Problemy amerykańskiej organizacji esportowej. Koronawirus komplikuje sytuację

Soren "Bjergsen" Bjerg będzie mieć ręce pełne roboty. Oprócz gry w głównym składzie Team Liquid, zostanie rezerwowym akademii.

Północnoamerykańska organizacja Team Liquid boryka się z kolejnymi problemami. Tym razem nie dotyczą one głównego składu, lecz akademii. Powodem komplikacji jest ponownie koronawirus.

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

Akademia w opałach

Amerykańskie rozgrywki League of Legends, oprócz rywalizacji pomiędzy czołowymi zespołami, wspierają także zmagania akademii. Każda z drużyn będąca częścią League of Legends Championship Series zobowiązana jest do posiadania pobocznego składu dedykowanego specjalnie tym rozgrywkom.

W kłopotliwej sytuacji znalazła się akademia Team Liquid. Pierwszy mecz rozegrają już w nocy z czwartku na piątek. Na czas nie może stawić się zawodnik środkowej alei, Harry "Haeri" Kang, albowiem restrykcje koronawirusowe skutecznie uniemożliwiły wylot z Australii do Stanów Zjednoczonych.

Patryk 'Patitek' FabrowskiRozczarowujące wyniki polskich drużyn. Jednostki grają dalej w Valorant Champions Tour

Bjergsen na ratunek

Organizacja znalazła sposób na rozwiązanie problemu, jednocześnie wytaczając przy tym działa najwyższego kalibru. Haeri’ego w akademii zastąpi Soren "Bjergsen" Bjerg, zawodnik głównego składu. Dodatkowo zapewniono fanów, że nie pokrzyżuje to możliwości udziału Duńczyka w regularnych rozgrywkach LCS Lock in.

Bjergsen wraz z transferem do Team Liquid powrócił do czynnej gry po niedługiej emeryturze. W pierwszym tygodniu rozgrywek zapewnił swojej drużynie dwa zwycięstwa, dodatkowo wykręcając współczynnik eliminacji, śmierci i asyst do liczby 15. 

Counter-Strike: Global Offensive - kadr z gryTworzą kobiecy skład Valoranta. Każda zawodniczka może w nim zagrać

Więcej o: