Upadek legendy. Byli gigantami amerykańskiego LoLa

Układ sił w sporcie nieustannie się zmienia. Nie inaczej jest w przypadku esportu, o czym doskonale świadczy przypadek TSM.

TSM, niegdyś znane także jako Team SoloMid, to jeden ze stałych elementów krajobrazu północnoamerykańskiego League of Legends. Zespół nie tylko od zawsze był obecny w rozgrywkach, lecz zazwyczaj świadczył także o ich sile. Tegoroczne rozgrywki przyniosły znaczną zmianę trendu.

Zobacz wideo F1 2021 - zobacz pierwsze wideo z gry

Przeszło dekada historii

We wczesnych latach League of Legends Team SoloMid uchodziło za jedną z najpopularniejszych drużyn. Drużyna została utworzona w styczniu 2011 roku z inicjatywy Andy’ego "Reginalda" Dinha, który we wczesnych latach był także zawodnikiem środkowej alei. Działania zespołu pozwoliły im na zdobycie rozgłosu wśród społeczności: brali udział w turniejach, organizowali własne rozgrywki dla drużyn z regionu, a gracze regularnie streamowali swoje zmagania w kolejce rankingowej.

W momencie, gdy Riot Games zdecydowało o utworzeniu rozgrywek ligowych, TSM było oczywistym wyborem na jednego z uczestników odsłony dedykowanej Ameryce Północnej. Zespół nie tylko był niezwykle popularny, co dawało lidze przypływ widzów, lecz także był jednym z silniejszych w swoim regionie.

League of Legends European Championship LEC Jankos G2Polscy esportowcy rywalizują w najlepszych ligach świata. Rozgrywki emocjonują

Bez konkurencji

Już w pierwszym sezonie rywalizacji w formacie ligowym TSM wdarło się na szczyt. Rozgrywki zasadnicze zakończyli na 1. miejscu, zupełnie jak i play-offy, gdzie okazali się lepsi od Good Game University, znanego później jako Team Coast. Wówczas w League of Legends Championship Series występowało osiem zespołów i tylko nieliczne z nich pozostały na scenie do dziś. Oprócz TSM-u jest to Dignitas oraz CLG.

Na przestrzeni lat Team SoloMid sięgało po mistrzostwo Ameryki Północnej siedem razy, wielokrotnie ulegając w finale takim zespołom jak CLG czy Cloud9. Oprócz wystepów na własnym podwórku gracze zdołali także podbić scenę międzynarodową, wygrywając chociażby Intel Extreme Masters Katowice w 2015 roku gładkim 3-0 przeciwko Team WE.

Początki wielkich zmian

Pomimo wielu lat gry, w TSM paradoksalnie nie dochodziło do wielu zmian. Te nie były radykalne. Zawsze zachowywany był ten sam trzon drużyny - po odejściu z czynnej gry Reginalda jego miejsce przejął Bjergsen, a na dolnej alei przez długi czas widzieliśmy Doublelifta lub WildTurtle.

Dużą zmianę w podejściu mogliśmy zaobserwować w 2021 roku. Wówczas wyjściowa piątka została w niemal całości przebudowana, a jedynym pozostającym graczem był Spica. Duńskiego midlanera zastąpił PowerOfEvil, lukę na górnej alei po Brokenbladzie wypełnił Huni, zaś bottom lane był połączeniem Losta i SwordArta. Skład ten też nie wytrzymał długo, zaliczył przeciętne, lecz nie najgorsze wyniki, a w 2022 TSM zdecydowało się na kolejny ruch w okienku transferowym.

W składzie pozostali Huni oraz Spica. Strzelcem został obiecujący talent Ameryki Północnej Tactical, który miał okazję sprawdzić się w boju, zaś pozostałe dwa miejsca na środku i wsparciu objęli młodzi zawodnicy z Chin, Keaiduo i Shenyi. Na domiar zmian te dotknęły także sztab szkoleniowy, a Bjergsen powrócił do profesjonalnej gry pod szyldem innej formacji.

Team Spirit, Dota 2To koniec rosyjskiego esportu? Organizacje podejmują stanowcze kroki

Najgorszy wynik w historii

Powiedzieć, że TSM miało gorszy czas, to jakby nie powiedzieć nic. Zespół zmagał się z problemami od samego początku roku. Podczas turnieju Lock-in wystawili akademię, gdyż główny skład nie był w stanie przybyć w komplecie do Stanów Zjednoczonych. Na drodze stanęły problemy wizowe oraz obostrzenia związane z pandemią COVID-19.

Charakter budowania składu też się zmienił. Dotychczas formacja stawiała na doświadczonych zawodników, lub wręcz weteranów sceny. Tym razem zespół postawił na młode talenty, które mają rozwinąć swój pełen potencjał w perspektywie kolejnych lat, niżeli przynieść z miejsca fenomenalne wyniki. Zespół jednak prędko doczekał się zmian, a nowi podopieczni byli nierzadko zastępowani zawodnikami z akademii, co uargumentowano potrzebą adaptacji do panujących warunków w bardziej przystępnym otoczeniu.

Ryba psuje się od głowy - to powiedzenie również można bez problemu zastosować w TSM. Organizacja, oprócz problemów wynikających z sytuacji raczej losowych, znalazła się także pod ostrzałem publiczności, gdy na jaw zaczęły wychodzić coraz liczniejsze kontrowersje związane z zarządem. Wokół właściciela organizacji narosły oskarżenia o nieetyczne praktyki wobec pracowników, a w ostatnim czasie Peter Zhang został oskarżony o próbę czerpania korzyści finansowych od azjatyckich zawodników, których ściągnął do zespołu.

Nic więc dziwnego, że drużyna nie poradziła sobie, lekko mówiąc, najlepiej. Wiosenny split 2022 był najgorszym w historii drużyny. Zespół nie tylko ominie mistrzostwa świata, lecz nie zagra nawet w play-offach. To efekt 9. miejsca, w tabeli gorsze jest wyłącznie Immortals, choć posiada identyczny bilans.

W przyszłości będzie lepiej?

Drużynie zgromadzonej pod szyldem TSM trzeba oddać jedno. Wraz z postępem rozgrywek, radziła sobie coraz lepiej. Zespół ma 5 zwycięstw, z czego aż 3 zdobył podczas drugiej połowy fazy zasadniczej. TSM zdołało pokonać Golden Guardians, Cloud9 czy CLG. To nastraja optymistycznie na nadchodzące miesiące.

TSM ma także szczęście, gdyż przed rozpoczęciem sezonu zmieniono reguły na nieco bardziej faworyzujące zespół. Od tego roku wyniki z wiosennego splitu nie będą przepisywane na letni. Oznacza to czystą kartę, a brak udziału w play-offach czy Mid-Season Invitational tworzy spore okienko czasowe na poprawienie dotychczasowych błędów i problemów.

x-kom AGO Zbrojson, gracz Teamfight TacticsPolak awansował na mistrzostwa świata. Fenomenalny występ gracza TFT

Więcej o: