Jedno z ostatnich miejsc, gdzie Lewandowski nie został doceniony. "Niezdarny i ociężały"

Jakub Balcerski
Seria gier FIFA od Electronic Arts to prawdopodobnie jedno z ostatnich miejsc, gdzie Robert Lewandowski nie został odpowiednio doceniony za to, jak rozwinął się jako piłkarz. Jej twórcy mogą dodawać do gry nowe wersje kart specjalnych Polaka, umieszczać go w najlepszych drużynach roku, czy sezonu, ale nie zmienią faktu, że stworzyli grę, w której Lewandowski nigdy nie będzie jednym z najlepszych napastników tak, jak w rzeczywistości.

Piłkarze lubią się wykłócać z twórcami serii FIFA o to, jak zostali odzwierciedleni w wirtualnej rzeczywistości kolejnych odsłon najpopularniejszej piłkarskiej gry na świecie. Wielu z nich ma wyraźne pretensje o to, że ich karta w najczęściej wybieranym przez graczy trybie Ultimate Team jest nisko oceniona. W 2019 roku pojawił się nawet spot reklamowy EA Sports, w którym Cristiano Ronaldo przekreślił przydzielone mu 94 oceny ogólnej i dopisał obok 100, choć najwyższą możliwą oceną w grze jest 99. 

Zobacz wideo Tak Lewandowski stał się cyborgiem. "Bardzo nie lubił takiej gry, ale dużo to dało" [SEKCJA PIŁKARSKA 87]

Robert Lewandowski już kilkukrotnie pojawiał się na kanałach na YouTube w filmach, na których grał w FIFĘ i mógł się odnieść do sprawy swojej oceny ogólnej, ale nigdy tego nie zrobił. O wyższych ocenach swoich kart mówili i pisali nawet Thomas Mueller, czy David Alaba, ale Lewandowski rzadko był zainteresowany tym, jak wygląda w grze. A tam często dochodziło do dziwnych sytuacji - po świetnym 2019 roku obniżono mu ocenę z 90 do 89. W FIFIE 18 miał za to kartę ocenioną na 91, której żadna z głównych statystyk - tempa, strzelania, dryblingu, czy wytrzymałości nie przekraczała 90. Już wielokrotnie zadawano jedno pytanie odnośnie polskiego napastnika i jego odwzorowania w serii: czy jest ono odpowiednie? Odpowiedź jest niezmienna od kilku lat: nie. W FIFIE 21 nic się nie zmieniło.

Robert Lewandowski w rzeczywistości i w FIFIE to inne postacie. Polak niedoceniony w serii od EA Sports

Gry z serii FIFA rzadko odwzorowują piłkarską rzeczywistość i twórcy serii powtarzają, że nie muszą być symulatorem piłki nożnej i wierną kopią tego, co tak naprawdę dzieje się na boisku. Jednak tryb FIFA Ultimate Team stara się podążać za tym, jak wygląda sezon każdej z lig i na tej podstawie ulepsza zawodników, dając im nowe karty specjalne, lub podwyższając im ocenę ogólną w połowie sezonu. Wymagania graczy są zatem proste: jeśli ktoś w danym sezonie jest najlepszy, to chcemy to odczuć w grze. Skoro teraz najlepszym napastnikiem na świecie jest Robert Lewandowski, to dlaczego nie jest nim także w FIFIE 21

Polak dostał w tym roku od EA Sports swoje dwie najlepsze karty w historii serii. Po raz pierwszy został uwzględniony w drużynie roku (Team Of The Year), dzięki czemu otrzymał kartę TOTY ocenioną na 98 (cztery gwiazdki sztuczek i cztery gwiazdki słabszej nogi), a później był także w drużynie sezonu Bundesligi (Team Of The Season), dzięki czemu otrzymał kartę TOTS z 98 oceny ogólnej (tym razem cztery gwiazdki sztuczek i pięć gwiazdek słabszej nogi). Kartę Lewandowskiego z drużyny roku można obecnie kupić za około 1,2 miliona monet FUT w zależności od używanej platformy. Ta z drużyny sezonu wyszła niedawno, więc jej cena to wciąż aż 2,6 miliona monet. Cena zmienia się jednak w zależności od wielu czynników na rynku transferowym, więc nie jest dobrym wyznacznikiem realnej wartości karty dla graczy. Tę stanowi jednak choćby liczba rozegranych spotkań w grze. Tu magia wysokiej oceny ogólnej i prestiżu obecności wśród najważniejszych kart w grze znika, a Polak staje się jednym z najbardziej niedocenianych graczy w serii. 

W FIFIE 21 Lewandowski dostał dwie najlepsze karty w historii serii. A gracze i tak dziesięć razy częściej wybierają Mbappe, Ronaldo czy Salaha

Lewandowskim w wersji podstawowej (91 oceny ogólnej) do końcówki maja (gra ukazała się 6 października 2020 roku) zagrano 3 977 500 razy (wszystkie dane pochodzą z serwisu futbin.com). Jego pierwszą kartą w formie (in-form, 92 oceny ogólnej) blisko trzy miliony razy, a kolejnymi in-formami blisko milion razy. Kartę TOTY użyto 1,7 miliona razy, a kartę TOTS zaledwie pięć tysięcy razy. A to mało. Z niektórymi zawodnikami nie ma żadnego porównania: podstawowa karta Kyliana Mbappe, uważanego za najlepszego napastnika w grze, znalazła się w składach graczy aż 45 milionów razy, a jego karta TOTY milion razy, choć w obu przypadkach zawsze była o wiele droższa od karty Polaka. Podobnie jest z Cristiano Ronaldo - podstawowa karta ma 25 milionów rozegranych spotkań, a ta z drużyny roku milion; Neymarem - podstawowa karta z 46 milionami spotkań, czy Mohamedem Salahem - podstawowa karta ma 31 milionów rozegranych meczów, a karta TOTS 168 tysięcy (jest w grze trzy razy dłużej, niż ta Lewandowskiego, ale to i tak oznacza, że tygodniowo gracze wybierają ją aż jedenaście razy częściej). Oczywiście należy wziąć pod uwagę czynniki losowe - nie wszyscy trafią jakąkolwiek kartę Lewandowskiego w paczce trybu Ultimate Team, lub będą zdolni kupić ją na rynku transferowym, nawet jeśli w maju nie jest to tak trudne, jak w październiku poprzedniego roku, a jej wartość spada. Jednak tak wyraźna dysproporcja nie pozostawia złudzeń: inne karty i zawodnicy są po prostu bardziej atrakcyjni od Polaka

Nicolai 'dev1ce' ReedtzGroźby śmierci i potężny hejt po meczu z Polakami. To zaszło za daleko

Dlaczego według graczy Lewandowskim nie gra się tak dobrze, jak Mbappe, Ronaldo, czy Neymarem? To wynika z wielu czynników, które najlepiej zebrać pod jednym określeniem stworzonym przez graczy - "grywalność". To sposób na ocenienie, w jakim stopniu dana karta jest przydatna graczom do tworzenia składów, czy używania w grze. Lewandowski jest wysoko oceniony, ma świetne strzały, dużą siłę i wytrzymałość, doskonałą precyzję i kontrolę nad piłką. Co jest jego mankamentem? Na każdej karcie poza wersjami z drużyn roku i sezonu będzie to przede wszystkim tempo, czyli jedna z najważniejszych kategorii w grze od kilku lat, zawierająca w sobie przyspieszenie i szybkość zawodnika w trakcie meczu. Lewandowski ma ją ocenioną na 78 na podstawowej karcie, a gracze lubią gdy karta ma ją na poziomie minimum 85, jeśli nie ponad 90.

Gracze widzą, że Lewandowskiemu należy się w FIFIE o wiele więcej. "Rynek w tej grze jest po prostu zepsuty"

W opiniach na serwisach zajmujących się FIFĄ takich, jak "futbin.com", "futhead.com", czy nawet filmikach o Lewandowskim publikowanych na YouTube znajdziemy inne kwestie, które nie podobają się graczom używającym Polaka w FIFIE 21. "Chcecie usłyszeć dobry żart? Lewandowski ma 76 wytrzymałości, a Eden Hazard i Sergio Busquets po 81 i 82" - pisze jeden z nich, podkreślając, że Belg i Hiszpan są podobnie jak Lewandowski zawodnikami, którzy grają niemal pełną liczbę spotkań całego sezonu w swoich drużynach w rzeczywistości. Kolejni wskazują, że Lewandowski ma gorzej ocenione strzały, czy tempo od Ciro Immobile i Harry'ego Kane'a, od których był lepszy w ostatnim i poprzednich sezonach. "Ciężko mija się nim obrońców, przegrywa pojedynki w polu karnym", "Jest niezdarny i ociężały", "Rynek w tej grze jest po prostu zepsuty. A ten gość to najlepszy napastnik świata" - możemy przeczytać o Polaku. Opinii o tym, że to karta o zbyt dobrych statystykach w zasadzie brak, niektórzy sporadycznie uspokajają tylko tych, którzy chcieliby je podnieść aż za bardzo. Gracze to dostrzegają: Lewandowski jest po prostu gorszy od innych w grze.

Bardzo ważne jest odpowiednie nawodnienie organizmuEkspert radzi jak zwiększyć swoją efektywność przed komputerem. Z tych technik korzystają esportowcy!

FIFA Ultimate Team to tryb, w którym bardzo liczy się zgranie - uzyskiwane w składach poprzez ligę, narodowość i pozycję danego zawodnika. W przypadku Lewandowskiego najważniejsza jest liga. Pozycję napastnika można łatwo zmieniać i przesuwać go we własnej taktyce po boisku tak, żeby był lepiej zgrany z partnerami, a wśród Polaków brakuje kart ocenionych tak wysoko, jak ta Lewandowskiego, bo najwyższą innego zawodnika jest ta z drużyny sezonu u Piotra Zielińskiego (89 oceny ogólnej). Najważniejsze jest zatem, żeby Lewandowskiego otoczyć dobrymi zawodnikami z Bundesligi. I tu pojawia się problem: twórcy FIFY zwyczajnie nie przydzielają wielu takich kart ofensywnym zawodnikom grającym w lidze niemieckiej. Najlepszym rozwiązaniem jest oceniona na 93 karta Kingsleya Comana z Bayernu na lewym skrzydle lub oceniona aż na 96 karta Jadona Sancho z Borussii Dortmund. Ultimate Team charakteryzuje się tym, że dalsze kroki - łączenie zawodników, którzy dają zgranie Lewandowskiemu - to już ich własna inwencja twórcza. To oni muszą dobrać skład tak, żeby zgranie było wysokie, a zawodnicy na wysokim poziomie do gry. Jednak nietrudno sobie wyobrazić, że gracze najchętniej obok Lewandowskiego umieściliby innych najlepszych: Mbappe, Ronaldo, Neymara, czy zawodników z Premier League - Kevina De Bruyne, czy Mohammeda Salaha. To często niemożliwe - narodowość, liga i specyfika trybu stworzonego przez EA Sports sprawiają, że nigdy nie będzie tak popularny jak zawodnicy z Anglii, Francji, czy Hiszpanii, wokół których o wiele łatwiej buduje się składy. To sprawia, że pomimo że Lewandowski dostał trzecią najlepszą kartę w całej grze FIFA 21 - tylko za Cristiano Ronaldo (98 TOTS) i Pele (99 Ikona Prime Moments) - to będzie używany bardzo rzadko, a w składach profesjonalnych graczy może być co najwyżej zmiennikiem. Lewandowski często jest zatem aż "niegrywalny". 

Sytuacji Lewandowskiego pomogłaby tylko zmiana zasad całej gry. Jednak to nigdy się nie stanie

Co FIFA może zrobić, żeby Polakowi pomóc? Żeby sprawić, że obecnie uznawany za najlepszego napastnika na świecie Lewandowski miałby równe szanse u graczy, co inni zawodnicy ze światowej czołówki w rzeczywistości? Poza dawaniem mu najlepszych kart w zasadzie niewiele. Te najwyżej oceniane wersje zawodnika przebiją się do niektórych składów poświęconych Bundeslidze, czy tych, gdzie gracze postarają się go wepchnąć do składu za pomocą innych kart. Jednak żeby napastnik Bayernu stał się popularną kartą w FIFIE - a przynajmniej jedną z tych najpopularniejszych - trzeba byłoby zmienić kompletnie zasady funkcjonowania trybu. A tego nikt specjalnie dla niego nie będzie robił. Lewandowski mógłby ewentualnie zmienić ligę, ale to przecież ze względu na korzyści w rzeczywistości, a nie dlatego, że jest niecodecniany w FIFIE.

W najpopularniejszej grze piłkarskiej na świecie Lewandowski przeżywający chwile, o których nie marzył żaden Polak, nie będzie w stanie być tym samym zawodnikiem, co w rzeczywistości. Jeśli pobije rekord Gerda Muellera, pewnie dostanie kolejną kosmiczną kartę ze świetnymi statystykami - tym razem pod szyldem "Rekordzisty". Co z tego skoro w ciągu kilku dni od opublikowania w grze zagra nią zaledwie kilka tysięcy osób, a jego podstawową wersją niewiele więcej? Innym wielkim w świecie piłki przybędzie w tym czasie milion, albo i więcej spotkań.

To kolejny argument dla przeciwników FIFY, którzy wskazują, że gra jest nierealistyczna i często niesprawiedliwa. Zawsze znajdzie się zawodnik, który w systemie, w jakim stworzono tryb Ultimate Team stanie się jego ofiarą tak, jak Lewandowski. Polak tym piłkarzom, którzy kłócą się o swoje oceny ogólne przy początku sprzedaży nowej odsłony gry, może się śmiać w twarz. W FIFIE prawdopodobnie jeszcze nigdy nie był na tym samym poziomie, co gdy zdobywa 40 bramek w sezonie, czy wygrywa Ligę Mistrzów. I co smutniejsze, zapewne nigdy nie będzie. 

Lewandowski pobije rekord Gerda Muellera? Sport.pl śledzi pogoń!

W rzeczywistości Robert Lewandowski wyrównał już legendarny rekord Gerda Muellera z sezonu 1971/72 i strzelił 40 bramek w sezonie Bundesligi! 22 maja w meczu z Augbsurgiem Polak będzie miał okazję na jego pobicie. Relacja na żywo na Sport.pl od godziny 15:30.

Licznik rekordu Roberta LewandowskiegoW centrum Warszawy pobiliśmy rekord z Lewandowskim! Sport.pl śledził pogoń za rekordem Gerda Muellera

Redakcja serwisu Sport.pl kibicuje temu pościgowi w nowym, specjalnym dziale "Licznik rekordu". Znajdują się w nim informacje o bramkach Lewandowskiego, meczach Bayern Monachium, a także wspomnienia o Muellerze i o jego rekordowym sezonie. Sport.pl pokazuje także pogoń za rekordem na nośniku multimedialnym w centrum Warszawy na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej nad Cepelią, a także w stołecznych autobusach ZTM. Tysiące ludzi, którzy dzień w dzień pojawiają się w centrum Warszawy, mogą śledzić, jak idzie kapitanowi reprezentacji Polski. Trzymamy kciuki!

Więcej o: