Walka o miejsce na kartach historii esportu. Kto będzie faworytem na PGL Major Antwerpia 2022?

W maju na ustach fanów esportu będzie przede wszystkim jeden tytuł - Counter-Strike. W PGL Major Antwerpia 2022 wezmą udział najlepsze zespoły. Które z nich mają realne szanse na tytuł i są faworytami?

Major rządzi się własnymi prawami. Bywało już tak nie raz, że przed startem turnieju sytuacja wydawała się malować bardzo klarownie. Tymczasem w trakcie rozgrywek nagle wyłaniał się zupełnie nieoczekiwany czarny koń. Takim było Gambit w Krakowie w 2017 roku, Cloud9 w Bostonie w 2018 czy nawet Virtus.pro przy katowickiej wiktorii z 2014 roku. Czy Antwerpia również zaskoczy czymś kibiców? Parafrazując Tadeusza Sznuka - nie wiem i nawet nie próbuję się domyślać. To bowiem jest cała magia, jaka cechuje Majory.

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

FaZe Clan idzie po kolejny sukces

Jeśli jesteśmy przy typowaniu faworytów, to wpierw trzeba wspomnieć o zespole, który zdominował początek obecnego sezonu. Dyspozycja FaZe Clanu to prawdziwa poezja. Drużyna amerykańskiej organizacji od dawna nie była tak kompletna. Aż przypomina się ich świetny okres z 2018 roku, kiedy to jej gwiazdą był Nikola "NiKo" Kovac. Wtedy drużyna otarła się o wygraną na Majorze, ale po legendarnym finale przegrała ostatecznie z Cloud9 w Bostonie.

Finn "karrigan" Andersen pamięta tamten bolesny dzień. Jako prowadzący z pewnością czuł się w pewnym stopniu odpowiedzialnym porażki. Końcówka spotkania w wykonaniu FaZe była zbyt chaotyczna, a od sukcesu dzieliła ich jedna wygrana runda. Teraz Duńczyk stoi jednak na czele zupełnie innego zespołu. Młoda krew graczy FaZe wrze. "karrigan" niczym mistrz może operować narzędziami, jakie mu dano. Pierwsze miesiące nowego sezonu pokazały, że Andersen świetnie odnalazł się w nowym otoczeniu. Wie, jak współpracować z kolegami, a to czyni ich piekielnie groźną formacją.

FaZe Clan wygrał w lutym IEM Katowice 2022. W marcu skład górował w ESL Pro League. Kwiecień z kolei to udany turniej RMR i awans na Majora. FaZe jest w gazie, będąc liderami światowego rankingu. Mają bardzo mocne indywidualizmy, a młodzież miesza się ze sporą dozą doświadczenia. Drużyna nie boi się grać żadnej mapy - jest bardzo wszechstronna i szybko adaptuje się do sytuacji. Niedawno "karrigan" przełamał klątwę Katowic, wygrywając w Spodku po raz pierwszy dopiero po swoim trzecim finale. Być może nadchodzi również czas, kiedy Duńczyk wreszcie zatriumfuje na Majorze. W wieloletniej karierze nigdy mu się to jeszcze nie udało. Razem z FaZe są jednak tym razem poważnym kandydatem do trofeum i w Antwerpii wystąpią w roli faworyta.

Natus Vincere wygrywające PGL Major StockholmMajowe święto esportu. PGL Major Antwerpia 2022 wystartuje już w poniedziałek

Natus Vincere rozbudza się z zimowego snu. Czy w Antwerpii pokażą swoją siłę?

2021 rok był ich. Natus Vincere zdominowało miniony sezonu, wygrywając jedynego ubiegłorocznego Majora w Sztokholmie. Ale nie można żyć przeszłością. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy, a ukraińska organizacja zaliczyła dość duży zjazd. Nie zmieniła się genialna dyspozycja Aleksandra "s1mpla" Kostyliewa, dalej przebojowo gra Walerij "b1t" Wakhowskij, lecz poza tym wydaje się, że NAVI przespało okres, który trzeba było intensywnie przepracować. Konkurencja skróciła dystans i odebrała mu miano najlepszej ekipy na świecie. Natus Vincere może jednak odbić sobie wszystko z nawiązką w Antwerpii.

Podobno najtrudniejszym nie jest wejście na szczyt, a utrzymanie się na nim. NAVI zna drogę na ów wierzchołek, ale musi pokonać ją ponownie. Nikt nie wątpi, że sufit możliwości zespołu jest zawieszony naprawdę wysoko. Wszystko wydaje się jednak leżeć przede wszystkim w psychice. Natus Vincere gubi się w sytuacjach pod presją. Jak już coś zaczyna się sypać, to błędy bardzo często są powielane.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Ostatnie miesiące nie są też łatwe dla graczy ukraińskiej organizacji ze względów prywatnych. "s1mple" i "b1t" są Ukraińcami - nie mogą wrócić obecnie do ojczyzny. Mała telenowela zakręciła się również wokół osoby Kiryła "BoombI4'a" Mihaiłowa. Rosjanin rozstał się na pewien czas z żoną. Z ostatnich doniesień wynika jednak na to, że kobieta do niego wróciła, ale nie zmienia to faktu, że gracz z pewnością głową był gdzie indziej, podczas gdy powinien być intensywnie skupiony na przygotowaniach. Na Majorze i najwyższym poziomie o zwycięstwie potrafią zdecydować detale. Czy NAVI ma jeszcze coś w zanadrzu, czym zaskoczy publikę, czy może raczej to powoli zachodzące słońce, które już nigdy nie wyłoni się zza horyzontu? Zmagania w Antwerpii wszystko zweryfikują.

Filip 'tudsoN' Tudev, Anonymo EsportsESL Mistrzostwa Polski. Anonymo i Honoris meldują się w półfinałach

Wiara w Polaków z ENCE

Polscy kibice mają tylko (a może aż) dwa powody, by zmagania w ramach PGL Major Antwerpia oglądać z dodatkowymi wypiekami na twarzy. W turnieju zagra dwóch Polaków - Olek "hades" Miśkiewicz i Paweł "dycha" Dycha z ENCE. To trochę przykre, że od czterech lat Polska nie ma swojego zespołu na Majorze, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. A tak się składa, że ENCE wielu fanów lubi, bo ostatnie wyniki zespołu są znakomite.

Wygrana w BLAST Premier Spring Showdown i drugie miejsce w ESL Pro League to naprawdę dobre rezultaty jak na początek sezonu. Chyba nikt nie spodziewał się, że ENCE będzie rywalizować na aż tak wysokim poziomie. Wobec takowych rezultatów nie można zrobić inaczej - trzeba rozważać zespół w roli jednego z faworytów całego turnieju i nie jest to wcale nic na wyrost.

ENCE gra po prostu bardzo dobrego i mobilnego CS'a. Marco "Snappi" Pfeiffer sprawił, że cały skład czuje się ze sobą bardzo dobrze. Pojawiające się braki są momentalnie usuwane. ENCE sumiennie pracuje nad poprawą własnego stylu, a poprawa jest błyskawiczna. Najpierw jednak fińska organizacja musi przebrnąć przez fazę pretendentów, bo w odróżnieniu od FaZe czy NAVI ENCE nie jest rozstawione w fazie legend. 

Inni faworyci w Antwerpii

Nie można jednak zapominać o innych poważnych graczach, którzy przysiądą przy stole z napisem PGL Major Antwerpia 2022. G2 Esports wciąż ma poważne ambicje względem obecnego sezonu. Choć "Samurajom" brakuje regularności, tak niewątpliwie mają potencjał, aby namieszać. W Katowicach poszło im naprawdę dobrze, ale ESL Pro League ujawniło dość spore ubytki. W Rumunii też G2 nie przeszło przez turniej tak sprawnie, jak niektórzy by oczekiwali. Stać ich na więcej. Dużo więcej.

Cloud9, które przejęło skład Gambit, wraca na scenę CS:GO. Tym razem nie jest to żaden eksperymentalny projekt, w którym lekkomyślnie utopiono miliony dolarów, Wykupienie rosyjskiej ekipy to ruch, na którym po prostu nie da się wyjść źle. Zwłaszcza, że rzekomo C9 zapłaciło Gambit śmieszne pieniądze. Mówi się o milionie dolarów, co czysto porównawczo jest kwotą niższą od zakupu Patricka "es3taga" Hansena w 2020 roku przez "Chmury" z Astralis. Tym samym Cloud9 ma obecnie skład będący numerem trzy w światowym rankingu. Skład, który jest bardzo perspektywiczny i groźny dla konkurencji. Rosyjskie młokosy nadal mają wiele do udowodnienia, choć pokazały już, na co ich stać.

Na sukces liczą również ekipy zza oceanu. Liquid i FURIA to wciąż renomowane marki, chociaż ich strata do europejskiej konkurencji w ostatnim czasie tylko się powiększyła. Amerykańskie CS:GO jest na łopatkach. Odbicie się od dna na Majorze w Antwerpii byłoby dobrym początkiem długiej drogi, jaką ich region musi pokonać, by ponownie liczyć się na esportowej scenie Counter-Strike'a. 

Mikołaj Ogonowski Elazer x-kom AGOStarCraft zagości w Espocie. Kolejna odsłona inicjatywy społeczności

Więcej o: