Wydali 5 milionów dolarów na esportową drużynę. Wygrali tylko raz

Czym byłaby północnoamerykańska scena League of Legends bez kontrowersji? Te w ostatnim czasie dotykają TSM-u. Legendarny zespół boryka się z niemałymi problemami.

Sympatycy północnoamerykańskiego League of Legends nie powinni mieć złudzeń. Zespół TSM boryka się z ogromnymi problemami. Koszmarna dyspozycja wyjściowej piątki budzi zastrzeżenia fanów, a głos w sprawie zajmują byli pracownicy organizacji.

Zobacz wideo NBA 2k22 utrzymuje pozycję niedoścignionego lidera w symulacjach koszykówki. Co poprawiono w porównaniu z poprzednimi wersjami?

Najgorszy sezon w historii

TSM to jedna z drużyn, które stanowią stały element w krajobrazie północnoamerykańskiego League of Legends. TSM, lub jak niegdyś w rozwinięciu Team SoloMid istnieje od początku budowy profesjonalnej sceny, gościło w swoich szeregach wielu popularnych graczy i wielokrotnie sięgało po triumf w najlepszych rozgrywkach dedykowanych regionowi.

Minione okienko transferowe oznaczało dla drużyny ogromną zmianę w wyjściowej piątce. Zespół zdecydował się postawić na młodych zawodników z Azji - Keaiduo oraz Shenyi’ego. Sparował ich z doświadczonymi na polu bitwy Tacticalem, Spicą oraz Hunim. Zespół w pełnym składzie zadebiutował wraz ze startem rozgrywek zasadniczych wiosennej odsłony League of Legends Championship Series.

Wraz z odświeżoną wyjściową piątką TSM odnotowuje najgorszy sezon w swojej karierze. Po czterech tygodniach spotkań zespół dysponuje zaledwie jednym zwycięstwem i aż ośmioma porażkami. Fani formacji nie kryją zaskoczenia i niezadowolenia, a w mediach społecznościowych wybuchła ogromna dyskusja na temat przyszłości drużyny.

Finn 'karrigan' AndersenKibice w Katowicach go pokochali. On pokochał Polskę

Pierwotne założenie było inne

Głos w sprawie zabrała była wysoko postawiona pracowniczka TSM-u, Leena Xu. Jej wypowiedź padła na czacie podczas jednej z transmisji Doublelifta, byłego profesjonalnego gracza. Wynika z niej, że pierwotne założenia jej i Partha Naidu, również byłego pracownika organizacji na stanowisku menedżera generalnego, wobec budowanego składu były zupełnie inne.

Pierwotnie zespół miał chcieć odnowić kontrakt z Bjergsenem, który miał powrócić do profesjonalnej gry. Zawodnik ostatecznie odszedł do Teamu Liquid, dlatego zespół chciał postawić na innych trzech zawodników: Jensena, Doublelifta oraz Vulcana. Zarząd uznał jednak, że jest to skład niewarty kosztów, które musiałby w związku z nim ponieść. Wkrótce potem Leena wraz z Parthem opuścili organizację.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl

Głos zabiera właściciel organizacji

W odpowiedzi na dość mocne słowa z ust pracowniczki, głos w sprawie postanowił zabrać Reginald, właściciel TSM-u. W długim poście umieszczonym na Reddicie przyznał, że skład, który sugerowała Leena wraz z Parthem z miejsca osiągnąłby lepsze wyniki, pozwalając na bycie w najlepszej trójce rozgrywek LCS.

Cel zespołu był jednak inny. Tym razem organizacja chciała postawić na długofalowy rozwój młodych talentów, którzy w perspektywie trzech lat mieliby zdominować północnoamerykańskie rozgrywki, a także pokazać się z dobrej strony na mistrzostwach świata. Skład złożony z weteranów sceny podlegałby częstym zmianom i przebudową, czego chciano uniknąć.

Najciekawsza informacja pojawiła się jednak przy temacie pieniędzy. Zarząd TSM miał pierwotnie uznać, że proponowany skład był za drogi. Jak jednak ujawnia Reginald, organizacja w okienku transferowym wydała blisko 5 mln. dolarów, w tym przeznaczając jedną piątą kwoty na wykup Keaiduo oraz Shenyi’ego. Sugeruje to, że dla organizacji od samego początku problemem miały nie być pieniądze, lecz odmienny zamysł na budowę zespołu z ogromnym potencjałem w przyszłości.

Lepiej, aby ten rozwój faktycznie miał miejsce w przyszłości. Wszak zespół dalej będzie zajmować skrajne miejsca w tabeli wyników, lecz u spodu, a nie jak zamierzono - u góry.

WePlay Academy League 3WePlay bez rosyjskiego komentarza. Firma kończy współprace z Rosjanami

Więcej o: