Owen "smooya" Butterfield niejednokrotnie udowadniał już, że nie ma problemu z ujawnianiem pewnych kuluarowych faktów o scenie CS:GO. Były zawodnik fnatic stał się ostatnio naczelnym plotkarzem Counter-Strike'a, od kiedy przerzucił się głównie na transmisje na żywo w serwisie Twitch. Tym razem Brytyjczyk uchylił rąbka tajemnicy odnośnie zarobków esportowców.
W kwestii pensji zawodników amerykańskich organizacji wypowiedział się Owen "smooya" Butterfield. Były gracz fnatic coraz częściej głośno wypowiada się na kuluarowe tematy sceny CS:GO, czym przyciąga zainteresowanie wielu fanów. Tym razem zaproszony do programu HLTV Confirmed Brytyjczyk, nie po raz pierwszy, odkrył rąbek tajemnicy w kwestii zarobków swoich kolegów po fachu.
W trakcie rozmowy uczestników na temat kontraktów w amerykańskich organizacjach, Chad "SPUNJ" Burchill obstawiał, że pensja wynosi około 20 tysięcy dolarów miesięcznie. Butterfield wyprowadził go z błędy, przebijając kwotę do 30 tysięcy dolarów w Evil Geniuses, a dokładniej w przypadku dwóch graczy zespołu - Tswetlina "CeRq" Dimitrowa oraz Vincenta "Brehze" Cayonte.
Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.
Wzbudziło to niemałe poruszenie, gdyż amerykańskie ekipy mają za sobą fatalną połowę sezonu. Samo Evil Geniuses zawiodło w zasadzie na każdym możliwym froncie. Zespół nie radził sobie dobrze w czołowych rywalizacjach, o ile w ogóle się na nie kwalifikował. Fiaskiem zakończyła się również kampania związana z celem awansowania na PGL Major Antwerpia 2022. Dużo mówiło się o zmianach w składzie EG, przy czym poruszano również osoby wymienionej wyżej dwójki. Ostatecznie jednak Bułgar i Amerykanin pozostali w starych barwach, co musi im być wyjątkowo na rękę, bacząc na wysokie kontrakty.
Przed kilkoma miesiącami "smooya" zdradził również stawki obowiązujące w europejskich formacjach, o czym pisaliśmy w jednym z kwietniowych artykułów. Czołowi gracze sceny CS:GO pokroju Oleksandra "s1mpla" Kostyliewa czy Mathieu "ZywOo" Herbauta zarabiają od 40 do 50 tysięcy dolarów miesięcznie. Porównując to z amerykańskimi standardami różnice są względnie niewielkie, zważając na osiągane przed obydwie strony wyniki. Ciekawe, jak długo taki stan rzeczy się utrzyma. Trzeba powiedzieć, że włodarze amerykańskich organizacji są bowiem wyjątkowo rozrzutni.