Fnatic dominuje pierwszy dzień Worldsów. Świetne występy Europejczyków

Pierwszy dzień tegorocznych mistrzostw świata w League of Legends zdecydowanie dostarczył ogrom emocji. Europejscy kibice, którzy zdecydowali się spędzić noc oglądając turniej nie powinni być rozczarowani. Zarówno Fnatic, jak i MAD Lions, wygrali wszystkie mecze.

Tegoroczne mistrzostwa świata w League of Legends rozpoczęły się z wysokiego "C". Pierwszy dzień zmagań zdecydowanie należy uznać za korzystny dla formacji wywodzących się z Europy. Każdy mecz z ich udziałem zakończył się zwycięstwem, a zdecydowaną gwiazdą okazał się Upset, który zdobył pierwszego "pentakilla".

Zobacz wideo F1 22 NA PS5. Nowi kierowcy, najnowszy tor, duże zmiany w menu

Europa radzi sobie znakomicie

W miniony czwartek, 29 września, o godzinie 22:00 rozpoczęły się zmagania w ramach tegorocznych mistrzostw świata w League of Legends. Jeden z najdłuższych turniejów esportowych rozpoczął się od fazy play-in, która ma za zadanie uzupełnić grono ekip oczekujących w głównym etapie rywalizacji.

Choć play-in może kojarzyć się z nieco gorszymi zespołami pod względem wyników w wiodących regionach, jest tam kilka drużyn na które zdecydowanie zawiesić oko. Z perspektywy polskiego fana League of Legends są to ekipy z Europy - Fnatic oraz MAD Lions, a także północnoamerykańska formacja Evil Geniuses reprezentowana przez Polaka, Kacpra "Inspireda" Słomę.

MAD Lions mogliśmy obserwować już w meczu otwarcia. Wówczas 4. najlepsza drużyna z League of Legends European Championship stanęła w szranki z Isurus, przedstawicielami gospodarzy, wszak etap play-in rozgrywany jest w stolicy Meksyku. Spotkanie zakończyło się na chwilę przed 40 minutą zwycięstwem zawodników ze Starego Kontynentu. Mecz odbywał się niemal w całości pod dyktando wygranych, choć w późnym etapie rywalizacji nie zabrakło krótkiego momentu zwątpienia. W późniejszym czasie MAD Lions, w podobnym stylu, okazało się lepsze od Istanbul Wildcats.

Fnatic Wunder, zawodnik League of LegendsZmiana na ostatnią chwilę. Fnatic tylko z jednym rezerwowym

Im dalej w las, tym lepiej

Po udanym rozpoczęciu turnieju przez MAD Lions, na Worldsach po raz pierwszy w tym roku zagrało Fnatic. Zespół występował w osłabieniu, wszak przez dodatni wynik testu na koronawirusa uzyskany przed kilkoma dniami, na czas do Meksyku nie dotarł wspierający formacji, Hylissang. Nie przeszkodziło to jednak odnotowywaniu sukcesów, a rezerwowy Rhuckz sprawdził się znakomicie.

Gracz, który w kryzysowej sytuacji zasilił europejską formację, przyczynił się do dwóch zwycięstw. Ekipa najbardziej pokonała Evil Geniuses, swoich bezpośrednich rywali w walce o 1. miejsce w fazie grupowej. W grze obie formacje stroniły od licznych wymian, przez co licznik eliminacji poszczególnych formacji był na niskim poziomie, jednak Europejczycy przeważyli w ekonomii i kontroli mapy. Zwycięstwo Fnatic było równoznaczne z pierwszą porażką EG reprezentowanego przez polskiego zawodnika, Inspireda.

Fnatic największą furorę wywołało jednak swoim drugim spotkaniem, które według planu miało rozpocząć się o 02:00. Wówczas ich rywalem byli zawodnicy z regionu Oceanii, Chiefs Esports Club. Był to kolejny przekonywujący triumf, którego dopełnieniem był pierwszy w turnieju Pentakill. Jego wykonawcą został Upset. Sytuacja jest o tyle szokująca, że zawodnik dołączył do zespołu zaledwie na kilka godzin przed rozpoczęciem turnieju. Podróż pomiędzy kontynentami nie wpłynęła jednak w wyraźny sposób na jego dyspozycję w trakcie meczów.

 

Korea lepsza niż Chiny

Pierwszy dzień fazy play-in tegorocznych mistrzostw świata w League of Legends zwieńczył pojedynek pomiędzy DRX i Royal Never Give Up. Oznaczał on nic innego, niż rywalizację pomiędzy Koreą a Chinami - dwoma najbardziej dominującymi regionami ostatnich lat. Obie formacje w wyniku losowania trafiły do grupy B, gdzie są wyraźnymi faworytami do zajęcia 1. miejsca. Mecz w perspektywie kilku dni rywalizacji, może przesądzić o ostatecznym wizerunku tabeli.

W teorii faworytami było Royal Never Give Up. Wszak to zespół złożony z utalentowanych zawodników, którzy przed kilkoma miesiącami zwyciężyli turniej Mid-Season Invitational. Na Summoner’s Rift okazało się, że predykcje mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. DRX wykazało się znakomitą kontrolą mapy, zabezpieczając szereg smoków i Barona Nashora. Ważna była także dystrybucja eliminacji, a co za tym idzie, sztuk złota. Te w większości trafiły na konto Defta, utalentowanego strzelca oraz Zeka, midlanera formacji.

Nie oznacza to jednak, że RNG nie postawiło czynnego oporu. Najbardziej w pamięć fanów zapadł Xiaohu, zawodnik środkowej alei, który skradł spod nosa rywali pierwszego Barona Nashora. To zdecydowanie przedłużyło spotkanie, dając reprezentantom złudną nadzieję na wygraną. Ostatecznie Koreańczycy zamknęli spotkanie chwilę po wskazaniu przez timer 40. minuty starcia.

Kolejne zmagania w ramach mistrzostw świata w League of Legends powrócą już w piątkowy wieczór. O 22:00 na Summoner’s Rift zamelduje się Fnatic, które podejmie japońskie DetonatioN FocusMe. Transmisję ze spotkania w języku polskim realizuje ekipa Polsat Games.

Kacper 'Inspired' Słoma w barwach Rogue na Worlds 2021Ruszają mistrzostwa świata w League of Legends. Poznaliśmy typy ekspertów

Więcej o: