biała w Lubinie w sobotę. Początek spotkania o godzinie 18.

Więcej o: