Od gier komputerowych do profesjonalnych wyścigów wcale nie ma tak dalekiej drogi. Udowodnił to Haowen "somebody" Xu - emerytowany gracz CS:GO, który przesiadł się z gamingowego fotela na siedzenie w samochodzie. Obecnie Chińczyk bierze udział w zawodowych wyścigach.
Chiński Counter-Strike nie stoi na najwyższym poziomie. Azjaci mają duży problem z wbiciem się na szczyt sceny. W rozgrywkach międzynarodowych najczęściej wypadają bardzo słabo, ewidentnie odstając od Europy czy Ameryki. Na przestrzeni wielu lat Azja nie zapisała się na esportowej mapie CS:GO żadnym konkretnym osiągnięciem.
Mimo to "somebody" przez dłuższy czas reprezentował barwy czołowej drużyny ze swojego regionu - TYLOO. O ile zespół zdominował azjatyckie rozgrywki, tak poza granicami kontynentu nie udało mu się wiele zdziałać. Do największych osiągnięć Xu z ekipą należy awans na FACEIT Major 2018, drugie miejsce na IEM Szanghaj 2018 i ROG Masters 2017 oraz kilka pomniejszych triumfów w lokalnych turniejach.
Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.
Po siedmiu latach kariery "somebody" zdecydował się zrezygnować z profesjonalnej gry w CS:GO. Być może miał już dość pracy, która nie przynosiła pożądanych efektów. Z drugiej strony jednak zyskał tym samym czas na rozwijanie innych pasji - w końcu nie każdy esportowiec chce wiązać z branżą całe życie. A tak się składa, że Xu miał na siebie "plan B".
Po odwieszeniu myszki na kołek w lutym, Chińczyk zaangażował się w sportowe wyścigi samochodowe. Został profesjonalnym kierowcą i rywalizuje na poziomie, pracując i mieszkając w Hangzhou. To pierwszy taki przypadek w historii esportu, ażeby zawodnik dokonał aż tak dużego przeskoku między dyscyplinami. Jest to jednak dowód, że jeśli ma się pasję i chęci, to nigdy nie jest za późno na zmianę planów i życiowej drogi.