Wielki test przed wakacyjną przerwą. Co może zmienić IEM Kolonia na esportowej scenie?

IEM Kolonia 2022 będzie ostatnim turniejem dla czołówki CS:GO przed miesięczną przerwą wakacyjną. Niektóre formacje potraktują go jako sąd ostateczny. W przypadku gorszych rezulatatów można spodziewać się poważnych przetasowań na przełomie lipca i sierpnia.

Coroczne zmagania w Kolonii zawsze cieszą się wyjątkową otoczką. To jedno z największych wydarzeń na scenie CS:GO na przestrzeni całego sezonu. Rywalizacja w Niemczech zyskała wręcz status kultowej. W tym roku w Lanxess Arenie będzie nadzwyczaj gorąco. Kilka składów ma sporo do udowodnienia, a jeśli nie staną na wysokości zadania, to niemal na pewno posypią się głowy.

Zobacz wideo Relacja z PLE GG Gaming Weekend

Czy G2 Esports wreszcie nie rozczaruje?

Ambitny projekt, setki tysięcy dolarów wyłożone za obiecującego 17-latka i tylko jeden finał na przestrzeni sześciu miesięcy. G2 Esports nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Przy każdym dużym turnieju ich kibice wierzą, że tym razem drużyna zdoła się przełamać. Bezskutecznie.

W ekipie "Samurajów" ewidentnie problem tkwi w dwóch zawodnikach - Audricu "JACKZIE" Jugu i Aleksim "Alekib" Virolainenie. Francuz po prostu mocno odstaje od reszty ekipy. Jest zawodnikiem mało plastycznym, który trzyma się sprawdzonych sobie pozycji. Często to nie działa i coraz trudniej jest wyobrażać sobie, ażeby Jug nadal miał współtworzyć zespół. To się po prostu nie klei, a przy obecnym przepychu na rynku wolnych agentów G2 naprawdę może sobie znaleźć kogoś lepszego. Temu też "JACKZ" musi wreszcie dowieść swej jakości. Kolonia to prawdopodobnie jego ostatni taniec w barwach obecnej drużyny, jeśli nie przekona nikogo do swojej osoby.

Virolainen z kolei miał wnieść do zespołu świeżość. Właśnie po to ściągnięto go w roli prowadzącego na początku roku. Tyle że Fin od kilku miesięcy nie umie nadać grze G2 swojego stylu. "Samuraje" nadal zbyt bardzo opierają się na indywiduach. Jest dość chaotycznie, a czasem kompletnie bez pomysłu. "Aleksib" przychodził do G2 z łatką jednego z najlepszych prowadzących na scenie CS:GO. Czy teraz ktoś by go tak nazwał? Wątpliwe. A G2 Esports potrzebuje czołowych zawodników, by zrealizować swoje ambicje. Los Virolainena wisi na włosku, a przesądzić o nim może właśnie IEM Kolonia.

Paweł 'byali' BielińskiDla starszych kibiców nadal jest topowym graczem. Członek esportowego all-stars

Duńskie przetasowanie w Astralis zbliża się wielkimi krokami

Obecny stan rzeczy w Astralis nie ma prawa utrzymać się na dłuższą metę. Wszystko bazuje w zasadzie na formie Benjamina "blameF'a" Bremera. Jeśli ten narzuca wysokie obroty, to zespół staje się arcytrudnym i niewygodnym rywalem, a sam Duńczyk jest wręcz niemożliwy do zatrzymania. Czasem i mu zdarzy się jednak gorszy dzień - wtedy Astralis wypada blado, w niczym nie przypominając drużyny z czołówki światowego rankingu CS:GO.

Tak po prostu być nie może. Counter-Strike to gra od podstaw skupiona na aspektach zespołowych, zaś Astralis stało się projektem bazującym na jednostce. "blameF" zdecydowanie potrzebuje jakiejś formy wsparcia od kolegów. Obecne zestawienie gra jednak bardzo nierówno i wydaje się, że bez zmian się nie obejdzie. 

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Główny kandydat do odstrzału to Andreas "Xyp9x" Højsleth. Od dłuższego czasu kompletnie mu nie idzie - w obecnym sezonie jego rating wynosi ledwie 0.94. Pierwsze miesiące były zupełnie dramatyczne. Teraz jest nieco lepiej, ale to nadal za mało, a może i zbyt późno, ażeby Duńczyk mógł uratować swoją posadę. Bez kontraktu pozostają gracz pokroju Valdemara "valdego" Bjørn Vangsy czy Ismaila "refrezha" Aliego. Astralis ma z kogo przebierać. "Xyp9x" nie ma prawa zawieść w Kolonii - inaczej najpewniej pożegna się z drużyną.

Robert LewandowskiLewandowski prawdopodobnie wyprzedzi Messiego. Jakie będą oceny w FIFA 23?

Zmiany wiszą też nad innymi drużynami

Ogromnie rozczarowane swoimi rezultatami z pewnością jest również niemieckie MOUZ. Międzynarodowy skład organizacji nie zdaje egzaminu. Zawiedli w Katowicach, nie pojechali na Majora do Antwerpii i właśnie odpadli z kretesem z Roobet Cup. W szeregach "Myszy" nie dzieje się za dobrze.

Dla kontrastu świetnie radzi sobie ich akademia. MOUZ NXT po raz czwarty z rzędu wygrało w rozgrywkach WePlay Academy League. Talenty szkółki coraz głośniej dobijają się do drzwi najwyższych salonów esportowej sceny CS:GO. MOUZ w minionych miesiącach dało już szansę dwóm z nich, aby spróbowali swoich sił w głównej drużynie organizacji. Być może to odpowiedni moment, żeby wcielić kolejnych. Na to pośrednio liczą polscy fani CS:GO - w MOUZ NXT przebywa bowiem trzech Polaków, którzy sumiennie pracują na dostrzeżenie.

W kierunku konkretnych zmian dryfują także Team Liquid i Natus Vincere. Obydwa zespoły pojadą do Kolonii z tymczasowymi zmiennikami. "Rumaki" biorą ze sobą Mareksa "YEKINDARA" Galinskisa. Łotysz po raz pierwszy od kilku lat będzie miał okazję pracować w składzie anglojęzycznym. To dla niego spore wyzwanie, ale jeśli nie zawiedzie komunikacja, to niewątpliwie wybroni się swoimi ponadprzeciętnymi umiejętnościami indywidualnymi, którymi błyszczał w Virtus.pro. Kto wie, może Liquid zaproponowałoby mu nawet po turnieju stałą umowę.

NAVI z kolei ponownie będzie wspomagał Wiktor "sdy" Ordzuhew. Dopiero co ukraińska organizacja wygrała z nim BLAST Premier Spring w Lizbonie. Notowania Ukraińca znacząco wzrosły, a Kolonia może je jeszcze bardziej podbić. Natus Vincere rozważa swoje opcje w kwestii piątego zawodnika, ale bardzo możliwe, że stałą szansę otrzyma właśnie Ordzuhew, którego zachwalają nawet sami zawodnicy Natus Vincere.

IEM Kolonia podzielony będzie na dwie fazy. Baraże wystartują 5 lipca i potrwają dwa dni. Następnie ruszy główna część turnieju, który będzie się odbywał między 7, a 17 lipca. Łączna pula nagród wynosi milion dolarów.

Benjyfishy, były zawodnik FortniteGwiazda Fortnite opuszcza grę. Zajmie się tworzeniem treści z VALORANTA

Więcej o: