Orlen Warsaw Marathon, Maraton Warszawski... Jak to się stało, że Warszawa ma dwa maratony?

W niedzielę 21 kwietnia o 9.30 z Wybrzeża Szczecińskiego pod Stadionem Narodowym blisko 6 tys. biegaczy ruszy na trasę pierwszego Orlen Warsaw Marathon. Pięć miesięcy później, 29 września, odbędzie się 35. Maraton Warszawski (ostatnio blisko 7 tys. uczestników). Jak to się stało, że Warszawa ma dwa maratony?

Rusz się w Warszawie. Zaplanuj aktywny weekend!

Dwa, a nawet kilka maratonów w jednym mieście to nic nowego. Także w Polsce - ze 120 takich biegów, które odbyły się w kraju w 2012 roku, aż 13 miało miejsce w Katowicach, a 10 w Bydgoszczy. Ale to często imprezy malutkie, dla lokalnych zapaleńców. Dwa maratony organizowane z rozmachem dla tysięcy uczestników za wielkie pieniądze w największych miastach zdarzają się rzadko. Wśród stolic dwie takie imprezy ma tylko Seul.

Organizatorami warszawskich maratonów są podmioty oddalone od siebie jak meta od startu na trasie 42 km i 195 m. - kwietniowy stworzył Orlen, czyli największa polska spółka państwowa, a wrześniowy od 11 lat przeprowadza Fundacja Maratonu Warszawskiego, która kontynuuje tradycję zapoczątkowaną w 1979 roku.

Jak nietrudno się domyślić, będą to maratony różne.

Kto się nie dał, a kto dał

Orlen chciał zorganizować maraton już kilka lat temu, w 2010 roku fundacji zaproponowano przyłączenie się do imprezy, która miała nazywać się Orlen Maraton Warszawski. Doszło do rozmów. - Z perspektywy czasu uważam, że one nie miały szans na powodzenie - mówi Warszawa.sport.pl szef fundacji Marek Tronina. I tłumaczy: - Gdyby organizował pan jakąś imprezę przez "x" lat i nagle przyszła zewnętrzna firma, twierdząca, że to wszystko było robione nie tak i teraz ona zajmie się wszystkim, a pan może zostać jedną z osób, która będzie pomagać, to co by pan powiedział? Koncern chciał nasz maraton po prostu przejąć, a myśmy się nie dali.

Nie dał się także Orlen, którego prezesem jest były lekkoatleta Dariusz Krawiec. Koncern ostatnio został uznany za Sponsora Roku w polskim sporcie, bo kojarzona z motoryzacją firma (Orlen Team w Rajdzie Dakar, warszawski show motoryzacyjny Verva Street Racing) wspiera też m.in. siatkówkę, piłkę ręczną i lekkoatletykę. Maraton to kolejny kwiatek w tym sponsoringowym bukiecie, a Orlen postawił na rozmach.

- Nasz maraton ma wyróżniać szeroka oferta dla biegaczy, silna lista startowa oraz perfekcyjna organizacja - mówi Sebastian Chmara, były lekkoatleta, członek komitetu organizacyjnego orlenowskiego biegu.

Moda na bieganie czy marketing?

Orlen chciał się odróżnić od innych biegowych imprez w kraju i wygląda na to, że z budżetem kilkakrotnie przekraczającym dwa miliony złotych, które kosztowała organizacja ostatniego Maratonu Warszawskiego, dopiął swego. - Nie było w Polsce maratonu o tak wysokim poziomie sportowym - przyznaje, jeszcze przed biegiem, Adam Klein, redaktor naczelny serwisu Bieganie.pl .

Osobny budżet na zaproszonych zawodników przyciągnął m.in. Jaouada Ghariba (wicemistrz olimpijski z Pekinu, dwukrotny mistrz świata) i Henryka Szosta (najszybszy Europejczyk, dziewiąty na mecie na igrzyskach w Londynie). Na najlepszych w różnych kategoriach czeka blisko 500 tys. zł nagród, tysiąc pierwszych osób na mecie dostanie stuzłotowy bon na benzynę. Organizatorzy zapłacili też za licencję mistrzostw Polski, opłaty startowe są niższe, a pakiety dla uczestników - lepsze niż w Maratonie Warszawskim. Na promocję w mediach koncern wydał milion. - Orlen chce, żeby go było widać - mówi Klein.

- To wydarzenie, którego celem jest promocja marki - uważa Tronina. I dodaje: - Byłem dość mocno zdziwiony, i tego nie ukrywam, że taka duża firma jak Orlen szuka sponsorów wśród firm, które wspierają Maraton Warszawski. Takie przypadki były, ale więcej o tym nie chcę mówić - ucina temat szef fundacji.

Biegacz będzie zadowolony

Rozgoryczenie ze strony ludzi z fundacji jest odczuwalne, utrata monopolu na organizację największych biegów w stolicy musi boleć. Jednak z punktu widzenia biegacza z Warszawy dwa maratony w mieście to sytuacja idealna. - Można wybrać wiosnę lub jesień, albo wystartować w obu. Wszystko zależy od możliwości czasowych, przygotowań itp. Start w dwóch maratonach w roku dla maratończyka to liczba optymalna - mówi Klein. - Nie spodziewam się, by jeden warszawski maraton odciągał uczestników od drugiego, może nawet powstanie jakiś efekt synergii - dodaje. Pod tym względem podobnego zdania są także Chmara i Tronina.

