Spadek widzów i szereg złych decyzji. Amerykański LoL ma coraz większe problemy

League of Legends Championship Series to najwyższy poziom rozgrywek dedykowany Ameryce Północnej. Choć liga uznawana jest za jedną z wiodących w skali świata, ma niemałe problemy, które stale się powiększają.

Północnoamerykańskie rozgrywki League of Legends Championship Series są jednymi z pierwszych, w których zdecydowano się na wprowadzenie modelu franczyzowego. Liga, która niegdyś dyktowała tempo profesjonalizacji esportu obecnie zmaga się ze sporymi problemami, o których otwarcie zaczynają mówić osoby związane ze środowiskiem.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w League of Legends

Świetna inicjatywa wyjściem do dyskusji

W ostatnich tygodniach scena amerykańska scena League of Legends została pobudzona za sprawą ciekawego wydarzenia związanego z dwoma najpopularniejszymi twórcami treści w Internecie. Z inicjatywy Crown Channel zorganizowano mecz pokazowy w LoL-a pomiędzy Mr. Beastem oraz Ninją, czyli zdecydowanymi ikonami portali YouTube oraz Twitch.TV.

Wydarzenie od samego początku miało charakter rozrywkowy i nawoływało do integracji i zabawy. Elementem, który to potwierdza, był proces budowy zespołów obu gwiazd. Ci postawili na zaangażowanie znanych osobistości, maksymalizując przy tym dotarcie do jak największej ilości odbiorców z różnych grup społecznych. Mr.Beast połączył siły z Voyboyem, Mizkifem, Yassuo oraz Emiru. Ninja zaś zdecydował się na zaproszenie Tylera1, Sapnapa, Doublelifta oraz Ludwiga.

Pomimo panującego nastroju rywalizacji, mecz miał przede wszystkim bawić uczestników oraz widzów, jednocześnie pomagając potrzebującym. Ostatecznie uczestnicy przekazali 200 tys. dolarów na cele charytatywne. Mecz zdecydowanie wzbudził zainteresowanie, wszak średnia widzów wynosiła blisko 70 tysięcy, zaś w szczytowym momencie liczba oglądających była bliska przekroczenia bariery 100 tysięcy.

Samsung Galaxy, MŚ League of Legends Worlds 2017Esport w w League of Legends. Rozgrywek jest sporo

Niektórym zakazano brać udziału w zabawie

Choć na aspekt rozrywkowy uczestników meczu pokazowego nie można było narzekać, część publiki była zdziwiona brakiem udziału profesjonalnych zawodników, którzy na co dzień występują w League of Legends Championship Series. Problemem nie była data wydarzenia, wszak spotkanie rozgrywano w jedyny weekend będący przerwą w północnoamerykańskich rozgrywkach.

W temacie prędko postanowił wypowiedzieć się Yiliang "Doublelift" Peng, który jak to ma w zwyczaju, nie zamierzał ugryźć się w język. Podczas własnej transmisji stwierdził, że jednym z graczy, którzy otrzymali zaproszenie do udziału w meczu, był Soren "Bjergsen" Bjerg, jedna z największych gwiazd sceny i aktualny midlaner Teamu Liquid. Jego występ miał zostać wstrzymany przez włodarzy LCS, informację potwierdził także znany w społeczności Jake Lucky, choć główny zainteresowany zachował milczenie.

Doublelift, ujawniając kontrowersyjną informację, w mocnych słowach wypowiedział się o aktualnym stanie LCS. Posunął się do stwierdzenia, że liga wymiera na oczach widzów, odnotowując stałe spadki oglądalności. Stwierdzenie, choć ciężkie do przełknięcia, ma w sobie jednak sporo prawdy. Porównanie średniej oglądalności tegorocznych letnich rozgrywek względem ubiegłych lat pokazuje, że LoL w Ameryce Północnej nie ma się najlepiej. Tegoroczna średnia liczba odbiorców to 86 tysięcy, w przypadku 2021 roku było to 125 tysięcy, zaś 2020 - 205 tysięcy.

Statystyki nie kłamią - rozgrywki notują znaczny odpływ zainteresowanych, co powinno być alarmujące dla organizatorów. To zwłaszcza im powinno zależeć na ponownej promocji ligi, a showmatch pomiędzy Mr.Beastem a Ninją był ku temu idealną okazją, która przydarzyła się wręcz za darmo. W końcu co mogłoby zachęcić młodą publikę obu twórców do sprawdzenia League of Legends, jeśli nie największa gwiazda danego regionu? Na dodatek, taka okazja dla Riot Games przytrafiła się zupełnie za darmo.

Co jest powodem słabości Ameryki Północnej?

Aktualny stan LCS-a to nie jest rzecz, która wydarzyła się nagle. Dążył do niej długi proces niedopatrzeń i niesprzyjających czynników, które nie otrzymywały interwencji w odpowiednim czasie. Na scenie Ameryki Północnej brakuje przede wszystkim nowych twarzy i talentów. Czasy, kiedy popularność budowały osoby pokroju Doublelifta czy Dyrusa, odeszły w zapomnienie wraz z ich przejściem na emeryturę.

W tym czasie w Stanach nie pojawił się nikt, kto mógłby zająć ich miejsce. Brakuje charyzmatycznych postaci, które przyciągną i porwą tłumy podczas pomeczowych wywiadów czy w mediach społecznościowych. Specyfika ligi nie pozwala także na wypłynięcie młodych talentów, gdy czołowe drużyny wolą płacić gigantyczne sumy doświadczonym graczom z innych regionów.

Weterani z Europy czy Azji nierzadko traktują LCS jako miejsce emerytury, ostatnich kilku lat nie wymagającej gry za pokaźne przelewy wpadające na konto każdego miesiąca. Sprawia to, że rozgrywki są otoczeniem, w którym nieliczni będą w stanie wejść na poziom wystarczająco wysoki, aby przyciągnąć uwagę międzynarodowymi wynikami, jeśli osobowości nie wystarczają.

Svenskeren, zawodnik League of LegendsNajwiększe wpadki esportowców. Te błędy zaważyły o ich karierze

Riot Games jest świadome problemu

Wbrew żartom niektórych internautów, mówimy o produkcie zarządzanym przez potężne przedsiębiorstwo, a nie małą firmę produkującą gry indie. Riot Games dysponujące sztabem pracowników, z całą pewnością zdaje sobie sprawę ze słabości regionu i odpływu osób zainteresowanych rozgrywkami.

Z perspektywy czasu wydaje się, że to było zadaniem nowej komisarz League of Legends Championship Series, Jackie Felling. Kobieta spędziła w branży esportowej wiele lat, wcześniej odpowiadając za produktu należące do Activision Blizzard. Już w swoim powitalnym wpisie na blogu Felling zapewniła, że ma zamiar działać na korzyść rozgrywek, zwiększając ich poziom oraz je popularyzując.

Pierwszym z pomysłów, który został zrealizowany w terminie zbliżonym do jej dołączenia do Riot Games, było uruchomienie Champions Queue. Z początku pomysł kolejki rankingowej dedykowanej wyłącznie profesjonalnym graczom oraz aspirującym talentom ze szczytu rankingu wydawał się genialny, zwłaszcza, że do gry w niej miały motywować nagrody pieniężne. Kolejna przestrzeń do rywalizacji na najwyższym poziomie miała być przydatna w treningach, zarówno dla profesjonalistów, jak i osób, które do ich miana dopiero aspirują.

Szybko jednak się okazało, że weterani regionu niekoniecznie chcą poświęcać na to czas, a znalezienie meczu - zwłaszcza pod koniec sezonu Champions Queue, kiedy dystrybucja nagród była przesądzona - wiązało się z długim czasem oczekiwania. Projekt ostatecznie został wstrzymany do czasu wprowadzenia wymaganych zdaniem twórców zmian.

Mimo wszystko to rozgrywki, które warto wspierać

W fali napływającego pesymizmu nie można jednak zapominać, że w LCS wciąż drzemie spory potencjał. Rozgrywki, pomimo spadającej liczby fanów, wciąż przyciągają niezłą ilość widzów. Dodatkowo to region, który może pochwalić się największymi budżetami, jeśli chodzi o zasobność portfela organizacji.

Te muszą zmienić jednak nastawienie, postawić na powiew świeżości dając wykazać się nowym zawodnikom, stworzyć wokół nich narrację i historię, która ponownie zainteresuje społeczność. W obecnej sytuacji znakomicie robi to formacja Evil Geniuses, która łącząc zmotywowanych do gry weteranów sceny, daje miejsce do rozwoju i ekspozycji swoich umiejętności młodym talentom.

Rozwiązania powinny jednak podchodzić także od góry. Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy rozgrywek mają w zanadrzu kilka rozwiązań, które pomogą poprawić jakość League of Legends Championship Series. Kolejka rankingowa dedykowana wyłącznie części zawodników była zdecydowaniem krokiem w dobrą stronę, jednak niewystarczającym wobec skali piętrzących się problemów. 

G2 Esports, PGLBędą zmiany w G2? Zastanawiające słowa właściciela

Więcej o: