Ukraińcy mówią wprost: "Nie będziemy pracować z ludźmi mieszkającymi w Rosji"

Wojna w Ukrainie zmienia wszystko, poczynając od małych szczegółów aż po całe ludzkie życia. Zmienia się również i esport, który reaguje na obecne wydarzenia. Izolacja Rosjan trwa, a kolejne represje nadchodzą.
Nowa siedziba Natus Vincere znajduje się w Kijowie.
screenshot

Rosyjskie organizacje wyklucza się z różnych rozgrywek. Upadają wieloletnie współprace, a dotychczasowi przyjaciele nie potrafią sobie spojrzeć w oczy. Esport nie milczy wobec agresji Rosji na Ukrainę, ale w tym wszystkim i tak najważniejsze jest stanowisko Ukraińców. Ci z kolei w prosty sposób przekazują, że nie ma mowy o kontaktach z Rosjanami, popierającymi działania Władimira Putina. Otwarcie przyznał to w wywiadzie z Washington Post CEO Natus Vincere, Jewhen Zolotarow.

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

"Nie będziemy pracować z ludźmi, mieszkającymi w Rosji"

W rozmowie z dziennikarzem amerykańskiej gazety Zolotarow wypowiadał się na temat własnych odczuć odnośnie wojny oraz przyszłości Natus Vincere, które nie może dalej funkcjonować w Ukrainie. Sytuacja zmusi organizację do podjęcia zdecydowanych kroków. Wiąże się to z między innymi rozwiązaniem pomniejszych sekcji esportowych, bądź przebudowaniem ich.

NAVI pracuje obecnie nad znalezieniem solucji dla wszystkich swoich pracowników. Trwa przerzucanie części z nich do zachodniej Europy. Dzieje się tak również młodymi graczami akademii. Jeden z nich spędził z rodziną tydzień w piwnicy. Jak zapewnił Zolotarow, 17-latek jest już jednak bezpieczny.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl. 

Natus Vincere ma jednak pewne warunki i nie z każdym będzie współpracować dalej:

Nie będziemy dalej współpracować z ludźmi, mieszkającymi w Rosji, którzy płacą w niej podatki. Przez organizację przewinęło się wielu Rosjan. Rozumieją, że wszystko co podaje Russia TV, jest g*wno prawdą. Znają nas. Nasi gracze też to rozumieją. Dlatego jesteśmy w stanie pomóc ludziom, którzy chcą dalej z nami pozostać i nie płacić przy tym podatków Rosji.
W esporcie nie ma wielu Rosjan, którzy wspieraliby wojenną propagandę. Mają internet. Grają z Ukraińcami przez całe swoje życie. Esport nie łączy się z propagandą. Rozumiem, że ogromna część rosyjskiego społeczeństwa wspiera obecną politykę, ale nie są to gracze.

Zolotarow wypowiedział się również na temat trzech rosyjskich zawodników z legendarnego już zespołu CS:GO. Organizacja chce mieć z nimi relacje, a sam CEO liczy na to, że zgodzą się na przeprowadzkę. Samo NAVI jest związane z większością partnerów, którzy nie są z Rosji, a z reszty Europy bądź USA. Na razie Ukraińcy zerwali jedyni umowę z rosyjskim bakiem Tinkoff. Cała reszta jest chętna do kontynuowania partnerstwa i wspiera Natus Vincere.

Więcej o: