Od paru lat w serii FIFA nie pojawiają się już karty świąteczne, które zawsze były pewnym smaczkiem w okresie przełomu świąt i nowego roku. Zastąpiły je Winter Wildcards. I choć początkowo można było na wszystko patrzeć dość sceptycznie, tak z perspektywy czasu wydaje się, że EA nieco kreatywniej podeszło do tematu i nie są to jedynie pusto wypuszczane karty.
O Winter Wildcards pisaliśmy na naszej stronie już w kilku artykułach. Nie są to karty przyznawane piłkarzom za określone zasługi czy osiągnięcia. To bardziej forma urozmaicania Ultimate Team. Piłkarzom są bowiem podkręcane statystyki, dodawane gwiazdki sztuczek czy słabszej nogi, a nawet zmieniane są bazowe pozycje przypisane określonym kartom. Niektórzy zawodnicy mogą dosłownie grać na przestrzeni całego boiska.
To w pewien sposób połączenie konceptów, które społeczność graczy znała z poprzednich części z wydań kart pokroju Zmiennokształtnych czy właśnie tych świątecznych. Winter Wildcards jest naprawdę mnóstwo i każdy znajdzie coś dla siebie.
Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.
Pojawili się bramkarze z szerokim wachlarzem sztuczek. Bliźniaczo podobną kartę do tej ojca otrzymał Maxim Gullit, dzięki czemu stworzenie rodzinnego duetu w środku pola stało się możliwe. Podobnie stało się z Justinem Kluivertem i jego ojcem Patrickiem - i tu karty są wręcz lustrzanym odbiciem. EA nawiązało nawet do karty Jerome'a Boatenga z FIFA 19, gdyż jego przyrodni brat Kevin trafił do grona Winter Wildcards z identycznymi statystykami i zmienioną pozycją na środek obrony, czyli dokładnie tam, gdzie nominalnie grywa Jerome.
I to właśnie nietypowe akcenty, które czynią Winter Wildcards są dużo ciekawszą zawartością. Może i ponownie EA stara się zalać Ultimate Team mnóstwem kart, ale tym razem dużo z nich ma naprawdę ciekawe tło - warto im się dokładniej przyjrzeć i zainteresować, bo być może otwiera to pole do tworzenia naprawdę oryginalnych kombinacji.