Jarosław Mroczek o stadionie i finansach Pogoni Szczecin

By pozyskać nowych zawodników, wydaliśmy pieniądze. To nie jest takie częste w polskiej ekstraklasie - mówi szef Pogoni Szczecin.

Ile konkretnie klub wydał?

- Nie mogę powiedzieć, a ile jeszcze może wydać... też nie odpowiem. Zostawmy klubową kuchnię w spokoju - stwierdził Jarosław Mroczek. - Prowadzimy gospodarkę finansową, która nie narusza budżetu klubu. Nie pozyskujemy piłkarzy ponad stan, nie zadłużamy się.

Z Pogonią pożegnało się ośmiu piłkarzy, przybyło pięciu. Czy suma wydatków związanych z wynagrodzeniem piłkarzy zmaleje w budżecie?

- Będzie taka sama - zaznaczył Mroczek.

Podczas konferencji prasowej padła sugestia, że 80 procent miesięcznych wydatków Pogoni pochłaniają zarobki zawodników. Prezes to zdementował.

- W Polsce jesteśmy modelowym przykładem - 67 procent wydatków miesięcznych to płace w budżecie - powiedział szef klubu.

O finanse był pytany, bo w środę opublikowany został raport finansowy EY za ostatni rok. Pogoń została wyróżniona za przychody (5. miejsce), ale ogólnie jest w środku ekstraklasowej stawki.

- Raportu nie czytałem, jestem przed lekturą. Lokata za przychody wysoka, spodziewałem się niższej. W Szczecinie nie mamy jednak na razie szans, by np. zyskać więcej z tzw. dnia meczowego. Nasz obiekt nie spełnia przyzwoitych warunków, więc do pięt nie dorastamy Legii, Lechowi czy Lechii - mówił Mroczek.

Największy przychód to oczywiście umowa sponsorska z Grupą Azoty. Zapytany o aktualny stan rozmów Pogoni i GA o przejęciu przez sponsora klubu (spółki) Mroczek "firmowo" się uśmiechał.

- Nic nowego nie ma i się nie wydarzy. Cierpliwie będziemy czekać, może coś jesienią się zmieni. Nadal jednak podkreślam, że między nami panują bardzo dobre relacje - dodał Mroczek.

Tyle ciepłych słów szef Pogoni nie mógł powiedzieć o współpracy z miastem odnośnie do modernizacji stadionu przy Twardowskiego: - Stadion? Zapraszam pod inny adres. Nie uczestniczymy w rozmowach. Ostatni raz spotkaliśmy się 3-4 miesiące temu. Warto jednak rozmawiać, o co cały czas wnioskuję. Przykład - nowa ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych dopuszcza np. miejsca stojące. Może warto wprowadzić to w projekcie szczecińskim? Liczymy na stadion typowo piłkarski, bez łuku. Cieszymy się, że alarm kibiców o tym, że projekt nie spełnia wymogów gry w LM, przyniósł taki skutek, że projekt będzie zmieniony. Inny przykład - już wkrótce kluby ekstraklasy będą musiały posiadać boisko rezerwowe z podgrzewaną murawą. Przesuńmy nasze boczne boisko o 50 m w kierunku nieistniejącego basenu, a otworzy się nam nowa przestrzeń do działania, choćby pod kątem nowej trybuny czy umiejscowienia sektora dla kibiców gości. Generalnie - temat stadionu w Szczecinie to nie jest chyba kwestia finansów, ale kwestia woli politycznej. Uważamy, że powinniśmy coś zrobić dla kibiców na wiele lat i właśnie kibice powinni być najbardziej z nowego obiektu zadowoleni.

Zostań najlepszym managerem w lidze!