Legendarne Astralis w ogromnym dołku. Dopiero byli na szczycie

Astralis to organizacja, która swoją historię w esporcie pisała złotymi zgłoskami. Pisała, bo ewidentnie najlepsze czasy marka ma za sobą. Duński zespół powoli idzie na dno, a w tym kierunku ciągną go nie tylko słabe sportowe wyniki, ale i afery, z jakimi jest on powiązany.
Astralis
fot: Jo?o Ferreira/PGL

Nie ma drugiej takiej organizacji jak Astralis i nigdy już nie będzie. Historia duńskiej marki jest naprawdę wyjątkowa. Budowano ją od zera z inicjatywy zawodników CS:GO, którzy zostali na lodzie bez zespołu. Własnymi wynikami, ciężką pracą i ogromnym poświęceniem postawili fundamenty prawdziwego, esportowego kolosa. Dziś Astralis zna każdy fan dyscypliny. Wydaje się jednak, że ta piękna sielanka powoli dobiega końca. "Gwiazdy" tracą swój romantyzm, obniżają loty, a niedawne wydarzenia coraz bardziej szkodzą im wizerunkowo. 

Zobacz wideo Zarządzanie e-sportem. Dzień z życia studenta

Wyniki Astralis najgorsze od lat

Astralis nie pojedzie na IEM Rio 2022. Będzie to pierwszy Major, na którym widzowie nie zobaczą duńskiej marki od momentu jej powstania. Jest po prostu źle. Obecne wyniki w niczym nie umywają się do standardów, jakie przez lata wyznaczał zespół. Gablotka organizacja nadal jest pełna trofeów. Problem w tym, że nie pojawiają się w niej już żadne nowe puchary. Ostatni wpadł na konto Astralis w grudniu 2020 roku. Można śmiało rzec, iż od tamtego czasu trwa powolny zjazd duńskich "Gwiazd". Czy już sięgnęły dna? Trudno powiedzieć, ale na pewno nigdy nie było aż tak źle.

23 wygrane turnieje najwyższej rangi, z czego cztery są Majorami. Liczne wyróżnienia indywidualne - w najlepszych latach Astralis potrafiło mieć czterech reprezentantów w zestawieniu najlepszych graczy CS:GO roku. Tak wyglądała era "Gwiazd", którą formalnie zakończyło odejście Nicolaia "device'a" Reedtza w kwietniu 2021 roku. Wtedy drużyna zmieniła się bezpowrotnie. Reedtza nigdy nie udało się w zasadzie zastąpić, a wraz z końcem 2021 roku walizki spakowali również Peter "dupreeh" Rasmussen, Emil "Magisk" Reif oraz trener Danny "zonic" Sorensen.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Wtedy postrzegano to jako początek nowego rozdziału w historii Astralis. Odeszły prawdziwe ikony, które prowadziły zespół do największych osiągnięć. Zostali Andreas "Xyp9x" Hojsleth z Lukasem "gla1vem" Rossanderem. Przyszła za to młoda krew, a potencjał aż w niej buzował. Finalnie wyszło, że nie było to początek czegoś obiecującego, a czystej katastrofy. Kolos zaczął się sypać.

Ostatnie dwa sezony to kompletna posucha. Astralis straciło pierwsze miejsce w światowym rankingu w marcu 2021 roku i już nigdy na nie wróciło. Odświeżoną drużynę było stać tylko na krótkotrwałe zajęcie 3. pozycji. Dodatkowo zespół nie wygrał już żadnego, choćby nawet kameralnego turnieju. Dokonywano różnych zmian, ale bez większych efektów. Wszystko było akceptowalne do czasu. Miarka zdecydowanie przebrała się na początku października. Brak kwalifikacji Astralis na Majora można kwalifikować jako kompletne upokorzenie i nie wypełnienie celu minimum. Dla tak renomowanej organizacji to czysta katastrofa.

Zszargany wizerunek

Jakby tego było mało słabe wyniki zbiegły się czasowo z innymi komplikacjami. Najpierw esportowa społeczność usłyszała o bójce Kristiana "k0nfiga" Wienecke na Malcie, za którą zawodnik miał zostać wyrzucony z zespołu. Prawda okazała się nieco inna, gdyż to nie Duńczyk sprowokował starcie. W jego efekcie doznał zresztą poważnego uszczerbku na zdrowiu, zaznaczając również, iż od czasu zajścia ma duże problemy mentalne. Temu też decyzja Astralis została odebrana jak zwyczajne, pozbawione empatii draństwo. Po prostu odrzucono kłopotliwego zawodnika, zamiast mu pomóc.

Nie jest to jednak wcale najświeższe bagno, w jakie wpakowała się organizacja. Zawodniczka damskiej dywizji CS:GO Astralis, Selin Sinem "spike" Alak, została oskarżona przez byłą koleżankę z drużyny o napaść seksualną. Było to jeszcze przed dołączeniem Niemki do duńskiej organizacji, ale społeczność domaga się wyjaśnień i jasnego stanowiska, którego na razie "Gwiazdy" nie zajęły. W takich sytuacjach przemilczenie tematu wypada najgorszej. Póki co zaś do tematu odniosła się jedynie sama Alak, lecz internauci liczą na zagłębienie się w tą sprawę właśnie Astralis.

Astralis to niewątpliwie jedna z najbardziej znanych i popularnych organizacji w esporcie. Niemniej jednak ostatnie wydarzenia nadały marce bardzo niebezpieczny kurs. Traci ona swoją renomę, a dobre wyniki prezentacja zespołów stają się powoli jedynie znakiem przeszłości. Być może próba przywrócenia dawnego blasku dzięki ponownemu ściągnięciu "device'a" jest jakimś rozwiązaniem, ale to na razie tylko pogłoska. Zresztą samym sentymentem Astralis na szczyt nie wróci. Ten rok jest już niemalże spisany na starty, dlatego trzeba się obudzić, zanim "Gwiazdy" spadną z nieba i sięgną rzeczywistego dna.

Więcej o: