"Miałeś chamie złoty róg". Fatalny projekt amerykańskiej drużyny CS:GO

Jedna z najbardziej nietrafionych inwestycji, która ponownie pokazała, że amerykańska scena CS:GO powoli idzie na dno. Jak Complexity postawiło na niewłaściwy skład?

Z inwestycjami w esporcie bywa jak czasem z zakładami na wyścigi konne. Każdy stara się postawić na swojego faworyta, choć wybory te nie zawsze są udane. Complexity w tej grze zdecydowało się jednak zaryzykować, dając swoje pieniądze na wyjątkowo niepozornego rumaka. Kompletnie się to nie opłaciło, a w tym czasie obok była opcja, która wydawała się dużo bardziej rozwojowa i pewna. Organizacja jednak z niej zrezygnowała

Zobacz wideo Praca marzeń naszych dzieci, żyła złota, a zarobki? "Polska w światowej czołówce"

Complexity przespało okazję

Na 2022 rok Complexity szykowało zupełnie nowy projekt. Organizacja popaliła za sobą niemal wszystkie mosty, rozstając się z każdym graczem poprzedniego składu. Wcześniej marka bazowała na amerykańsko-europejskich sklejkach. Tym razem jednak planowała znaleźć bardziej jednolitą ekipę, której zaoferowałaby kontrakty.

Jeszcze pod koniec 2021 roku pojawiły się plotki o negocjacjach Complexity ze składem Copenhagen Flames. Duńczycy byli po kapitalnym występie na PGL Major Sztokholm. Zyskali rozgłos i pokazali się jako bardzo obiecujący skład, będący mieszanką doświadczenia jak i młodości. Dodatkowo piątka grała ze sobą od dłuższego czasu. Niszowa organizacja, jaką reprezentowali, nie mogła zaoferować im nowych kontraktów pokrywających się ze standardami konkurencji. Było więc pewne, że skład CPF prędzej czy później zmieni barwy.

Complexity było pierwsze przy stole negocjacyjnym i wydawało się, że temat bardzo szybko zostanie zamknięty. Jednakże finisz 2021 roku nie poszedł "Płomieniom" idealnie. Po znakomitym Majorze drużyna zagrała w kilku mniejszych turniejach, a te nie przyniosły oczekiwanych wyników. To zasiało ziarno niepewności w głowie Jasona Lake'a, właściciela Complexity.

Amerykanin stracił przekonanie co do duńskiej piątki. I kiedy wystarczyło złożyć podpisy pod kontraktami, Complexity przerwało negocjacje. Po czasie władze Copenhagen Flames przyznały, że sprawy przybrały dla nich nieoczekiwany obrót, a niepewność odnośnie przyszłości drużyny przełożyła się po części na słaby finisz sezonu. Piątka zagrała jeszcze ze sobą przez pierwsze miesiące 2022 roku. Co ważne, zespół pojechał na kolejnego Majora i poprawił swój rezultat - na PGL Major Antwerpia CPF doszło aż do ćwierćfinałów. Wątpliwości zostały dobitnie rozwiane. Ktoś musiał w końcu podpisać zawodników, ale nie było to Complexity.

Odoamne, profesjonalny gracz League of Legends dla RogueKłopoty esportowego mistrza Europy. ?Byłem zwodzony, że kontrakt zostanie przedłużony?

Ryzykowny wybór Complexity - nadzieja w Amerykanach

I tak od połowy 2022 roku gracze CPF rozeszli się w swoje strony. Jakob "jabbi" Nygaard trafił do Heroic. Nico "nicodoz" Tamjidi i Fredrik "roeJ" Jørgensen zostali fundamentem nowego fnatic. Najdłużej na nowe posady czekali Rasmus "HooXi" Nielsen oraz Rasmus "Zyphon" Nordfoss. Odeszli oni odpowiednio do G2 Esports i Sprout. Complexity miało szansę podpisać ich wszystkich jako całokształt, ale obrało inny kierunek.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Lake postawił na amerykańską ekipę z ex-Extra Salt. Nie miała ona wcale wybitnej przeszłości. Najpierw rozczarowała w Cloud9, przez co dość szybko organizacja zakończyła współpracę. W Extra Salt wybijał się głównie Josh "oSee" Ohm, czym zapracował sobie na transfer do Team Liquid. Resztę składu podpisało właśnie Complexity.

Być może była to próba dania szansy zawodnikom z własnego regionu - wsparcia Ameryki Północnej, która na mapie CS:GO wyglądała coraz mierniej. Był to jednak zakup prawdziwego kota w worku. Jeśli Complexity uważało, że drużyna Copenhagen Flames była niepewną opcją, to ewidentnie zbyt mocno zawierzyła chłopakom z Extra Salt. W rzeczywistości, to oni okazali się dużo bardziej wątpliwym wyborem.

Robert Pires, FIFA 23Beckham i Gullit na czele nowej grupy Ikon w FIFA 23. Karty spodobały się graczom

Rozliczenie

Minął pierwszy rok nowego projektu Complexity. To idealny moment, aby podsumować pierwsze wyniki i osiągnięcia drużyny, ale... w zasadzie nie ma czego tu wypisywać. Drużyna gra po prostu fatalnie.

Complexity ominęło obydwa Majory 2022 roku. Nie załapało się do głównej fazy żadnego z turniejów BLAST. Czy małe, czy większe rywalizacje - to nie miało znaczenia. "Gwiazdy" zawodziły po całości. Malutki plusik można dopisać za wyjście z grupy w 16. sezonie ESL Pro League, ale na play-offach przygoda drużyny się skończyła. Wygląda to tragicznie.

Jak w tym czasie poradzili sobie byli gracze Copenhagen Flames? Czterech z nich pojechało na drugiego Majora 2022 roku - na IEM Rio dwójka z fnatic doszła do ćwierćfinału, a "jabbi" wraz z Heroic został wicemistrzem. Jedynie "HooXi" nie zagrał w Brazylii, ale za to odbił to sobie zwycięstwem na BLAST Premier World Final. Tak więc każdy z graczy osiągnął całkiem przyzwoite wyniki. Rezultaty, o których Complexity może co najwyżej pomarzyć.

Vitality, CS:GODwóch Polaków zagra w najważniejszej lidze CS:GO. ESL Pro League startuje już w lutym

Kolejny rok zaczyna się dla organizacji bez zmian i nie ma też przełamania w kwestii sukcesów, gdyż drużyna już spadła do drabinki ostatniej BLAST Premier Spring, notując dwie szybkie porażki na start. Wszystko po staremu - Complexity trzyma równy poziom, czyli w tym wypadku absolutnie fatalny.

Decyzja Jasona Lake'a o nie podpisywaniu kontraktów z graczami Copenhagen Flames pod koniec 2021 roku może być jedną z największych wpadek w historii inwestycji w CS:GO. Jego organizacja dosłownie minęła się ze złotą ekipą, która obecnie mogłaby śmiało rywalizować w pierwszej dziesiątce sceny. Tymczasem Complexity pozostało średniakiem, który zajmuje obecnie 23. miejsce w rankingu. Trudno optymistycznie wierzyć w jakieś przełamanie.

Zataczając koło i wracając pośrednio do wstępu całego tego tekstu, można jasno powiedzieć, że Complexity postawiło na złego konia w tym esportowym wyścigu. Co bardziej kuriozalne, wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały na duże ryzyko tej inwestycji. Władze organizacji dmuchały na zimne przy negocjacjach z Copenhagen Flames, ale tchu na Extra Salt zabrakło. Tu po prostu nic nie poszło według planu.

Michał 'Nisha' Jankowski w barwach składu Team Liquid w Dota 2Genialna forma polskiego esportowca. Światowa czołówka Dota 2

Więcej o: