Jankos: "Była szansa, że to ja odejdę z G2 Esports"

Marcin "Jankos" Jankowski to najpopularniejszy polski gracz League of Legends. Wicemistrz świata i triumfator Mid-Season Invitational 2019. Niezwykle barwna postać światowego esportu ujawnia część szczegółów dotyczących budowy składu G2 Esports i powrotu na szczyt rozgrywek Starego Kontynentu.

Daniel Hudoń: W czerwcu 2021 roku w rozmowie z Inven Global wspomniałeś, że nie widzisz siebie grającego w 2025 roku i później. Podtrzymujesz to?

Marcin "Jankos" Jankowski: Na tę chwilę, szczerze mówiąc, nie myślę o tym kiedy skończe karierę, w związku z tym, że ten rok idzie troszeczkę lepiej niż poprzedni. Nawet nie chodzi o to - w 2025 roku będę mieć 30 lat. Nie wiem, czy będę chciał dalej kontynuować karierę esportowca czy nie wolałbym przerzucić się po prostu na streaming.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w League of Legends

Czyli wykluczasz zostanie trenerem?

Preferowałbym albo bycie streamerem albo pro playerem. Tak, na tę chwilę nie chciałbym być trenerem.

Wspomniałeś, że w 2021 roku nie szło najlepiej. Co wtedy nie zagrało? To był rok pełen nadziei, a skończył się nieco gorzej, niż większość zakładała.

Wydaje mi się, że po prostu nie byliśmy drużyną, którą zakładaliśmy, że będziemy. Nie mieliśmy przywiązania, które inne formacje mają. W 2020 i w 2019 roku, kiedy byliśmy tą pierwszą drużyną G2 Esports, która odnosiła tyle sukcesów na arenach międzynarodowych, jak i europejskich, mieliśmy takie swoje drużynowe zgranie. Tego zabrakło w 2021 roku.

Miniony rok zakończył się wieloma zmianami. Kiedy było pewne, że do nich dojdzie?

To wyszło tak naprawdę dopiero po całym sezonie. W trakcie walczyliśmy tak, jak mogliśmy. Staraliśmy się wygrywać. Kiedy przegraliśmy, straciliśmy jakiekolwiek szanse na dostanie się do Worldsów, czyli summer split, wtedy zapadła decyzja, żeby zmienić skład.

Byłeś tego pewien, że zostaniesz w składzie? Obecnie z poprzedniego zespołu jesteś Ty wraz z Capsem.

Szczerze mówiąc - nie. Opcje były różne, była szansa, że to ja odejdę, była szansa, że inni zawodnicy odejdą. Na tę chwilę mamy mnie i Capsa, ale zdecydowanie istniała możliwość, że mielibyśmy innych zawodników w G2 Esports.

Myślałeś o radykalnych zmianach po słabszym 2021 roku - emeryturze lub innym regionie?

Nie miałem aż takich depresyjnych myśli, bo dalej wiedziałem, że stać mnie na dość dużo i dalej chciałem wygrywać. Oczywiście, pojawiły się jakieś myśli, o tym czy to nie czas, żeby jechać do Ameryki i tam grać. Głównie w związku z tym, że drużyny i gracze są tam troszeczkę gorsi. Jednak nie były to depresyjne myśli, jedynie rozważałem swoje opcje.

Zmianie uległ także sztab szkoleniowy. Dylan Falco miał bezpośredni wpływ na budowę nowego składu?

Tak, dokładnie. Budowa nowego zespołu zaczęła się właśnie z Dylanem Falco. On i cały nowy sztab trenerski byli osobami, które jako pierwsze miały kontakt z G2 Esports. Dylan Falco, ja i Caps staraliśmy się dobierać zawodników do składu. Z początku były to tryouty i próbowaliśmy różnych zawodników na drużyny z Mistrzostw Świata z 2021, które wtedy odbywały się na Islandii.

Jaki był cel budując nowy skład G2 Esports?

Budując skład mieliśmy na myśli bycie jak najlepszą drużyną Tutaj chodzi oczywiście o wygranie europejskich rozgrywek, wygranie Worldsów, wygranie MSI. Zawsze, kiedy G2 Esports buduje swoje składy, jest to robione z myślą o jak najlepszych rezultatach. Z taką samą myślą wchodziliśmy w rok 2021, który jak wspominaliśmy, nie był udany. W bieżącym roku też mieliśmy ambicje, żeby zostać mistrzami.

Z poprzedniego składu zostałeś Ty z Capsem. Jaka jest wasza rola wobec mniej doświadczonych kolegów?

Tak naprawdę, myślę, że taka sama. Staramy się być jak najlepszymi zawodnikami. Oczywiście, mnie można nazwać takim trochę starszym bratem. Kiedy moi koledzy z zespołu trochę za dużo żartują, to ja jestem tą osobą, która ich uspokaja - Caps podobnie. Z drugiej strony też mam swoją aurę Jokera, więc lubię sobie pożartować, posiedzieć z drużyną i pośmieszkować.

Jako, że jestem najstarszy w drużynie, zdaję sobie sprawę, że kiedy nie ma naszego menedżera czy sztabu trenerskiego, to na mnie spada odpowiedzialność. Pilnuję, żeby drużyna stawiła się na content day, wstała na czas, pojawiła się na treningu.

Wspomniałeś, że podczas tryoutów graliście na drużyny z Mistrzostw Świata. Czy ma to coś wspólnego z tweetem od EDward Gaming, które podziękowało G2 Esports za udział w ich zwycięstwie?

Chodzi po prostu o to, że graliśmy tryouty na drużyny z Worldsów. Nie było to tylko EDG, były tam również inne drużyny. EDG podziękowało nam w związku z tym, że rozgrzewaliśmy ich przed mistrzostwami i przed samym finałem.

Graliśmy na nich dużo treningów przed ich meczami. Przez to, że gry były wyrównane - nie było tak, że wygrywali większość z nich - mogło to mieć pozytywny wpływ na ich grę czy drafty. Nie ma tutaj jednak większej historii, że stało się coś super pomiędzy nami a EDG.

Przechodząc do bardziej bieżących spraw. Jakie było nastawienie zespołu - gracze z dolnej alei mogli czuć się przytłoczeni wejściem w buty bardziej doświadczonych zawodników?

Myślę, że nastroje były dobre. Jak wspominałem, graliśmy na zespoły z Worldsów i szło nam znakomicie. Przez to wchodząc w spring split mieliśmy nadzieję na to, że zostaniemy mistrzami. Treningi również w trakcie sezonu szły dobrze. Większość scrimów na drużyny z Europy wygrywaliśmy.

Niestety, w pierwszym tygodniu splitu dotknął nas COVID. Każdy z nas musiał izolować się w swoim pokoju. Czas izolacji zależał od testu - ja siedziałem w swoim pokoju 14 dni, inni 10 lub 12, aczkolwiek każdy musiał podjąć kwarantannę, co wpłynęło na naszą grę w negatywny sposób.

Wydaje mi się, że mieliśmy całkiem w porządku sezon i całkiem w porządku gry, mimo, że zajęliśmy tylko 4. miejsce. Nie mieliśmy super miejsca, nie byliśmy w top 2 jak Rogue czy Fnatic, aczkolwiek dalej mieliśmy nadzieję na to, że wygramy cały sezon.

Podczas splitu walczyłeś na swoich byłych kolegów z drużyny. Jakie to uczucie rywalizować z kimś, kto towarzyszył ci w osiąganiu największych sukcesów?

Jak najbardziej super. Bardzo cieszyłem się jakimkolwiek meczem na Mikyxa, Perkza, Wundera. To taka rywalizacja, która sięga roku 2019 i 2020, kiedy graliśmy razem w drużynie. Teraz za każdym razem, gdy możesz pobić swoich starych teammate’ów, to chcesz to zrobić.

Mikyx jest w EXCEL, to troszeczkę gorsza drużyna. Perkz super team w Vitality. Wunder jedna z najlepszych drużyn w Europie - Fnatic. Każda wygrana była dużo dużo słodsza, względem innych drużyn z LEC.

Określiłeś Vitality super teamem. Nie uważasz, że ich wynik był trochę rozczarowujący?

Wydaje mi się, że nauczyliśmy się w przeciągu kilku ostatnich lat, że super teamy to nie pięciu zawodników, którzy grają najlepiej na swoich pozycjach, tylko raczej dobra drużyna. Sądze, że Vitality brakuje tego złotego środka, który ich spoi i dzięki któremu staliby się tą właśnie bardzo dobrą drużyną.

Nie powiedziałbym, że Vitality ma najlepszych graczy na swoich pozycjach, lecz mają zdecydowanie jednych z najlepszych. Powinni być w stanie zajść daleko, przynajmniej w play-offach. Wydaje mi się, że będą starać się jeszcze raz w Summer Splicie i dalej brałbym ich pod uwagę jako jedną z lepszych formacji.

Wspomniałeś o play-offach. Czy porażka w pierwszym meczu przeciwko Fnatic była kubłem zimnej wody? Potem wiele się zmieniło w meczach BO5.

Szczerze mówiąc, tutaj, wydaje mi się, chodziło głównie o metę. Między samym sezonem Spring 2022, a play-offami w tym samym roku, były trzy tygodnie przerwy - normalnie są to dwa tygodnie przerwy. Wyszedł również nowy patch, na którym musieliśmy grać w play-offach, przez co nasze postacie, którymi graliśmy i meta, którą przeczytaliśmy na pierwszy mecz z Fnatic, była błędna.

Postacie, które miało wtedy Fnatic w tych grach, to były postacie, które my zaczęliśmy first pickować. Byli to bohaterowie, których nie oddawaliśmy swoim przeciwnikom w następnych meczach. Chociaż Fnatic grając na blue side w trzeciej grze miało nasze trzy pierwsze wybory w swojej drużynie. Nasze drafty nie były najlepsze.

Do tego miałem wrażenie, że było to pierwsze BO5 i pierwszy mecz, w którym stres odgrywał dużą rolę. Po prostu choke’owaliśmy (choke z ang. dławić się, w świecie gier określenie używane w celu określenia dyspozycji poniżej oczekiwań - red.). Graliśmy gorzej, daliśmy ponieść się emocjom. Nerwy ze sceny na nas wpłynęły, przez co decyzje podejmowane w grze, sama gra i czytanie mety były na niższym poziomie, niż po tym meczu. Można zdecydowanie powiedzieć, że Fnatic pomogło nam wygrać mistrzostwo. Dzięki Fnatic staliśmy się lepszą drużyną.

Przez dolną drabinkę play-offów przeszliście śpiewająco. 12 wygranych map z rzędu. Było to równie łatwe, na jakie wyglądało?

Nie, zdecydowanie nie. Każdy mecz był stresujący, chociaż jak wspomniałem, ja czułem się bardzo pewny siebie. Nie wyobrażałem sobie świata, w którym nie jadę na MSI. Dodatkowo chciałem pobić Wundera, za to, że wraz z Fnatic wygrali z nami ten pierwszy mecz.

Miałem takie wrażenie, że spotkanie z Vitality będzie tym najcięższym. Był to ten mecz początkowy, dzięki któremu mogliśmy mieć większą pewność siebie na scenie. Również wiedziałem, że to nie jest słaba drużyna - mogą z nami rywalizować. Misfits wydawało się troszeczkę gorsze, czułem, że na pewno z nimi wygramy, jeśli pokonamy Vitality.

Co do Rogue i Fnatic - to również dwie dobre drużyny. Tutaj nasze czytanie mety było już na dość wysokim poziomie, wydaje mi się, że nasze drafty były bardzo dobre. Poza tym, zawsze miałem takie wrażenie, że podczas draftów na inne drużyny z Europy w tym roku, mieliśmy jakąś przewagę. Graliśmy jakąś postacią, którą inna drużyna nie grała. W takiej sytuacji wybór bohaterów jest prosty.

To był jeden z powodów, dlaczego w zeszłym roku było dość ciężko, ponieważ nie wszyscy nasi gracze grali wszystkimi bohaterami. Teraz już tak nie jest. Możemy grać każdą postacią, ale za to nasi przeciwnicy dalej mają sytuację, w której rezygnują z niektórych wyborów. Dzięki temu drafty przebiegały dość pewnie. Zawsze mieliśmy pewność, że jeśli my mamy te pięć postaci, które chcieliśmy a przeciwnicy inne pięć postaci, to będziemy zwycięzcami.

Rogue w wielkim finale zdawało się być przywiązane do swoich komfortowych wyborów. Czy to mogło być zgubne i powodować, że pojedynek był aż tak jednostronny?

Szczerze mówiąc, nie jestem pewien. Mam wrażenie, że Rogue jako-tako ma dobre postacie. Chłopaki z Rogue potrafią grać różnymi pickami. Rzeczywiście mają swoje comfort picki, ale w grach wykazali się wieloma pomysłami.

W każdej grze starali się grać w nieco inny sposób - nie było tak, że każdy gameplan był taki sam. Pierwsza gra to był Rumble i Lucian. Druga gra, z tego co pamiętam, to bardziej meta. Grali magiem i tankiem na topie. Mieli swoje pomysły na grę i nie wiem, czy oni czy Fnatic było lepszą drużyną. Ich są różne. Oba mają swoje zalety i wady. Przez to, że graliśmy na nich dużo treningów, potrafiliśmy czytać grę obu zespołów.

Play-offy wiosennego splitu były wyjątkowe nie tylko z powodu waszego mistrzostwa. Do studia powrócili kibice. Jakie to uczucie zagrać przed publiką po dwóch latach przerwy?

Wspaniałe. Zaj..! To było jedynie sto osób - pełna publika, ale studia LEC, a nie wyjazdowego finału. Ta magia tego, że są kibice. Kibicują, słyszysz swoje imię, imię swoich kolegów. Wychodząc na scenę słyszysz brawa, oklaski. Uczucie, kiedy grasz przed pustą halą, a przed ludźmi, jest zupełnie inne.

Piękno sportu, esportu, polega właśnie na kibicach. Polega na ludziach, którzy wspierają cię, chcą, żebyś wygrywał. Tego bardzo mocno brakowało w ostatnich latach. Cieszę się, że w końcu mogliśmy mieć fanów w studiu, że w końcu mogłem zagrać przed publicznością.

Czy czynnik publiczności, która wróciła po długim czasie, nie był elementem generującym stres?

Oczywiście, jak najbardziej Wydaje mi się, że nasza drużyna, czyli ja i Caps szczególnie, gramy lepiej przed publicznością. Podczas wychodzenia Rogue na scenę miałem jednak wrażenie, że byli bardziej zestresowani niż my.

Zwycięstwo zmieniło nastroje wewnątrz drużyny, jesteście bardziej pewni siebie?

Mam wrażenie, że nastroje są nadal pozytywne. Były i nic się nie zmieniło. Piękno tej drużyny jest tym, że każdy z nas ma podobną osobowość. Dzięki temu dobrze się dogadujemy i nie wymuszamy na sobie wspólnych interakcji - grania w siatkę czy wyjścia do kina. To wszystko się dzieje się samo.

W roku 2021 musieliśmy takie rzeczy wymuszać. Teraz przychodzą naturalnie. Jesteśmy ze sobą blisko, dużo żartujemy. Atmosfera jest wspaniała. Z mojej przeszłości wynika, że w takich drużynach wygrywa się najlepiej i w takich drużynach się po prostu wygrywa.

Mam szczerą nadzieję, że ten sukces, który odnieśliśmy w wiosennych play-offach, to nie jest jedyny sukces w tym roku. Wyjeżdżając na Mid-Season Invitational do Korei bierzemy pod uwagę nie to, żeby trenować, jechać i przegrać, tylko żeby to MSI wygrać. Tak samo jak summer split i Worldsy.

Myślisz, że znów pokonacie Fakera?

Szczerze mówiąc, tym razem Faker jest lepszy niż był kiedyś. Jest otaczany przez same młode talenty. Oner, jungler T1, ma na tę chwilę 18 lub 19 lat, ja mam lat 26. On jest naprawdę młodą osobą w porównaniu do mnie.

Czy ogramy Fakera? Taki jest plan. Faker jest moim idolem od dawna. Kiedy wygrywałem przeciwko niemu w 2019 roku, również robiłem sobie z nim zdjęcia. Bardzo go lubię i czuję wobec niego respekt. Nie mogę się doczekać, aby znowu zagrać przeciwko niemu.

Do Korei jedziecie po kolejne trofeum. Wygranie wiosennego splitu dało wam też apetyt na tytuł mistrza świata, czy to jeszcze za wcześnie?

Tak! Jak najbardziej, plan jest taki, żeby wygrać mistrzostwa świata. Ale jest za wcześnie, żeby o tym mówić. Do tego czasu meta się zmieni, postacie się zmienią, my będziemy grać inaczej. Niektóre drużyny staną się dużo lepsze.

Skupiamy się step by step, krok po kroku. Wiosenny split się skończył. Mamy tydzień czasu na wakacje. Każdy z nas może wrócić do domu, spotkać z rodziną, przyjaciółmi. Potem wracamy do Berlina. Będziemy mieli dwa dni nagrywania wideo dla G2 Esports. Następnie wsiadamy w lot do Korei i będziemy rywalizować z drużynami międzynarodowymi. Oczywiście plany na Worldsy są, plany na letni sezon są. Jednak jest po prostu za wcześnie, aby o tym mówić.

Wywiad powstał dzięki współpracy z WE!RE Fantasy.

Więcej o: