Kacper "Furman" Furmanek to jeden z młodszych, a zarazem i najlepszych profesjonalnych graczy FIFA w Polsce. Ma za sobą kapitalny sezon. Wygrał bowiem rozgrywki Ekstraklasa Games, a na FIFAe Nations Cup w Kopenhadze, jako reprezentant Polski, zajęli z Damianem "damiem" Augustyniakiem i Bartoszem "bejottem" Jakubowskim drugie miejsce. Teraz "Furman" szykuje się do wznowienia rywalizacji, która będzie się odbywać w najnowszej części serii - FIFA 23.
Kacper "Furman" Furmanek: Tak, zgadzam się. Kariera nie taka długa, tak że mam nadzieję, że kolejne sukcesy przede mną. Wcześniej największym moim osiągnięciem było mistrzostwo kraju, które zdobyłem kilka miesięcy przed mistrzostwami świata. Ten rok był dla mnie niesamowity - chcę zdobywać więcej i dalej się rozwijać.
Nie - zawsze jadę na turniej, aby walczyć o wygraną, ale realnie patrząc, nasze szanse na tak dobry wynik były niewielkie. Nie spodziewałem się takiego rezultatu, a co dopiero, że zrobi on aż taki szum medialny. Nieraz spotykałem się z komentarzami ze strony starszych osób w stylu: "esport to nie sport". Ale jestem pozytywnie zaskoczony, jaki wydźwięk miał nasz sukces. To coś niesamowitego. Z mojej perspektywy pobyt w Kopenhadze był jak jakiś sen.
Tak. Przy premierze FIFA 23 można zauważyć wielu internetowych twórców, którzy zaczęli w nią grać. Wydaje mi się więc, że dołożyliśmy jakąś cegiełkę w promowaniu gry.
Jeśli chodzi o pierwsze spostrzeżenia to na pewno podania. Są one dosyć dziwne. Jestem zaskoczony tym, że tak wyglądają - być może zostanie to poprawione. Kolejną nowością są strzały z "fałsza". Są naprawdę mocne. Na kilka prób w trakcie spotkania przynajmniej jedna musi się udać. Z trików wciąż skuteczne są elastico, heel to heel czy stepovery.
To prawda. W tym roku jest widoczny przestrzał, jeśli chodzi o tych topowych zawodników. W poprzednim roku Mbappe i Ronaldo byli praktycznie na tym samym poziomie. Tym razem Mbappe jest chyba najlepszą kartą ze wszystkich złotych. Potrafi robić niesamowite rzeczy. Ronaldo jest trochę słabszy, ale nadal daje radę. Tak samo Messi, pomimo zmniejszonego tempa. Jeśli chodzi o inne karty, które przykuły moją uwagę, to zdecydowanie wprowadzony do gry Yaya Toure, Claudio Marchisio czy nadal David Ginola.
Nie jest to aż takie ciężkie. Jako gracze dostajemy miesiąc przed premierą wersję beta, a więc mieliśmy okazję trochę w nią pograć i przyzwyczaić się do nowych mechanik. Mamy czas przed sezonem, aby się do tego zaadaptować. Wiadomo, że wersja premierowa trochę różni się od bety, ale jest to bardzo podobne.
Jeśli chodzi o poprzedni sezon w Wiśle, to oceniam go pozytywnie. Pomogło mi to w rozwoju - w dużej mierze przez Bartka "bejotta" Jakubowskiego, który wspierał mnie w trakcie Ekstraklasa Games czy jako trzeci zawodnik reprezentacji na FIFAe Nations Cup. Jestem mu bardzo wdzięczny za ten cały rok. Bez przejścia do Wisły i współpracy z Bartkiem, różnie by się to mogło potoczyć. Nowa współpraca z Apogee wywarła na mnie ogromne wrażenie. Pierwszy raz jestem w organizacji, która tak profesjonalnie dba o szczegóły. Mamy specjalne rozmowy ze wszystkimi zawodnikami. Tworzymy treści na YouTube'a czy Twitcha. Jestem bardzo podekscytowany i wierzę, że to właściwe miejsce dla mojego rozwoju.
Sprawa wyglądała następująco. Przed sezonem, zanim przyszedłem do Wisły, nie wiadomo było, jaki format będą miały rozgrywki Ekstraklasa Games - czy będzie to 1v1 czy 2v2. "bejott" był w zespole wcześniej, więc to jemu należało się miejsce. W Lechu zawsze jestem mile widziany. Świetnie się złożyło - mogłem dla nich zagrać i zdobyć mistrzostwo na stulecie klubu na wirtualnej murawie.
Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.
Tak, bardzo mnie to cieszy, że tak się to potoczyło.
Chcę obronić tytuł. Zobaczymy - w poprzednim sezonie sam narzucałem na siebie presję, chcąc zdobyć mistrzostwo dla Lecha. Jeśli chodzi o ten sezon, widzę kilku przeciwników, którzy mogą mi zagrozić. Na pewno polska scena w tym roku trochę urosła. Wraca Damian "damie" Augustyniak (zwycięzca minionej edycji ePremier League) i pewnie będzie reprezentował barwy któregoś klubu. Są Maksymilian "Zalewskyy" Zalewski i Szymon "Błachu" Błachowiak - moi koledzy z organizacji, którzy z roku na rok są coraz lepsi. W tym sezonie rywalizacja będzie jeszcze bardziej zacięta. Pojawi się jeszcze więcej nicków, które realnie będą się liczyć w walce o tytuł. Warto też przypomnieć o powracającym Damianie "natsu" Gajewskim. W tamtym sezonie miał problemy zdrowotne i nie mógł się skupić na graniu.
Raczej nie. Tym bardziej że jest to już nowa FIFA i format 1v1. W poprzednim sezonie sporo ze sobą graliśmy. Raczej nie ma to większego przełożenia na nasz ewentualny mecz.
Osobiście wolę grać w pojedynkę, bo wiem, że jestem zależny tylko od siebie. W parze też jest w porządku. Jest ta interakcja z kolegą z zespołu - można się razem cieszyć po bramkach czy zbijać żółwiki. Mimo wszystko FIFA zawsze była stworzona pod 1v1, dlatego też wolę taki wariant.
Dokładnie. W poprzednim roku pojechałem na dwa pierwsze zagraniczne turnieje - do Londynu na kwalifikacje do mistrzostw świata 1v1 i na FIFAe Nations Cup w Kopenhadze. W tym roku chcę pozostać na tym poziomie międzynarodowym. Chcę w każdym zagranicznym turnieju osiągać kolejne sukcesy. Spróbuję jeszcze bardziej zaistnieć na scenie międzynarodowej.
Kiedy byłem młodszy, denerwowałem się na rzeczy w grze, na które nie miałem wpływu - jakieś błędy w rozgrywce czy mechanice. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że to nie moja wina. Teraz irytują mnie jedynie własne pomyłki, kiedy wiem, że mogłem coś zrobić lepiej. Moja rada dla innych - analizujcie swoje mecze, analizujcie błędy, podpatrujcie profesjonalnych zawodników. Wielu z nich prowadzi swoje transmisje na żywo. Następnie wszystkie te aspekty przekładajcie na grę.