Nowy format rozgrywkowy, tysiące dolarów i świetna oglądalność. Kobiecy esport poszedł do przodu

Kobiecy esport jest na fali wznoszącej. Tyczy się to w dużej mierze CS:GO i VALORANTA, w których ekosystemy rozwinęły się w ostatnich miesiącach bardzo wyraźnie. Wypada więc zestawić sceny dwóch największych tytułów FPS i je ze sobą porównać.

Jeszcze kilka lat temu kobiety praktycznie nie miały czego szukać w esporcie. Terminarz rozgrywkowy w wielu tytułach był bardzo nieregularny, a gaża pieniężna dużo niższa względem standardów w męskim formacie. 2022 rok zmienił te realia i otworzył nowe możliwości. Ogromny postęp poczyniły w tej kwestii VALORANT i CS:GO.

Zobacz wideo Praca marzeń naszych dzieci, żyła złota, a zarobki? "Polska w światowej czołówce"

Kobiecy VALORANT wszedł na zupełnie nowy poziom

Przez całe lata kobiety apelowały i żaliły się na bardzo biedny format, jaki tworzy dla nich esportowe środowisko. VALORANT bardzo szybko otworzył dla nich szeroko drzwi, co być może pośrednio sprowokowało do tego Counter-Strike'a, który po bardzo długim czasie również zainteresował się tematem.

Początki w VALORANCIE były względnie skromne, ale dużo kobiet esportowców dostrzegło rozwijające się perspektywy. Wpierw organizowano mniejsze turnieje o pulach od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Nie powalało to na łopatki, ale stopniowo rozbudowywało cały system. W swoje zespoły zainwestowały duże organizacje, a to samoistnie wytworzyło fundament pod konkretniejszy ekosystem rozgrywkowy.

G2, Team Liquid, Cloud9 czy KRU Esports należące do Sergio Aguero - to tylko kilka marek, które zainwestowały w damską scenę VALORANTA. Pięknym zwieńczeniem tegorocznego rozwoju kobiecych rozgrywek było VALORANT Game Changers Championship. Turniej miał pulę 500 tysięcy dolarów. Wzięło w nim udział osiem najlepszych damskich zespołów z całego świata. Wypadło to naprawdę dobrze - w szczytowym momencie finału transmisję oglądało niemal 240 tysięcy osób, a rywalizacja utrzymywała średnią na poziomie 114 tysięcy widzów. Ostatecznie puchar podniosło G2 Gozen.

To nie krok, a wręcz skok do przodu. Riot Games pokazało esportowemu światu, że da się stworzyć coś świetnego na tej płaszczyźnie. W tej kwestii VALORANT przetarł nieznane dotąd szlaki, będąc wzorem dla innych.

League of LegendsRiot Games z rekordowym budżetem. Twórcy LoL-a przygotowują się na 2023 rok

CS:GO też się nieco ożywi

Choć CS:GO ma znacznie dłuższą tradycję i historię od VALORANTA, tak realny rozwój esportowej sceny kobiet rozpoczął się w nim dopiero od tego roku. Wcześniej zdarzały się pojedyncze okazje i turnieje, lecz nie był to regularny schemat. Od kwietnia wystartował jednak cykl ESL Impact i wszystko nieco się rozruszało.

Kilka renomowanych organizacji dało szansę nowym składom, na co dowodem są Polki grające pod banderą NAVI Javelins. Swoje dywizje stworzyły też chociażby FURIA, BIG czy Astralis. Prawdziwym fenomenem okazały się jednak panie z Nigma Galaxy, którym poświęciliśmy oddzielny artykuł na naszej stronie.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

W ramach ESL Impact zorganizowano trzy duże turnieje - dwa sezony ligowe i jedną, oddzielną rywalizację w Walencji. Ich pule wahały się w granicach 100-123 tysięcy dolarów. Na pierwszy rzut oka widać więc, że pieniądze w CS:GO są niższe niż w VALORANCIE, choć są one rozbite na kilka turniejów, a nie jeden główny. To akurat dość pospolite dla Riot Games - deweloper woli zrobić mniej dorocznych rywalizacji, za to uczynić je prawdziwym show i podnieść pule pieniężne. 

Karty mundialowych Ikon w FIFA 23Specjalne karty Ikon w mundialowym dodatku w FIFA 23. Rekordowa cena Ronaldo

Wyniki oglądalności damskiego CS:GO również są mniejsze od VALORANTA. Pierwszy sezon ESL Impact League w najlepszym momencie oglądało 110 tysięcy osób, a ESL Impact Valencia już tylko 53 tysiące. Nie ma jeszcze danych odnośnie ostatniego, drugiego sezonu ligowego, który zakończył się przed kilkoma dniami. Ten jednak raczej też nie ma szans dorównać VALORANTOWI.

Tak więc na razie VALORANT przoduje w wyścigu z CS:GO pod względem damskiej sceny esportowej. Tytuł Riot Games osiąga lepsze wyniki i wypada bardziej widowiskowo od Counter-Strike'a na tym polu. Nie bez powodu zresztą dużo byłych zawodniczek CS:GO przeniosło się w swoim czasie właśnie na VALORANTA - trzy z pięciu zawodniczek G2 Gozen właśnie tak zrobiły, a teraz są najlepsze na świecie.

Kolejny rok to kolejne perspektywy i szerszy obraz rozwoju sytuacji. Na razie obydwa tytuły "raczkują", zbierając bezcenne doświadczenie na przyszłość. Jest dobrze, wszystko się poprawia, a może być jeszcze lepiej. Na pewno cieszy, że wreszcie kobiety również mają własne perspektywy w esporcie, bo przez lata w tym temacie nic kompletnie nie szło do przodu.

Anubis, CS:GOTa zmiana mocno wpłynie na scenę CS:GO. Nowa mapa zadebiutuje jeszcze w tym roku

Więcej o: