Rekord! Złota era dla Polaków. Podbijamy międzynarodowe areny

Przed nami European Masters, turniej, który w społeczności LoL-a posiada rangę zbliżoną do piłkarskiej Ligi Europy. Weźmie w nim udział 25 Polaków, co jest historyczną liczbą w świecie League of Legends.

Europejską scenę League of Legends można podzielić na dwa typy rozgrywek i porównać do piłkarskiej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z jednej strony mamy LoL European Championship, czyli najwyższy szczebel rozgrywek. To w ramach LEC możemy śledzić europejskie zmagania na najwyższym poziomie, wszak zawodnicy, którzy w nim występują, przez lata pracowali, rywalizując w ligach regionalnych.

Dodatkowo, zespoły z LoL-owej Ligi Mistrzów regularnie osiągają zadowalające rezultaty na międzynarodowych turniejach. Choćby ekipa G2 Esports. Samuraje ostatnie trzy edycje mistrzostw świata w League of Legends dwukrotnie zakończyli w półfinale, a raz nawet udało im się zdobyć wicemistrzostwo. To wyniki, których gracze z Ameryki Płn. mogliby niewątpliwie pozazdrościć.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

Polska rosnącą potęgą

Poza LEC mamy na Starym Kontynencie masę lig regionalnych o nieco niższej randze. W Polsce jest nią Alior Bank Ultraliga. Co edycję najlepsze drużyny z każdego z danych regionów gromadzą się na European Masters, czyli - pozostając przy piłkarskiej komenklaturze - odpowiedniku Ligi Europy w LoL-u. Zaczynająca się już niedługo, bo 29 marca, kolejna edycja turnieju będzie historyczna, wszak pojawi się na niej rekordowa liczba Polaków. O tytuł mistrza EUM powalczy aż 25 graczy z Polski. Skąd taki stan rzeczy na europejskiej scenie?

- Myślę, że rozwój LoL-owej infrastruktury w Europie i w Polsce zaczyna się właśnie w ten sposób objawiać. Od zawsze na rodzimym gruncie mieliśmy utalentowanych graczy, ale jako scena nie byliśmy w stanie zagwarantować im godnych warunków do rozwoju. Jeżeli dołożyć do tego jeszcze sukcesy polskich ekip z 2020 r., to dostaniemy odpowiedź na to pytanie. Polski LoL jest w tym momencie w złotej erze - mówi Sport.pl ekspert i komentator League of Legends z Polsat Games Michał “myha” Francuz. 

Prezes FIFA Gianni InfantinoZaskakujące przychody FIFA. Gry wideo bardziej dochodowe niż sport

Zaledwie połowa z zespołów, które reprezentują Polacy, rywalizuje na co dzień na polskim podwórku. Ultraliga wystawi trzy reprezentacje na najbliższej edycji międzynarodowych zmagań. Mowa o AGO ROGUE, K1CK oraz Illuminar Gaming. Warto dodać, że pierwsza z nich broni tytułu European Masters oraz jest świeżo upieczonym mistrzem Polski, gdyż zatriumfowała ona podczas środowego finału rozgrywek. W szeregach tych trzech drużyn znajduje się tylko trzynastu Polaków. Jakie barwy reprezentuje reszta?

Francja najchętniejsza na Polaków

Największą polską kolonią w Europie, poza samym LEC, w którym aktywny udział bierze sześć rodzimych nazwisk, jest Francja. W tamtejszej La Ligue Française de League of Legends rywalizuje aż ośmiu Polaków, co jest największą liczbą pod względem reprezentatywności graczy spoza Francji. Chociaż, co ciekawe, w play-offach LFL pojawiło się więcej biało-czerwonych niż trójkolorowych. Na samym European Masters sześciu Polaków będzie reprezentować francuską ligę.

Marcin Kurzawski był gościem trzeciego odcinka 'Podcastu Esportowego'Jak trudno jest prowadzić własną organizację? "Wystarczy chwila i zostajesz z niczym" - Podcast Esportowy #3

Jeżeli dokładnie przyjrzymy się LoL-owej mapie Starego Kontynentu to prędko dojdziemy do wniosku, że posiadamy polski akcent niemalże w każdym zakamarku Europy. W G2 Arctic, czyli w akademii najlepszego zespołu w Europie - G2 Esports - znajdziemy Bartłomieja “Fresskowego” Przewoźnika, który poprowadził swoją formację na EUM. Podobne przykłady rodaków przodujących formacją, które pojawią się na EUM znajdziemy także na Bałkanach, we Włoszech, czy w lidze bałtyckiej.

Polska kontra reszta Europy

Powróćmy jednak do trzech polskich reprezentacji. Przed AGO ROGUE niewątpliwie jedno z większych wyzwań, wszak na imprezie pojawią się jako mistrzowie Polski i obrońcy tytułu. Jak duże szanse w rywalizacji za granicą mają ekipy z Ultraligi? Czy obrona tytułu przez AGO ROGUE, bądź też dobre wyniki pozostałych dwóch reprezentantów, są realne? Według Francuza - jak najbardziej. Ale nie będzie to proste, zwłaszcza oceniając poziom, chociażby francuskich drużyn.

- Tej wiosny zdecydowanie najmocniejsza jest Francja. LFL to najbardziej zacięte środowisko esportowe i to z pewnością powinno się przełożyć na wyniki. Jakość graczy i składów to jedno, ale ja pragnąłbym docenić produktywność rywalizacji i treningów, co z pewnością pozwoli rzetelnie przygotować reprezentację Francji na EU Masters. Polska pod tym względem jest zdecydowanie słabszym regionem, ale nasza topowa trójka to solidne, różnorodne i kompetentne zespoły. Myślę, że do turnieju będziemy podchodzić raczej z pozycji underdogów, ale to chyba coś, co nasze zespoły bardzo lubią - przyznaje ekspert Polsat Games.

Jakub 'kuben' Gurczyński nowym trenerem MAD LionsPolak trenerem drużyny, która ma podbić światową scenę. "Damy im wszelkie narzędzia"

European Masters często określane jest ostatnią autostradą do LEC bądź też za granicę. Gracze nieraz przyznają w wywiadach, że ich celem na dany rok czy sezon jest jak najlepsze pokazanie się na międzynarodowym turnieju po to, aby zostać zauważonym przez gigantów z LEC, czy też z innych rozgrywek w Europie. W zeszłym roku cały mistrzowski skład AGO ROGUE został rozebrany przez organizacje występujące za granicą. Czy podobnie może być w tym roku?

- Zdecydowanie. Gracze pokroju Kacpra “Inspireda” Słomy, Oskara “Selfmade'a” Boderka, czy Adriana “Trymbiego” Trybusa pokazali, że warto jest wcielać polskich zawodników do głównych składów czołowych organizacji. Warto zauważyć również, iż obecnie sporo "naszych" gra w akademiach ekip z LEC – to nie tylko Polacy z AGO Rogue, ale też 4 rodaków w Misfits Premier czy chociażby Fresskowy w G2 Arctic. Doświadczenie w akademii często trwale zmienia perspektywy graczy, którzy z pewnością będą stanowili gorący materiał na rynku transferowym. Nie twierdzę, że każdy z nich zawodników znajdzie miejsce w LEC, ale z pewnością takie występy potrafią być kluczem do wielu spektakularnych karier – nie tylko w Europie, ale też za wielką wodą - podsumowuje myha.

Kamil JóźwiakBohater reprezentacji Polski nie ukrywa: Byłem zaskoczony. A przecież to było do przewidzenia