Rewolucja w VALORANCIE ma pęknięty obraz. Pierwsze wrażenia po przedpremierowych testach

Premiera nowej mapy w VALORANCIE - Fracture - odbędzie się w najbliższą środę. Mieliśmy jednak okazję zagrać na niej przedpremierowo. Pierwsze wrażenia? Do opisania jednym słowem - rewolucja.

Fracture to siódma mapa VALORANTA. Riot Games ostrożnie i dosyć powoli wprowadza nowe lokacje do swojej produkcji, bo od premiery bety strzelanki minęło już prawie 1,5 roku, a w tym czasie gracze otrzymali jedynie trzy (Fracture będzie czwartą) dodatkowe lokalizacje, nie licząc początkowej puli. Najnowsza wejdzie do gry w najbliższą środę, wraz z aktualizacją.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w League of Legends

Najładniejsza z map?

Pierwsze odczucie towarzyszące wraz z wejściem na serwer u większości testujących ją osób było podobne – jest po prostu bardzo ładna. Graficy Riotu postarali się, wprowadzając do lokacji dwa światy – pustynię i dżunglę, które połączone są opuszczonym budynkiem. Przez środek mapy przebiega wyraźne pęknięcie, dzielące ją na właśnie te dwie połowy. Szczelina jak najbardziej zrozumiała, w końcu jest to Fracture, co w języku angielskim oznacza właśnie pęknięcie.

Nicolai 'dscreevice' Reedtz nie wytrzymał ciśnienia.Gwiazdor nie wytrzymał. Tak się zdenerwował, że rozwalił monitor [WIDEO]

Respawn obrońców na środku mapy – co tu jest grane?

Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze w tej mapie, czyli nietypowego ustawienia respawnów i bombsite’ów. W tradycyjnej strzelance możemy się spodziewać, że obrońcy i atakujący odradzają się po dwóch przeciwległych stronach planszy, a miejsca detonacji są raczej zbliżone do tej grupy, która ma je zabezpieczyć przed rywalem. We Fracture mamy do czynienia z niecodziennym układem sił na mapie, bowiem respawn drużyny broniącej znajduje się na samym środku, zespół atakujący zaś odradza się w takich miejscach, by otoczyć przeciwnika. To rzecz, która wzbudziła największe zainteresowanie graczy. Jak to wygląda w praktyce?

Otóż same umiejscowienie respawnów nie jest za bardzo przełomowe, gdyż czas przeznaczony na zakupy skutecznie pozwala obrońcom na zajęcie odpowiednich stanowisk defensywnych. W czym tkwi więc cała rewolucja? Słowo klucz – tyrolki. Poniżej znajduje się screen przestrzeni, nad którą gracze mogą swobodnie przejeżdżać, korzystając właśnie z zawieszonych lin.

Tak wyglądają rewolucyjne tyrolki na Fracture w VALORANCIE.Tak wyglądają rewolucyjne tyrolki na Fracture w VALORANCIE. screenshot

Tyrolki przepisem na sukces

Cały sekret tkwi w tym, że tyrolki są dostępne dla atakujących już od samego początku, dzięki czemu drużyna może się rozdzielić i zająć dwa, kompletnie odległe od siebie miejsca. Daje to ogromną przewagę, bo:

  • zapewnia element zaskoczenia,
  • atakujący mogą przerzucić swoje siły w aż cztery różne pozycje zaznaczone poniżej na radarze,
  • mogą od razu atakować jeden bombsite z dwóch różnych stron, wprowadzając niepokój w szeregach rywala.

Tyrolki dają więc ogromny wachlarz możliwości drużynie atakującej, którą ogranicza tylko kreatywność. Szczególnie interesujące mogą być manewry profesjonalnych zespołów, które w wyszukany sposób będą starały się przechytrzyć rywala. Na oficjalne spotkania "prosów" na Fracture będziemy jednak musieli zapewne chwilę poczekać, by dać im możliwość zapoznania i przygotowania się z nowym terenem.

Kolejny piłkarz zainwestował w drużynę esportu. Kolejny piłkarz zainwestował w drużynę esportu. "To jest dla mnie wyjątkowe"

Inne, ważne elementy mapy

To, co wyróżnia Fracture, to także obecność aż czterech kulek do ultimate’a. Jest to jedyna mapa z taką liczbą tego przedmiotu, warto więc zwracać na nie uwagę i je sukcesywnie zbierać, by wzmocnić swoją postać i przyspieszyć rozwój jej umiejętności.

Jak wyglądają bombsite’y? Uwagę przykuwa bs A, który jest zamknięty i dosyć mały, przez co niektóre umiejętności agentów, jak chociażby Killjoy, mogą zająć praktycznie całą strefę podkładania spike’a. Ważnym elementem jest także piętrowość site’u, przez co bomba może zostać podłożona zarówno pod, jak i nad platformą.

Bombsite A na Fracture w VALORANCIE.Bombsite A na Fracture w VALORANCIE. screenshot

Nieco większy jest bombsite B, który w osobistym odczuciu wydaje się łatwiejszy w obronie. Przede wszystkim znajduje się na nim więcej miejsc, w których obrońcy mogą się schować i poczekać na rywala. Ponadto łatwiej ustawić się tak, by nie zostać okrążonym. Na bs’ie A jest to znacznie trudniejsze do wykonania.

Bombsite B na Fracture w VALORANCIE.Bombsite B na Fracture w VALORANCIE. screenshot

Jakim agentem grać, by wygrać?

Nie jest tajemnicą, że na każdej mapie funkcjonuje specyficzny klimat, który bardziej lub mniej sprzyja poszczególnym bohaterom. Możemy to zaobserwować na promeczach, na których nawet najwięksi fani danego agenta rezygnują z niego, by zestawić idealną drużynę pod daną lokację. Nie inaczej będzie na Fracture, gdzie pojawili się już pierwsi kandydaci „do odpalenia". Najprawdopodobniej będą to Sage i Phoenix. Kogo zaś polecamy do gry? Na pewno dobrym wyborem będzie postawienie na Omena i Sovę. Viper to również ciekawa opcja. Ta bohaterka jednak jest tak uniwersalna, że pasuje niemal na każdej mapie. Całkiem dobrze prezentują się także Reyna i Killjoy. Odradzamy zaś stawiania na popularną Raze.

Janusz 'Snax' Pogorzelski i Jarosław 'Pasha' JarząbkowskiPolak jak Ronaldo. Jest na liście niesamowitych rekordów

Więcej o: