Popularność CS:GO spadła. Wyniki gorsze względem ostatnich lat

Na rynku esportowo-gamingowym CS:GO jest od dekady. Tytuł trzyma się całkiem nieźle i od momentu premiery w zasadzie tylko zyskiwał na popularności. Co ciekawe najlepsze liczby osiągał względnie niedawno. Jednakże teraz można zaobserwować niepokojącą tendencję spadkową.

Niewiele gier potrafi utrzymać długoletnią popularność. Counter-Strike jest jedną z niewielu, która ten status osiągnęła. Mimo wszystko, gdy porównamy statystyki tytułu z najlepszego okresu z tymi obecnymi, można dostrzec wyraźny spadek. Co wpływa na obniżkę regularnych graczy w społeczności CS:GO?

Zobacz wideo Praca marzeń naszych dzieci, żyła złota, a zarobki? "Polska w światowej czołówce"

Liczby CS:GO spadają

Za Counter-Strikiem stoi wieloletnia tradycja, która stworzyła solidną, wierną społeczność. Przez długi czas był to bardzo unikatowy tytuł wśród FPS-ów, lecz monopol na rynku przerwał VALORANT, stając się jego bezpośrednią konkurencją. Jednak nie tylko gra od Riot Games przyczyniła się do spadku liczb graczy CS:GO. Po jej premierze produkcja Valve nadal miała się bardzo dobrze, choć wszystko do pewnego czasu.

Najlepsze rezultaty CS:GO osiągało w 2020 roku. Ogromnym sukcesem był kwiecień, który to ustanowił rekordową liczbę graczy w danym momencie - ponad 1,305 miliona osób. Miesięczna średnia wyniosła również przełomowych 857 tysięcy użytkowników. Nie udało się tego pobić do dziś, a nawet trudno jest się do niego zbliżyć. Oczywiście na wszystko mogła wpłynąć pandemia i izolacja w domach - ludzie nie mieli wielu zajęć, więc wrócili do gier komputerowych. 

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Przez kolejne miesiące statystyki nieco spadły, by wrócić na znakomity poziom wraz ze startem 2021 roku. Ponownie CS:GO potrafiło przekraczać liczbę miliona graczy w jednym momencie. I było to już na pół roku po oficjalniej premierze VALORANTA. Konkurencja wcale nie zniszczyła więc statystyk klasyka.

Jeśli szukać tu przyczyny, to raczej wynika ona z opieszałości Valve i braku pomysłów na nowe dodatki do rozgrywki. Trudno jest wierzyć, że Counter-Strike wyśrubuje nowe rekordy, kiedy nie ma argumentów, które przemówiłyby do przyciągnięcia starych graczy ponownie.

I umówmy się - nie jest fatalnie. CS:GO wróciło bowiem do wykręcania miliona graczy w szczytowych momentach miesiąca. Spadła za to ogólna średnia, bo ta wynosi teraz grubo poniżej 700 tysięcy osób. Trwający styczeń zwiastuje progres, bo wstępne liczby z ostatnich dni są lepsze o kilka procent, ale bardzo daleko do rekordów z 2020 roku czy stabilnych cyferek z 2021 roku.

To samo można zaobserwować po wynikach esportowej oglądalności CS:GO i VALORANTA. Ten pierwszy tytuł traci, a drugi prężnie idzie w górę. Nadchodzą sądne lata, które pokażą, czy nowy tytuł będzie w stanie z czasem pożreć starszego konkurenta. Valve musi zacząć działać, jeśli chce utrzymać Counter-Strike'a przy życiu. Na razie to tylko subtelne sygnały, lecz niebawem może to się przerodzić w efekt kuli śniegowej. Im dłużej pozostanie bez reakcji, tym bardziej urośnie, aż będzie nie do zatrzymania.

Statystyki graczy zostały zaczerpnięte ze strony Steam Charts.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.