- W Warszawie są po prostu dwa dobre produkty i każdy może sobie wybrać, który woli - mówi Piotr Bętkowski z serwisu Maratonypolskie.pl. Ten tradycyjny, wrześniowy, z metą na Stadionie Narodowym, to świetna okazja na debiut po wiosennych i letnich przygotowaniach. Należy to tzw. Wielkiej Piątki, której zaliczenie uprawnia do starania się o odznakę "Korony Maratonów Polskich". To także maraton historyczny, "po przejściach", którego powodzenie często zależało od determinacji biegaczy. Po 2002 roku, kiedy imprezy miało nie być, nie dopuściła do tego kilkuosobowa grupka zapaleńców. 11 pętli w Parku Saskim pokonało 307 osób. Bieg przetrwał i rozkwitł.

Ostatnia edycja była udana pod wieloma względami, a 7 tys. uczestników było rekordową frekwencją w polskim maratonie. - Ale nie szło to w parze z wynikami sportowymi - zauważa Bętkowski. - Pod względem organizacji aspirujemy do czołówki europejskiej, a może i światowej, ale wynikami już nie.

Dobrym tempem po dużą kasę

Orlen, wykorzystując rosnącą popularność biegania, chce przyciągnąć do maratonu jeszcze więcej ludzi, proponuje skok jakościowy. Chce zrobić imprezę, która przebije wszystkie dotychczasowe w kraju. Narodowe święto biegania, jak mówią organizatorzy, potrwa niemal dobę, bo rozpocznie się w sobotę o 17 od zbiórki uczestników charytatywnego biegu na 3,33 km (Orlen przekaże 10 zł od każdego biegacza na rodzinne domy dziecka), po którym odbędzie się występ artystyczny na Narodowym, a w niedzielę od rana do popołudnia uczestnicy będą pokonywać bieg na 10 km (udział weźmie m.in. Adam Małysz) lub maraton.

- Polskie biegi wygrywa się z czasem 2.15, 2.16, nawet 2.18. My postanowiliśmy zaprosić największe gwiazdy biegów maratońskich - pojawią się tacy, którzy osiągają czas 2.07, 2.08 - mówi Chmara. Najlepszych Polaków, z Szostem na czele, przyciąga też ranga mistrzostw Polski mężczyzn, w których sklasyfikowany zostanie każdy uczestnik z polskim obywatelstwem. Teoretycznie, gdyby bieg wygrał Polak, bijąc przy tym rekordy, może liczyć nawet na 120 tys. zł nagrody.

- Orlen wydaje na maraton spore pieniądze, które w przyszłości mogą mieć spory wpływ na frekwencję biegów w całej Polsce, nie tylko w Warszawie - mówi Bętkowski. A frekwencja już rośnie. W 2012 roku w stolicy odbyło się kilkanaście biegów na dystansach 5 km i dłuższych. Gdyby zliczyć uczestników dziesięciu największych, uzbierałoby się ich prawie 50 tys. Marcowy półmaraton ukończyło 10 tys. osób.

Kto w Polsce biega?

Bętkowski zauważa, że maraton to impreza, która podnosi atrakcyjność miasta, ale też pozwala mu zarobić. - Po Berlinie już widać, że wiele osób przyjeżdża tam na czas maratonu i zostawia ileś pieniędzy w hotelach, restauracjach, sklepach itp. Jeśli może zostawiać dwukrotnie więcej, to dlaczego nie? Organizatorzy polskich biegów nie bardzo wiedzą jednak, jak dotrzeć do ludzi z zagranicy, by ci przyjechali do nas. Gości z zagranicy mamy niewielu, a przecież Duńczycy, Niemcy, Holendrzy, Skandynawowie sporo podróżują, by biegać. Bieganiem w Polsce nie są jeszcze zainteresowani - uważa Bętkowski.

Ale Polacy u siebie biegać lubią. Weekendowe akcje "Polska Biega" w 2006 roku zgromadziły 162 imprezy dla 20 tys. uczestników, a w 2012 - 723 dla 120 tys. Bieganie to coraz lepszy biznes. Dziesiątki tysięcy zawodników na ulicach to tłumy zainteresowanych butami, strojami i sprzętem pozwalającym zliczać pokonane kilometry. To grupy szukające nowych wyzwać, gotowe zapłacić kilkadziesiąt złotych za start. To nowi biegacze podążający za modą na zdrowy styl życia, którego bieganie jest stałym elementem.

- Jeszcze 20, a nawet 10 lat temu do biegających krzyczano: "Tempo! Tempo!" albo "Wariat, w dres się ubrał!" - mówi startujący w biegach ulicznych były lekkoatleta Paweł Januszewski. - A teraz czasem nawet nie wypada powiedzieć, że się nie biega.

Jakie jest Twoje zdanie na temat dwóch maratonów w mieście? Bloguj!

Więcej o: