Polacy odpadli z prestiżowego turnieju. "Nie ma co płakać"

Dwie drużyny z Polakami na pokładzie - ENCE i Evil Geniuses - odpadły w pierwszej kolejności z fazy Legend PGL Major Stockholm 2021. Olek "hades" Miśkiewicz, Paweł "dycha" Dycha i Michał "MICHU" Muller zabrali głos na swoich mediach społecznościowych.

PGL Major Stockholm 2021 to najważniejszy turniej CS:GO w roku. W rozgrywkach uczestniczyło łącznie trzech Polaków. Niestety cała trójka zakończyła już swój udział.

Zobacz wideo

Nie ma co płakać

Lekkim rozczarowaniem zakończył się występ ENCE w fazie Legend. Europejska formacja w ostatnim czasie była w znakomitej formie, dotarła do finału IEM Fall 2021 Europe, a także przeszła przez fazę Challengers z bilansem 3-1. Zapewne większość kibiców spodziewało się po ENCE nieco więcej, niż ostatecznego bilansu 0-3 i odpadnięcia w pierwszej kolejności z fazy Legend.

Więcej treści esportowych i gamingowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

PGL Major był pierwszym tej rangi turniejem dla Olka „hades" Miśkiewicza i Pawła „dycha" Dychy. Z tego względu zwłaszcza ten drugi widzi pozytywy w spotkaniach ENCE. – Nie mam nic więcej do powiedzenia niż to, co widzieliście w meczach, takie rzeczy się zdarzają. Nadal liczy się to, że osiągnęliśmy TOP16 na Majorze. Nie ma co płakać! – napisał na Twitterze dycha. Mniej wylewny był drugi Polak, Olek „hades" Miśkiewicz. – Niewystarczająco dobrze, przepraszam – napisał snajper.

W szerszej perspektywie należy uznać występ ENCE za sukces. Drużyna jeszcze pół roku temu musiała przechodzić niespodziewaną zmianę w składzie, w wyniku której dołączył, na początku tymczasowo, Olek „hades" Miśkiewicz. Drużyna z Polakiem w składzie złapała jednak nieoczekiwanie wiatr w żagle i dopłynęła aż do fazy Legend Majora. Jest to z pewnością oznaka, że wszystko z rozwojem zespołu w porządku.

AWP Desert Hydra Pamiątka może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych.Przedmiot w grze za duże pieniądze. Może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych

Skazywani na pożarcie

Innym przypadkiem jest Evil Geniuses, gdzie gra Michał „MICHU" Muller. Ekipa Polaka była wskazywana jako najgorszy zespół fazy Legend, który tylko przez przypadek znalazł się w gronie 16 najlepszych na Majorze. Przewidywania wielu się sprawdziły – EG zaliczyło fatalny występ, notując bilans 0-3, pokaźnie przegrywając większość map.

MICHU dosyć spokojnie podszedł do słabych wyników. – Jesteśmy poza Majorem. Daliśmy z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło, by pozostać w turnieju – pisze Polak na swoim Twitterze. Teraz przyszłość całej drużyny stoi pod znakiem zapytania, bo wyniki są zdecydowanie poniżej oczekiwań, które może stawiać tak potężna organizacja jak Evil Geniuses.

SwordArt TSMEsportowiec kosztował sześć milionów dolarów. Po roku zmieni drużynę?

Więcej o: