Mógł być najlepszym graczem CS:GO na świecie? Wielki niewykorzystany potencjał

Owen "smooya" Butterfield to być może najbardziej utalentowany zawodnik w historii CS:GO. Pomimo kilku lat kariery nie ma jednak w swojej gablotce żadnych konkretniejszych osiągnięć. Gdzie dokładnie tkwi więc problem zawodnika i dlaczego, pomimo kilku prób, nie zdołał utrzymać się na szczycie?

Jedno słowo, które trafnie opisze Owena "smooyę" Butterfielda to showman. Od kiedy Brytyjczyk pokazał się szerszej publice fanów CS:GO, eksponował swoją mocną osobowość. Jest żywiołowy, uwielbia rywalizację i nie gryzie się w język. Dodatkowo emanuje pewnością swoich umiejętności, które, jak trzeba przyznać, ma niemałe. Równomiernie rosło jednak samo ego zawodnika, który od lat odbija się od różnych składów, nie wykorzystując pełni swojego potencjału. 

Zobacz wideo Relacja z PLE GG Gaming Weekend

Za dobry na Wielką Brytanię

Pierwsze kroki na esportowej scenie "smooya" stawiał w 2016 roku. Miał wtedy tylko 17 lat, ale bardzo szybko udowodnił, że drzemie w nim ogromny potencjał. Obskoczył kilka rodzimych zespołów, lecz żaden nie był w stanie zapewnić mu odpowiedniej płaszczyzny do rozwoju. Wielka Brytania nigdy nie zajmowała zbyt mocnej pozycji na arenie międzynarodowej w CS:GO, a w tamtym okresie panowała kompletna posucha.

Butterfield często odpalał transmisje na żywo, dzięki czemu dał się poznać szerszej publice. Opinia publiczna dość szybko doszła do wniosku, że chłopak ma papiery na konkretną karierę. Przede wszystkim jednak musiał znaleźć sobie klasową drużynę. Takiej próżno było szukać na Wyspach.

Dość niespodziewanie ofertę Butterfieldowi w kwietniu 2018 roku złożyło niemieckie BIG. Ci szukali nowego snajpera po rozstaniu z Kevinem "keevem" Bartholamausem. Organizacja była do tego stopnia zachwycona wizją współpracy ze "smooyą", że zawodnicy zgodzili się na zmianę języka komunikacji z niemieckiego na angielski. Brytyjczyk od razu otrzymał więc szansę pokazania się na szczycie, choć trzeba powiedzieć, iż został momentalnie wrzucony na głęboką wodę. 

Paweł 'byali' BielińskiDla starszych kibiców nadal jest topowym graczem. Członek esportowego all-stars

Magiczny ESL Kolonia 2018

Trzy miesiące po dołączeniu "smooyi", BIG stanęło przed dużym wyzwaniem. Zespół wziął udział w ESL Kolonii, gdzie występował w roli gospodarza. Niewielu dawało im jednak realne szanse. Przed startem turnieju zespół plasował się za pierwszą dwudziestką światowego rankingu, a do tego brano poprawkę ze względu na niedawną zmianę. 

Mimo wszystko BIG zdołało przejść przez fazę grupową i zmieścić w gronie najlepszej szóstki. O ile pierwsze spotkania w wykonaniu "smooyi" nie powalały, tak Brytyjczyk zagrał znakomicie w ćwierćfinale przeciwko G2. To właśnie z tego spotkania pochodzi dość ikoniczne nagranie rozmowy "smooyi" z prowadzącym drużyny Fatihem "gobem b" Dayikiem. Wtedy odebrano to dość humorystycznie, lecz z perspektywy czasu można powiedzieć, że pokazało to pewien brak pokory Butterfielda. 

 

Ostatecznie BIG zdołało dojść do finału, gdzie zdecydowanie lepsze okazało się Natus Vincere. Nie mniej jednak niemiecka formacja z brytyjskim akcentem pokazała klasę, zaskakując społeczność CS:GO. Drugie miejsce traktowano jako ogromny sukces. 

Kolejnym punktem na drodze BIG był Major w Lonydnie. Tam również poszło im naprawdę przyzwoicie. Ekipa doszła do ćwierćfinałów, gdzie ich droga dobiegła końca. Ponownie przerosło ich NAVI. Mimo wszystko sama drużyna była w pełni zadowolona ze swojego progresu. "smooya" poznał smak rywalizacji na najwyższym poziomie. Sam krótko potem w wywiadzie z HLTV przyznał, że mocno podbiło to jego ego. Brytyjczyk nie krył się również z otwartymi wypowiedziami na temat swojego trudnego charakteru.

Myślę, że po Majorze każdy z nas ma swoje ego, ja szczególnie, myślałem, że jestem o wiele lepszy, niż byłem. I wtedy dotarło do mnie, że muszę włożyć więcej pracy niż kiedykolwiek i mam nadzieję, że wrócę do poziomu, na którym chcę być.
Kiedy jestem w grze, frustrują mnie i denerwują nawet najgłupsze rzeczy. 

MOUZ NXT na WePlay Academy LeagueWePlay Academy League promuje młode talenty. Którzy gracze się wyróżniają?

Charakter nie do okiełznania

Butterfield nigdy nie gryzł się w język, a cytowany wyżej wywiad tylko potwierdził, jak niewygodnym kolegą w drużynie potrafił być. I choć miał ambicje, talent i starał się ciężko pracować, tak pewnych barier nie mógł nigdy przeskoczyć. Tyczyły się one jego trudnej osobowości. Czasem nagle tracił motywację; potrafił też wykrzyczeć kilka słów za dużo. Stał się z tego rozpoznawalny, a publika uważała go za osobę toksyczną. Jednym imponował nawet fakt, że "smooya" nigdy nikogo nie udawał. To nie służyło jednak grze drużynowej, a Brytyjczyk nie potrafił postawić interesu grupy ponad siebie.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

BIG odsunęło "smooyę" na ławkę po raz pierwszy w styczniu 2019 roku. Decyzję tłumaczono odmienną wizją na system gry. Brytyjczyk na moment pojawił się w Renegades, po czym niemiecka organizacja ponownie wcieliła go do drużyny w sierpniu. BIG nie radziło sobie bez Buttefielda dobrze i liczyło na to, że pewne ograniczenia uda się wyeliminować. Nic z tego nie wyszło.

Od 2020 roku "smooya" został wolnym zawodnikiem. Współpracę zaproponował mu amerykański projekt Chaos i zapowiadało się, że Butterfield trafił we właściwe miejsce. Liderem drużyny był bowiem Joshua "steel" Nissan, który usposobieniem odpowiadał snajperowi. Na drodze dalszego rozwoju stanęła im jednak pandemia - Butterfield nie mógł na stałe przenieść się do Stanów i musiał opuścić zespół po trzech miesiącach. Bardzo żałował, że tak zakończył się ten epizod.

Benjyfishy, były zawodnik FortniteGwiazda Fortnite opuszcza grę. Zajmie się tworzeniem treści z VALORANTA

Powrót do gry

Na kolejną szansę "smooya" czekał do 2021 roku. Ponownie kierunek wcale nie był oczywisty - kontrakt na stole położyli hiszpańscy Movistar Riders. Brytyjczyk z marszu stał się liderem międzynarodowej formacji, która była oparta przede wszystkim na Hiszpanach. Skład grał ze sobą przez ponad pół roku, ale nie udało mu się osiągnąć niczego specjalnego. W najlepszym momencie MR plasowali się na 22. miejscu światowego rankingu. Z tego okresu pochodzi również inne nagranie przedstawiające "smooyę" w złym świetle. Mianowicie Brytyjczyk nagle wyszedł w trakcie trwania spotkania, pomimo iż jeden z jego kolegów cały czas był w grze.

 

Choć Movistar Riders nie wypalili, tak "smooya" otrzymał naprawdę konkretną propozycję. Zwróciło się do niego fnatic. Tym razem wydawało się, że Butterfield trafił w swoje miejsce na ziemi. W drużynie było dwóch innych Brytyjczyków, a sama organizacja wierzyła, że zaczyna zupełnie nowy epizod. Początek naprawdę obiecujący - drużyna wygrała dwa pomniejsze turnieje, z czego jednym był DreamHack November 2021, gdzie fnatic pokonało w finale BIG.

Od 2022 roku skład celował już w najwyższe rangą turnieje. Drużyna wypadła nieźle na IEM-ie Katowice, łapiąc się do głównej fazy i czołowej dwunastki. Mimo tego rezultaty krótko potem społeczność CS:GO zaskoczyły doniesienia z obozu fnatic. "smooya" został odsunięty od składu.

Michał 'snatchie' Rudzki zamienił Anonymo na Wisłę All in! Games Kraków.Zmiana w esportowej Wiśle Kraków. Ochodzi jeden z ważnych graczy

Ponownie mówiło się o jego trudnym charakterze. To z kolei nie pomogło jego wizerunkowi. Przypięto mu łatkę gracza, z którym nie da się na dłuższą metę współpracować - w żadnej ze swoich drużyn Butterfield nie spędził pełnego roku bez przerw. Ponownie wizja szklanych domów rodem z "Przedwiośnia" okazała się tylko złudzeniem. "smooya" wrócił na rodzime podwórko, gdzie gra obecnie w Into the Breach. Skład ewidentnie odstaje od niego poziomem, ale trudno jest zakładać czy to tylko przystanek czy też dalszy koncept. Z Brytyjczykiem nigdy nic nie wiadomo.

Butterfield skończy niedługo 23 lata. Wciąż jest bardzo młody i ma sporo lat kariery przed sobą. Pytanie tylko, ile jeszcze potrwa, zanim wykorzysta w pełni swój potencjał. Ostatnie 4 lata to życie prawdziwego marudera, który nie umie znaleźć sobie dogodnego miejsca. Potencjał ma ogromny - kiedyś wystąpił jednorazowo w meczu polskiego x-kom jako zmiennik. Na przestrzeni trzech map wykręcił statystyki na poziomie 89-51 (1.68 rating). Zdobył o dwa razy więcej trafień od każdego z Polaków, a i tak drużyna przegrała. Jego własne słowa najlepiej opiszą osobowość i całokształt kariery jako zawodnika.

Zawsze byłem samolubnym zawodnikiem. Spróbuję zagrać pod drużynę. Musimy wytworzyć fajny, przyjacielski vibe wewnątrz zespołu.

Tak mówił jeszcze w lutym w trakcie IEM-u Katowice, ale trudno nie odnieść wrażenia, że te kilka słów idealnie opisuje całą jego dotychczasową karierę. 

Mark 'hastr0' RufailKoniec marki Envy. Organizacja esportowa została wchłonięta

Więcej o: