Może trafić wszędzie i nigdzie. Co dalej z Jankosem?

Najbardziej utytułowany polski zawodnik League of Legends, Marcin "Jankos" Jankowski, przed kilkoma dniami ogłosił odejście z wyjściowej piątki G2 Esports. Gracz niewątpliwie stanowi łakomy kąsek dla wielu organizacji. Ostatecznie może się jednak okazać, że czeka go przerwa od gry.

Ta informacja spadła niczym grom z jasnego nieba - Marcin "Jankos" Jankowski nie będzie częścią składu G2 Esports na nachodzący 2023 rok. Początkowo był to przeciek, później oficjalne oświadczenie gracza i zapewnienie, że ma zamiar pozostać aktywnym zawodnikiem. To wiąże się z transferem do innej drużyny, jednak może okazać się wyjątkowo ciężkie w realizacji.

Zobacz wideo Sport.pl na EA Sports Women's Football Summit

Mieli zdobyć mistrzostwo świata

Doświadczenie uczy, że wszystko ma swój koniec. Wydawało się jednak, że widok Marcina "Jankosa" Jankowskiego w szeregach G2 Esports potrwa wiecznie - lub przynajmniej do momentu, gdy ten skończy karierę profesjonalnego gracza. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się jednak, że odejście Polaka ze składu nastąpi szybciej, niż większość zakładała.

Początkowo o zmianie w wyjściowej piątce G2 Esports poinformował LEC Wooloo, aby w późniejszym czasie potwierdził ją sam główny zainteresowany. Jankos w kilkunastominutowym filmie zamieszczonym na swoim kanale YouTube potwierdził doniesienia, jednocześnie uchylając rąbka tajemnicy, co do swojej przyszłości.

Większość odetchnęła z ulgą - Jankowski ma wciąż zamiar pozostać aktywnym graczem i rywalizować o najlepsze lokaty regionu i świata. Jednocześnie przyznał, że odsunięcie go od składu pomimo kontraktu aktywnego do listopada 2023 roku było inicjatywą organizacji. Ta wyraziła chęć współpracy z innym dżunglerem począwszy od kolejnego sezonu.

FIFA 23 World CupMistrzostwa świata w FIFA 23. Znamy datę premiery

Talent, umiejętności i doświadczenie na wagę złota

Wielokrotny mistrz Europy, wicemistrz świata, mistrz Mid-Season Invitational. Jankos to nie młodzik i aspirujący talent LoL-a, tylko doświadczony zawodnik, który co raz udowadnia swoją wartość w najbardziej prestiżowych rozgrywkach. Przecież to gracz, który okazałby się wzmocnieniem dla większości zachodnich - i śmiem sądzić, że niektórych Azjatyckich także - drużyn. Z pewnością musi wzbudzać zainteresowanie wielu drużyn, prawda?

Niewątpliwie tak jest. Jankos, co udowodniły ostatnie lata w G2 Esports, odnalazłby się w drużynie złożonej z doświadczonych zawodników. Dodatkowo, co sam przyznał w filmie ogłaszającym odejście z drużyny, wykształcił w sobie umiejętności lidera. To zaś czyni go atrakcyjnym leśnikiem do składu złożonego w większości ze wschodzących gwiazd sceny.

O umiejętnościach Jankosa pozytywnie nie wypowiadał się tylko on sam. Wkrótce po informacji o odsunięciu z wyjściowej piątki G2 Esports, na temat zawodnika wypowiedzieli się inni profesjonalni gracze lub eksperci sceny. Były kolega Polaka z drużyny, a aktualnie zawodnik środkowej alei Team Vitality, Perkz, stwierdził, że Jankos to wciąż zawodnik światowego poziomu i zanegował, jakoby słabsza forma G2 była spowodowana słabszą dyspozycją Marcina.

 

Jeśli dla kogoś umiejętności to zbyt mało, aby zwrócić uwagę na Jankosa, skłonić do tego może jego popularność. Polski dżungler przez lata stał się bowiem graczem-celebrytą. Jego Twitter obserwuje ponad 450 tysięcy osób, z czego ponad jedna ósma zdecydowała się na polubienie wpisu o opuszczeniu zespołu. To świadczy o sporej aktywności i sympatii fanów. Jego streamy zaś obserwuje średnio ponad 10 tysięcy osób. To nie tylko doświadczony gracz, ale też istny kombajn marketingu.

Gdzie pasowałby Jankos?

To myślenie czysto życzeniowe, zakładające Polaka w rywalizacji o najwyższe lokaty nie tylko w Europie, ale i na świecie. Twierdząc, że składy od lata 2022 roku nie ulegną ogromnym zmianom - co przy ilości doniesień o transferach raczej nie jest realne - nieciężko wskazać kilka zespołów. Puszczając wodzę fantazji, chciałbym zobaczyć Jankowskiego w czołowych europejskich formacjach. Stanowiłby solidne wzmocnienie dla Fnatic, gdzie Razork wydawał się być najsłabszym punktem zespołu. Jankos przewyższa go nie tylko doświadczeniem, lecz przede wszystkim konsekwentnością formy. Worldsy pokazały, że u Razorka nie jest z tym najlepiej.

Wykorzystując potencjał marketingowy, Jankos wpasowałby się do KOI. Hiszpańska organizacja wejdzie do LEC od przyszłego roku, przyciągając za sobą ogrom hiszpańskojęzycznych fanów. To nie powinno dziwić, wszak jest założona i prowadzona przez Ibaia Llanosa i Gerarda Pique, piłkarza Barcelony. KOI raczej nie zachowa składu Rogue, skoro już teraz wiemy o odejściu Odoamne. Dla organizacji Jankos okazałby się jednak cenny pod względem generowanych zasięgów i możliwością dotarcia do fanów z innych krajów, głównie z Polski.

A może Vitality? Pomiędzy Jankosem a Perkzem, w czasach G2 Esports, było czuć znacznie więcej, niżeli zgranie wewnątrz gry. Nawet aktualny sposób wypowiedzi Chorwata sugeruje, że zawodników łączyła przyjaźń także poza serwerem. Ponowny duet pomiędzy junglerem a midlanerem z pewnością trafiłby do fanów. Jest jednak mało realny. Vitality już przed kilkoma miesiącami ściągnęło do Europy chińską, wschodzącą gwiazdę, Zhou "Bo" Yang-Bo. Zawodnik dostał kilka miesięcy na asymilację w nowym środowisku. Dla organizacji była to spora inwestycja, a zarzucenie jej mogłoby okazać błędem nie tylko finansowym. Bo bowiem konsekwentnie dominuje rozgrywki rankingowe europejskich serwerów, dając wyraźne stanowisko - on jest gotowy na grę w LEC.

Założenie braku zmian jest jednak mylne. Znacznie więcej potencjalnych miejsc dla Jankosa pojawia się, w momencie wzięcia pod uwagę wszystkich przecieków dotyczących kolejnego sezonu. Na solidne inwestycje, a co za tym idzie walkę o szczyty tabeli, ma zdecydować się SK Gaming. Organizacja od lat nie jest kojarzona z dobrymi wynikami, jednak przy wydaniu odpowiedniej kwoty i ściągnięciu piątki dobrych zawodników oraz kompetentnego zaplecza szkoleniowego, może to ulec zmianie. Na dobre środowisko wydaje się także kreować Excel, które miało niespodziewanie pozyskać Odoamne odchodzącego z Rogue/KOI. Tę opcję negują jednak doniesienia o Xerxe.

Odwołując się do przecieków, nie można przychylnym okiem spojrzeć na MAD Lions. Miejsce junglera w zespole może okazać się puste, jeśli życzeniowe spekulacje o transferze Elyoyi do G2 Esports będą zgodne z rzeczywistością. Doniesienia insiderów mówią zaś o rozmowach pomiędzy organizacją a Carzzym, który mógłby powrócić do swojej pierwotnej drużyny. Wówczas skład z Jankosem, Nisqym, Carzzym i Kaiserem nie brzmi tak głupio. Gdyby tylko udało się jeszcze zmienić toplanera, pozbywając się Armuta.

A co jeśli Jankos nigdzie nie zagra?

Zadane pytanie brzmi głupio. Jak jeden z najlepszych zawodników w historii Europy, który na swojej pozycji w ostatnich latach okazjonalnie ustępował wyłącznie Malrangowi czy Elyoyi, ma nie znaleźć nowej drużyny. Skrzynka odbiorcza jego lub reprezentującej go osoby powinna pękać w szwach od ofert, nie tylko z Europy.

No cóż, może tak jest, jednak odsunięcie od składu nie jest równoznaczne z odejściem z G2 Esports. Zawodnik wciąż pozostaje związany kontraktem z organizacją do listopada 2023 roku. Do tego czasu oba podmioty zobowiązane są do realizacji określonych warunków. Drużyna musi wypłacać Jankosowi określoną, miesięczną pensję. Ten z kolei nie może pewnego dnia stwierdzić, że ubierze koszulkę innej drużyny i zmieni reprezentowane barwy.

I to jest powód, który budzi najwięcej obaw. Skoro Jankos jest światowej klasy zawodnikiem, G2 Esports może nie chcieć wypuścić go za darmo lub niską kwotę. O potencjalnych problemach w tej kwestii wypowiedział się sam Jankowski, który aktualnie przebywa w Korei Południowej skupiając się na streamingu.

 

- Mój kontrakt jest drogi, a uzyskanie dobrej pensji i wykupu z G2 Esports w tym roku może nie być dla mnie tak proste. Nie mogę powiedzieć ile wynosi mój kontrakt, nie sądzę, że mi wolno. Ale jest drogi. Już teraz powiedziałem dużo - powiedział podczas oczekiwania na rozpoczęcie kolejnego meczu rankingowego.

IEM Rio 2022, CS:GOEsportowa publiczność pomaga graczom w hali. Wszystko przez ekran

G2 Esports już wcześniej przetrzymywało zawodników

Jankos, jako osoba posiadająca ogromne zasięgi w mediach społecznościowych, wciąż pozostawałaby dla G2 Esports użyteczna. Same logotypy na streamie czy w poście na Twitterze realizowałyby świadczenia dla sponsorów, których G2 Esports nie posiada wcale tak mało. Na współpracę z drużyną zdecydowały się przecież Adidas czy Spotify, a to tylko przykładowe marki, na co dzień niezwiązane z grami komputerowymi.

Dodatkowo, zatrzymywanie graczy w czymś, co społeczność określa "więzieniem kontraktowym" nie byłoby w przypadku G2 Esports czymś nowym. Na czym polega to zjawisko? Drużyna narzuca wyjątkowo wysoką cenę zakupu zawodnika, która przerasta możliwości finansowe potencjalnie zainteresowanych organizacji.

Przed zaledwie rokiem doszło do takich sytuacji. Ekipa zdecydowała się na przetrzymanie, pomimo zainteresowania poszczególnych formacji, dwóch zawodników - Martina "Rekklesa" Larssona oraz Mihaela "Mikyxa" Mehle. Zgodnie z informacjami upublicznionymi przez ówczesnego CEO organizacji, drużyna chcąca zakontraktować Rekklesa musiała wyłożyć na stół półtora miliona euro. Podobną kwotę, według przecieków, trzeba było zapłacić za Mikyxa.

Ostatecznie zawodnicy znaleźli nowe drużyny, jednak ze sporym opóźnieniem. Rekkles odnalazł zatrudnienie poza LEC, schodząc do poziomu europejskich lig regionalnych i zasilając francuskie Karmine Corp. Mikyx zaś dołączył do Excel, zastępując Advivienne w środku wiosennych rozgrywek.

Skoro wszystko skończyło się happy endem, jaki jest w tym problem? Jeden, całkiem solidny. Do transferów doszłoby szybciej, gdyby nie wyolbrzymiona cena wykupu, która była stopniowo obniżana. Mikyx i Rekkles potencjalnie mogli znaleźć miejsce w lepszych drużynach LEC, których po prostu nie było stać na tak wielki wydatek w momencie formowania składu.

Co dalej z Jankosem?

Przesłanki o dużej cenie wykupu połączone z działaniami, które G2 Esports praktykowały jeszcze przed rokiem, wzbudzają pewne obawy. Podczas jednej z transmisji na żywo potwierdził jednak, że najprawdopodobniej zostaje w LEC. To budzi pewne nadzieje, jakoby pojawiła się drużyna gotowa pokryć oczekiwaną kwotę lub potrafiąca wynegocjować lepsze warunki transferu.

Jankos zdecydowanie zasługuje na drużynę, która pozwoli mu w ostatnich latach profesjonalnej gry zawalczyć o realizację największego marzenia - zdobycia tytułu mistrza świata. Jeśli uda mu się znaleźć organizację przed startem wiosennego splitu LEC 2023, dowiemy się o tym najpóźniej w grudniu bieżącego roku.

Vinicius Jr. w FIFA 23Miliardy spotkań w FIFA 23. Gra pobija kolejne rekordy

Więcej o: