Legenda sceny na krok od emerytury. Powodem amerykańska biurokracja

Jedna z największych gwiazd północnoamerykańskiego League of Legends mogła zakończyć karierę. Wszystko zależało od decyzji, którą wyda rząd Stanów Zjednoczonych.

CoreJJ na stałe wpisał się w krajobraz północnoamerykańskich rozgrywek League of Legends. Jak się jednak mogliśmy dowiedzieć, zawodnik był bliski rezygnacji z kariery profesjonalnego gracza. Wszystko zależało od czynników, na które nie miał wpływu.

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

Przebudowa składu

Team Liquid było jednym z wielu zespołów, które w minionym okienku transferowym postawiło na radykalne zmiany w wyjściowej piątce League of Legends. Drużyna postanowiła szukać wzmocnień poza granicami swojego regionu, ostatecznie werbując Stevena "Hans Samę" Liva oraz Gabriela "Bwipo" Raua na pozycje kolejno strzelca oraz toplanera.

Spostrzegawczy już wówczas zauważyli znaczący problem - po dokonaniu transferów zespół nie wpisywałby się w reguły Riot Games dotyczące zawodników pochodzących z innych regionów. Regulamin rozgrywek dopuszcza maksymalnie dwie takie osoby w pięcioosobowym zespole. W przypadku Team Liquid, były to łącznie trzech graczy. Oprócz Bwipo i Hans Samy, w limit łapał się CoreJJ.

Walka o zieloną kartę

Przedstawiciele organizacji wyjawili, że budując skład założyli zdobycie przez CoreJJ’a tzw. zielonej karty, czyli Karty Stałego Pobytu. Jak się jednak okazuje, proces urzędowy znacząco się opóźniał. Przez to zawodnik nie mógł wystąpić w poprzedzającym wiosenny split turnieju LCK Lock In, a także w pierwszych kolejkach zmagań.

Koreańczyk finalnie zdobył wymagany dokument. Wówczas, gdy sprawa została zamknięta, Jun "Dodo" Kang, menedżer dywizji League of Legends w Team Liquid postanowił podzielić się interesującymi informacjami. Gdyby CoreJJ nie otrzymał zielonej karty do końca lutego, gracz najprawdopodobniej zostałby zmuszony do przejścia na emeryturę.

Kang opisał także przebieg starań o przyznanie Karty Stałego Pobytu. Przyznał, że był to złożony proces, a wielu prawników uważało go za niemożliwy i odmówiło podjęcia się tej sprawy. Sytuacja była niezwykle stresująca, a sam menedżer opisał ją jako uczucie stąpania po cienkim lodzie.

- To była ogromna ulga, gdy udało nam się wszystko załatwić. Byłem szczęśliwy, że CoreJJ może dalej grać - pisze w jednym z Tweetów Jun "Dodo" Kang - Teraz mogę usiąść i cieszyć się z pełnego składu i obserwować jak daleko w tym roku jest w stanie zajść ta grupa szalenie utalentowanych graczy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.