Polski trener musiał wejść do gry. Nie grał od kilku lat

Do zaskakującej sytuacji doszło podczas ostatniego meczu MAD Lionz z 777. Nagle do gry wkroczył trener Jakub "kuben" Gurczyński, który od lat nie występował w żadnym oficjalnym spotkaniu. Polak musiał zastąpić jednego ze swoich podopiecznych.

Jakub "kuben" Gurczyński karierę pro-gracza ma już daleko za sobą, ale dziś doświadczonemu trenerowi przyszło ponownie chwycić za myszkę, odwieszoną przed laty na wieszak. Dodatkowej pomocy od szkoleniowca potrzebował skład MAD Lions, który z racji kłopotów technicznych stracił jednego z zawodników na całą mapę. Polak wszedł w jego buty i trzeba powiedzieć, że wstydu nie przyniósł.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

Powtarzające się kłopoty techniczne

W trakcie kilku dni rywalizacji w Pinnacle Winter Series 2, gracze MAD Lions kilkukrotnie narzekali na kłopoty z łączem internetowym. Wiktor "sdy" Ordzuchew rzucił nawet oskarżenia, iż był to umyślny zabieg, mający na celu nieuczciwą pomoc ich rywalom. Swój wpis Ukrainiec dość szybko usunął.

Dziś sytuacja się powtórzyła. Na pierwszej mapie meczu z 777 z problemami zmagał się Duńczyk Johannes "b0rup" Borup. Zespół nie miał czasu na szybkie znalezienie zastępstwa, a konsekwencją mógł być nawet walkower. Skład zaimprowizował.

W zwolnione miejsce wszedł "kuben", na co dzień pełniący funkcję trenera. "Lwy" walczyły o byt na turnieju, a w meczu o taką stawkę trafiła im się jeszcze taka kula u nogi.

BioShockPamiętacie serial w uniwersum LoL? Kolejny gamingowy hit będzie na Netfliksie

Polak zaskoczył

Ostatni oficjalny mecz o stawkę "kuben" rozegrał w 2013 roku, jeszcze jako zawodnik ESC. Od niemal 9 lat przestawił się w zupełności na rolę trenera, wobec czego nie można było wymagać od niego cudów, zwłaszcza przy tak niespodziewanym wejściu do akcji. 

Tymczasem Gurczyński był najlepszy. Dowiózł najwyższe liczby z całego zespołu, co z jednej strony imponuje, zaś z przeciwnej nieco ośmiesza jego podopiecznych. 777 i tak wygrało pierwszą mapę, ale Polaka nie można było obarczać za to winą.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Na drugą część starcia wrócił już "b0rup", wobec czego "kuben" zabrał się ponownie za zadania trenera. Choć MAD Lions grało w komplecie, tak nie zdołało odwrócić losów spotkania. Norwegwie dowieźli drugi punkt mapowy, domykając serię i eliminując "Lwy" z rozgrywek.

WePlay Academy League 3Komentatorzy esportowi wyjechali wcześniej z Ukrainy. Napięta sytuacja

Więcej o: