Czas weryfikacji po długiej przerwie. Pierwsza kolejka esportowej Ligi Mistrzów zakończona

W miniony poniedziałek zakończono zmagania w ramach pierwszej kolejki League of Legends EMEA Championship. Zespoły po raz pierwszy od wprowadzenia dużych zmian w formacie powróciły do rywalizacji na deskach berlińskiego studia. Po trzech dniach nie poznaliśmy samodzielnego lidera.

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany - tak można podsumować ostatnie tygodnie w kontekście najlepszych rozgrywek League of Legends dedykowanych Staremu Kontynentowi. Modyfikacjom uległy nie tylko wyjściowe piątki wszystkich zespołów, lecz także format rozgrywek. Stąd rozpoczęcie zmagań było niezwykle wyczekiwane przez społeczność - i było na co czekać.

Zobacz wideo Praca marzeń naszych dzieci, żyła złota, a zarobki? "Polska w światowej czołówce"

Godne zastępstwo Jankosa?

W okresie przedsezonu doszło do wielu nieoczekiwanych zmian w składzie zespołów Jedna z nich dotyczyła G2 Esports. Drużyna po nieudanym 2022 roku postawiła na kolejne roszady, które objęły 60 proc. składu. Z organizacją rozstał się nie tylko duet z dolnej alei, lecz także z perspektywy polskich fanów największa gwiazda organizacji - Marcin "Jankos" Jankowski. Niepewność wzbudzał nowy wybór utytułowanej formacji, która postawiła na wschodzący talent z francuskiej ligi regionalnej - Yike.

Młody Szwed znalazł się od razu w otoczeniu niezwykle doświadczonych graczy. Oprócz Broken Bladzie i Capsie należy wspomnieć o Hans Samie i Mikyxie, którzy dołączyli jako duet na dolną aleję. Po trzech dniach i tylu samo spotkaniach można jednak stwierdzić, że Yike dostosował się do potrzeb zespołu i dopełnił wyjściową piątkę, pozwalając na zwycięstwo przeciwko Excel, Fnatic oraz Astralis.

Co warto wspomnieć, nie były to przypadkowe, byle jakie i wyszarparpane wygrane. Mecz przeciwko Fnatic, historycznemu wrogowi G2 Esports, zakończył się ogromną dominacją. Ta wynikała głównie ze współpracy Yike’a z dolną aleją i doprowadziła do wpompowania złota w Hans Samę. Ten, wykorzystując swój flagowy wybór, Dravena, stanowił potęgę nie do powstrzymania na Summoner’s Rift.

Popularność esportu w Polsce rośnie. Najwyższe liczby w całej EuropiePopularność esportu w Polsce rośnie. Najwyższe liczby w całej Europie

Jankos z kolei nie miał szczęścia…

Skoro o Jankosie mowa, ten również rozpoczął zmagania w ramach League of Legends EMEA Championship. Polski leśnik aktualnie jest częścią Teamu Heretics, a do samego transferu doszło niezwykle późno. Spekuluje się, że brak uczestnictwa w innej drużynie to wpływ wysokich oczekiwań finansowych w kontekście wykupu, jakie zarzuciło G2 Esports. Całe szczęście - Jankos ostatecznie odnalazł nowy dom.

Heretics jest jednak domem dosyć wyjątkowym i wyrażającym myśl w kontekście budowania składów Petera Duna. To istna mieszanka, w której znajdziemy wszystko. Od doświadczonych zawodników pod postacią Jankosa i Eviego, przez nieopierzonych na najwyższym poziomie Ruby’ego i Jackspektrę, po Mersę, który w LEC-u miał okazję zagrać zaledwie przez kilka miesięcy. Na Summoner’s Rift poszło jednak przeciętnie, a aktualny wynik zespołu wskazuje na dolną część tabeli wyników i niechlubne dwie porażki przy jednym zwycięstwie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że potencjalnie najcięższy sprawdzian drużyna ma za sobą - jedna z przegranych pochodzi ze starcia przeciwko Team Vitality.

Mecze wystarczyły jednak, aby odpowiedzieć na kilka pytań, które po ogłoszeniu składu Heretics nasuwały się na usta. Evi doskonale odnalazł się zarówno w zespole, jak i całym regionie. Wnosi nieocenioną wartość do zespołu, będąc jednym z głównych filarów zespołu, tuż obok Jankosa. Z niezłej strony pokazał się także Jackspektra. Podczas triumfu przeciwko Astralis zagrał dobre spotkanie Varusem, a także nie pozostawał bierny w meczu na Vitality. Cień na jego występ rzucił jednak mecz przeciwko SK Gaming, który jak dotąd należy uznać za najgorszy.

Międzykontynentalny skład marzeń daje radę

G2 Esports szczytu tabeli wyników nie zagarnęło wyłącznie dla siebie. Aktualnie musi dzielić go z Teamem Vitality, które w przeciągu ostatnich tygodni przeszło zakrojoną modyfikację wyjściowej piątki. Z oryginalnego składu pozostał wyłącznie jeden zawodnik, Perkz. Dolną aleję objęli Neon oraz Kaiser, zaś u góry mapy zobaczyliśmy Photona. Miejsce junglera, w końcu, objął Bo. Zawodnik z Chin został sprowadzony do Europy już kilka miesięcy temu, aby miał czas na szlifowanie języka oraz aklimatyzację.

Bo nie grał profesjonalnie przez ostatnie dwa lata, jednak w trakcie gry dla chińskiego FPX, uchodził za niezwykle proaktywnego junglera. Stąd jeszcze przed rozpoczęciem sezonu mogliśmy spodziewać się mocnej współpracy z Photonem oraz Perkzem, zaś Neon i Kaiser mieli zostać pozostawieni sami sobie jako tzw. weak-side.

Przewidywane rozwiązania sprawdziły się w trakcie oficjalnych spotkań, a zaledwie od rozgrywanego meczu, przewaga zespołu nad rywalami była zauważalna o przynajmniej kilka poziomów. Dzięki trzem zwycięstwom z rzędu, zespół postawił się w wygodnej pozycji. Co więcej, udało im się wygrać także na drużyny, które mogły teoretycznie budzić zagrożenie - w tym Fnatic z Rekklesem w składzie. Porażka z Vitality nie była jedynym powodem do zmartwień szwedzkiego strzelca, który aktualnie dysponuje wynikiem 1-2.

Udany debiut może dla Team Vitality zwiastować długo oczekiwane sukcesy. Zespół bowiem już w 2022 roku wystawił do gry "skład marzeń", który zupełnie się takim nie okazał. Tym razem możemy mieć jednak do czynienia ze znacznie lepszym zespołem, który być może zawojuje nie tylko Europę, ale także cały świat.

LOUD, VALORANTEsportowe zespoły zarobią więcej z VALORANT. Specjalne przedmioty dla fanów

Zegar tyka, czasu coraz mniej

G2 Esports i Vitality znalazły się w komfortowej sytuacji, tak samo jak szereg innych zespołów z wynikiem większościowo wygranych: KOI oraz MAD Lions. Z perspektywy Team Heretics sprawa nie jest jednak bardzo oczywista, wszak z uwagi na zmiany formatu zegar niepokojąco zaczął tykać.

Nowy system LEC zakłada wyeliminowanie dwóch najsłabszych ogniw już po trzech pierwszych tygodniach. Oznacza to, że już 33 proc. pierwszego etapu zostało zakończone. Aktualny wynik 1-2 zespołu nie jest jeszcze tragedią. Identyczny posiadają Team BDS, SK Gaming, Fnatic oraz Excel. Gorsze natomiast okazało się Astralis.

Dwie porażki po pierwszym tygodniu powinno być jednak alarmujące. Kolejne dwa tygodnie w tym stylu mogą bowiem strącić zespół Jankosa poza grono awansujących do drugiej części zimowego splitu League of Legends EMEA Championship 2023.

Jak będzie w rzeczywistości? Dowiemy się już wraz z kolejnymi rozgrywkami. Te aktualnie odbywają się w soboty, niedziele oraz poniedziałki a za polską realizację odpowiada ekipa Polsat Games.

Jakub Kiwior w ArsenaluKiwior zapunktuje w FIFA 23. Transfer może mu w tym pomóc

Więcej o: