To były tygodnie pełne niespodzianek. Zachwytów i rozczarowań. Łez szczęścia i smutku. Wszystko jednak musiało wreszcie dobiec końca, a na finiszu mógł być tylko jeden zwycięzca. Triumfatorem IEM Rio 2022 zostali Outsiders. Jednym ich sukces bardzo zaimponował, podczas gdy inni zapałali do nich jeszcze większą niechęcią. Trzeba przyznać, że cały Major w Rio był wyjątkowy tak samo jak i jego koniec oraz finalny zwycięzca.
Outsiders - obcy, będący poza schematem wyrzutkowie. Ta nazwa od początku budziła kontrowersje, a po wygranej zespołu na IEM Rio 2022 na zawsze zapisze się na kartach esportu. Rosyjska piątka nominalnie związana kontraktami z Virtus.pro musiała w ostatnich miesiącach grać pod neutralną nazwą. Wszystko z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę, której efektem były określone restrykcje względem poszczególnych rosyjskich organizacji. Represje dotknęły też Virtus.pro, o czym na naszej stronie pisaliśmy już kilkukrotnie. Mimo wszystko skład marki poszedł na ustępstwa i zgodził się na warunki organizatorów turniejów.
Outsiders pojechali więc na Majora do Brazylii i zagrali znakomicie, pokazując kompleksowego CS'a ze znakomitym podziałem ról oraz zgraniem. Sportowo nie można im nic zarzucić. Byli po prostu najlepsi. Na swojej drodze pokonali marki większe od siebie. Zaczynali zresztą od fazy pretendentów, więc potknięcia mogli zaliczyć już na samym starcie. W rywalizacji przegrali w sumie tylko trzy mapy - z MOUZ na start fazy pretendentów, z Heroic na początku fazy legend i jedną w półfinale ponownie przeciwko MOUZ.
Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.
Finał zagrany z Heroic był prawdziwą wisienką na torcie sukcesu przygotowanego sobie przez Outsiders. Zespół grał jak zgrany mechanizm, eliminując wszelkie mocne strony przeciwnika. Pewnie wygrali swoją mapę, a na wyborze rywala wypadli jeszcze lepiej. Rosjanie wyciągali wnioski - wcześniej przegrywali z MOUZ i Heroic, a jednak w decydujących momentach turnieju byli w stanie odegrać się konkurentom z nawiązką. Odprawienie ich odpowiednio w półfinale oraz finale to na to dobitny dowód.
Pewny, wręcz nieomylny Jewgienij "FL1T" Lebedew. Genialny, nieodczuwający presji debiutant Petr "fame" Bolyszew. Samotny wilk Dawid "n0rb3r7" Danielian. Pracujący u podstaw na sukces drużyny Aleksiej "Qikert" Golubew. I wreszcie fenomenalny i niepodrabialny MVP całego turnieju - Dzami "Jame" Ali. Ta piątka stworzyła mistrzowski skład, który podniósł trofeum w Jeunesse Arenie. Na razie jest stanowczo za wcześnie, aby mówić o początku ery rosyjskiej piątki, lecz po latach sumiennej pracy i kilku strukturalnych zmianach zespół zaszedł wreszcie na szczyt.
Nie bez powodu zaznaczyliśmy wyżej, że sportowo Outsiders zapracowali na ten tytuł. Inną kwestią są wartości etyczne i zakulisowe. Po triumfie Rosjan w finale podniosło się sporo głosów, iż nie powinni oni nawet brać udziału w turnieju ze względu na trwającą wojnę i liczne kontrowersje wokół ich składu. Oliwy do ognia dolało samo Virtus.pro, wrzucając krótki, lecz wymowny wpis na Twitterze. Interpretacja pozostaje kwestią indywidualną, ale jedno jest pewne - tytuł zostanie przypisany Outsiders, a nie Virtus.pro, choćby nie wiadomo co miało się wydarzyć.
IEM Rio sporo namieszał. Czołówka światowego rankingu wypadła słabo, rozczarowując wynikami. Mowa tu nie tylko o FaZe Clanie, który odpadł z turnieju bez choćby jednej wygranej. Zaskoczeń było znacznie więcej. Marny rezultat Vitality, NAVI i Cloud9 wypadające w ćwierćfinałach czy blamaż Team Liquid, który nie przyniósł chluby amerykańskiej scenie CS:GO. Podział sił znacząco się zmienił. To już końcówka sezonu i niewiele spotkań zostało w kalendarzach, ale do rozegrania są jeszcze jesienne i globalne finały BLAST. Przed tak dużymi turniejami nie sposób wskazać faworytów po tym, co pokazało Rio de Janeiro.
Od bardzo dawna scena CS:GO nie wyglądała tak równo. Nie ma obecnie na niej żadnego zespołu, który można byłoby nazwać hegemonem. FaZe Clan wypalił się po znakomitej połowie roku. NAVI ewidentnie brakuje stabilizacji, a wciąż niepewna jest pozycja piątego gracza składu. Cloud9 znowu zjadła presja, kiedy najbardziej potrzebny był spokój. Vitality z kolei nadal jest uzależnione od Mathieu "ZywOo" Herbauta. Gdy Francuz zawodzi, nikt nie umie wyciągnąć ekipy z tarapatów.
IEM Rio 2022 był, jaki był. Pozostanie po nim na pewno niesmak w określonych kwestiach, które zapewne poruszymy jeszcze w kilku tekstach na naszej stronie. Mimo wszystko jednak brazylijski turniej bardzo zaostrzył rywalizację na scenie CS:GO, co czyni ją jeszcze ciekawszą. Aż szkoda, że koniec sezonu jest już za rogiem, choć okres przerwy ma szansę przynieść kolejne zmiany, które będą skutkiem Majora. Niczego nie można być już pewnym.