Trener Przemysław Cecherz (na razie) nie przejmie Widzewa

Przemysław Cecherz miał być trenerem odradzającego się Widzewa. W piątek wieczorem szefowie Porońca Poronin, gdzie pracuje, nie zgodzili się jednak na rozwiązanie kontraktu z 42-letnim szkoleniowcem

W łódzkiej drużynie przed laty występował jego brat Jarosław. On sam był bramkarzem, ale wielkiej kariery nie zrobił. Grał w KKS Koluszki, Bałtyku Gdynia oraz w klubach polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Większą karierę robi jako trener. Pracował głównie w pierwszej lidze, chociaż w 2006 roku przez chwilę prowadził w ekstraklasie Górnik Zabrze. O pracy w Widzewie marzył od lat. Był jej zresztą bliski w ubiegłym roku, ale Sylwester Cacek wybrał Włodzimierza Tylaka. - W moich żyłach płynie czerwono-biało-czerwona krew. Widzew to dla mnie świętość - mówił Łódź.sport.pl Cecherz w czwartek. Prosił, by nie ujawniać jeszcze w mediach, że ma ofertę od działaczy RTS Widzew, którzy reaktywują klub z al. Piłsudskiego. - Najpierw muszę spytać prezesa Porońca, w którymi pracuję, czy zgodzi się na rozwiązanie kontraktu. W piątek wieczorem wraca z wakacji - mówił.

Jak poszło? - Prezes się nie zgodził. Tłumaczył, że włożył w klub, w drużynę dużo pieniędzy i budował zespół pode mnie - opowiada Cecherz. - Rozumiem go. Na klub, w którym pracuję, nie mam prawa narzekać. Po prostu powiedziałem mu, że mam ofertę z Widzewa. On się nie zgodził i nie ma tematu.

Cecherz nie rezygnuje jednak z Widzewa ani Widzew z niego. - Z Porońcem mam kontrakt do lata przyszłego roku. Zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja za pół roku - mówi Łódź.sport.pl. - Jestem cały czas w kontakcie z działaczami Widzewa i z trenerem Witoldem Obarkiem. On szuka piłkarzy, buduje drużynę.

Marcin Ferdzyn, prezes RTS, już w czwartek mówił, że on i pozostali działacze są gotowi czekać na swojego kandydata [miał na myśli właśnie Cecherza - przyp. red.], a na razie zespół będzie prowadził inny trener. Mowa właśnie o Obarku, znanym w województwie łódzkim szkoleniowcu drużyn z niższych lig. - Z Widzewem na pewno się jeszcze spotkam - mówi Cecherz. - W trzeciej lidze? Kto wie, może nawet wcześniej.

Więcej o: